– Jak pracowałam w telewizji publicznej, wiele osób przychodziło do mnie, mówiąc mi, że cieszą się, że tutaj jestem, bo chciałyby się ode mnie czegoś nauczyć. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że ja też bym chciała się jeszcze czegoś nauczyć w dziennikarstwie – tłumaczyła PAP przejście do stacji komercyjnej Kolenda-Zaleska.
– Myślę, że Mariusz Walter jest taką osobą, od której będę mogła się bardzo wiele nauczyć – dodała. Pytana, czy szans na to nie widziała już w telewizji publicznej, odparła: – Przynajmniej na Placu Powstańców (tam mieści się siedziba Telewizyjnej Agencji Informacyjnej-PAP).
Kolendę-Zaleską zna m.in. dyrektor programowy TVN24 Adam Pieczyński, ponieważ niegdyś był jej szefem w Wiadomościach TVP i wspomina ją „jak najlepiej”.
Przedstawiciele TVP podkreślali ostatnio, że będą dążyć do stworzenia takich warunków w telewizji publicznej, aby najlepsi dziennikarze przychodzili właśnie do niej, a nie do mediów komercyjnych. Rzecznik TVP Jacek Snopkiewicz pytany, czy w związku z tym, że odchodzi Kolenda-Zaleska, telewizja nie ma sobie nic do zarzucenia, odparł: – Osobiście nad tym boleję.
Zaznaczył jednak, że była to osobista decyzja – jak mówi – „odważnej i niezależnej” dziennikarki. – Odwaga polega też na tym, że potrafi się odejść – dodał.
„Rzeczpospolita” napisała we wtorek, że Kolendzie-Zaleskiej ponad rok temu zaczęto ograniczać tematy, jakimi ma się zajmować. Według „Rz”, „ostatnio szef „Wiadomości” Piotr Sławiński nie zgodził się, by przygotowywała relacje z prac sejmowej komisji śledczej wyjaśniającej aferę Lwa Rywina.