– Komórki już od dawna przestały służyć tylko do rozmów. Można na nich grać w gry, oglądać filmiki, wykorzystywać jako aparaty fotograficzne lub odtwarzacze mp3. Czemu nie mogłyby służyć jako detektory wykrywające zanieczyszczenia powietrza? – pyta internetowy serwis „Wired News”, który kilka dni temu opisał projekt amerykańskich badaczy. Ich wizja zasadza się na pomyśle, by w komórkach montować czujniki, które wykrywałyby skażenia i automatycznie wysyłałyby raporty na ten temat do odpowiednich serwerów. W ten sposób powstałaby wielka sieć nie tylko umożliwiająca precyzyjne monitorowanie zanieczyszczeń powietrza, ale także mogąca służyć jako świetny mechanizm ostrzegania, np. w przypadku chemicznego ataku terrorystycznego lub (przypadkowego bądź celowego) skażenia radioaktywnego – czytamy w „Gazecie Wyborczej”.
– Zalety pomysłu, zdaniem jego autorów? Po pierwsze, w dużej mierze wykorzystuje się już istniejącą infrastrukturę technologiczną – komórki są z natury wyposażone w technologie łączności i mają własne źródło energii (baterię) niezbędne do działania detektorów. Po drugie taka sieć mogłaby z czasem osiągnąć globalny zasięg (według firmy Deloitte & Touche w 2006 r. użytkowników komórek będzie na świecie 2 mld). Jednocześnie możliwości lokalizacyjne tkwiące w technologiach komórkowych powodują, że można łatwo i bardzo precyzyjnie ustalić źródło każdego raportu o zatruciu i stwierdzić konkretnie, o jakim obszarze mowa – pisze gazeta.
– Do pierwszych eksperymentów naukowcy chcą wykorzystać zaawansowane komórki Motoroli wyposażone w sensor wykrywający tlenek węgla. Testy mają mierzyć poziom tego trującego gazu na terenie kampusu uniwersyteckiego w Berkeley i weźmie w nich udział około 200 osób – czytamy w dzienniku.
– Projekt jest jednak na bardzo wstępnym etapie. Naukowcy stoją jeszcze przed zadaniem opracowania wielofunkcyjnych detektorów, dostatecznie małych, by mogły być bezproblemowo montowane w komórkach i na tyle tanich, by nie podnosiły kosztu aparatu. Trzeba stworzyć centralną bazę zbierającą i analizującą nadsyłane dane. Osobną kwestią będzie w przyszłości przekonanie producentów komórek, by zechcieli produkować telefony z fabrycznie wbudowanymi sensorami. A jeszcze inna rzecz to przekonanie użytkowników komórek, że detektor w ich telefonie wysyłający w świat raporty nie zagraża ich prywatności – informuje „Gazeta Wyborcza”.