– Dziedzic spotkał się z Anną Milewską z rady nadzorczej i pokazał jej dokumenty, które miały udowadniać jego tezy. – Tak jednoznaczne zarzuty zobaczyłam pierwszy raz odkąd pracuję w TVP – mówi Milewska. I opisuje jeden z mechanizmów, o którym poinformował Dziedzic: zaproponowano mu, by na konta jego firmy telewizja wpłacała miesięcznie po kilkaset tysięcy. Kontrahent zostawiałby sobie 10 proc., a resztę oddawał pracownikowi biura reklamy. Według Dziedzica TVP została narażona na stratę 2 mln zł. Anna Milewska podczas wtorkowego posiedzenia rady nadzorczej złożyła wniosek o zawieszenie pracownika biura reklamy, o którym mówi Dziedzic. Oprócz tego chce zawieszenia nadzorującego biuro wiceprezesa TVP Piotra Gawła i zawiadomienia prokuratury. Według Tadeusza Kowalskiego, przewodniczącego rady nadzorczej TVP, Milewska chce się w ten sposób uwiarygodnić – startuje do Sejmu z list radomskiej Samoobrony. – informuje „Rzeczpospolita”.
-Rada nadzorcza nie poparła jej wniosków. Postanowiła jedynie skontrolować biuro reklamy. – Gdybyśmy się opierali na takich pismach, wkrótce nikogo by tu nie było. Donoszą wszyscy na wszystkich – mówi Kowalski. – Pracowałam wiele lat w bankach: jak się słyszy taki zarzut, to trzeba działać błyskawicznie, bo za chwilę może być za późno – odpowiada Milewska.
Piotr Gaweł jest zbulwersowany zarzutami. – To atak dążący do destabilizacji spółki oraz prac zarządu w przeddzień wyborów – twierdzi.
– Zapowiada, że pozwie Dziedzica do sądu. Zawiadomi też prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa pomówienia. – pisze „Rz”