Telewizja TV4 i Endemol Polska – właściciel licencji na „Wielkiego Brata” szykują jesienny powrót znanego reality show – taka informacja pojawiła się w poniedziałkowym wydaniu dziennika Springera. Gazeta donosi również, że od kliku tygodni Endemol szuka współproducentów do wielokamerowego show. Program kręcony miałby być we Wrocławiu, a udział w nim – zamiast zwykłych ludzi z castingu – wzięłyby znane i lubiane gwiazdy ekranu.
– Owszem, rozważamy różne opcje, ale niekoniecznie musi to być „Big Brother”. Mamy licencję na wiele programów – twierdzi Ryszard Sibilski, szef Endemol Polska. Z kolei Piotr Fajks, prezes TV4 zdradza Dziennikowi: – Rozmawiamy z Endemolem także o „BB”, ale żadne decyzje jeszcze nie zapadły.
Mogłoby się wydawać, że w Polsce czasy swojej świetności programy typu reality show mają już za sobą. Jednak na całym świecie formaty podobne do „Wielkiego Brata” wciąż należą do czołówki najchętniej oglądanych programów telewizyjnych. – Rynek telewizyjny ewoluuje. Z formatem reality jest tak samo. Powstają kolejne mutacje tego gatunku. Wciąż jednak jest to pochodna reality. Nie ma mowy o jego umieraniu – powiedział w rozmowie z Pressem (nr 6, 2005) Bogusław Chrabota, redaktor naczelny Polsatu.
Według danych AGB Media Nielsen Research pierwszą polską edycję „Big Brothera” oglądało średnio 4 mln widzów, co przekładało się na rekordowo wysokie udziały telewizji TVN w rynku, sięgające średnio 26,7 proc. Jednak wraz z następnymi edycjami, oglądalność stopniowo malała – a „Big Brother Bitwa” oglądało mniej niż 3 mln osób. Czy zatem reanimacja programu, którego popularność umarła śmiercią naturalną ma dziś jeszcze sens? I czy znajdzie się w Polsce grupa odbiorców, która emocjonować się będzie perypetiami bohaterów domu Wielkiego Brata? O komentarz poprosiliśmy ekspertów.
Krystyna Lubelska, publicystka Polityki
Kolejny cykl „Big Brothera” w starym stylu sprzed kilku lat nie ma, moim zdaniem, sensu. Od czasu zakończenia ostatniej edycji „BB” widzowie obejrzeli w różnych stacjach wiele reality-shows, również takich, które odbyły się na egzotycznych wyspach, a zawodnicy mieli do wykonania ekstremalne zadania. Anonimowi uczestnicy, którzy dzięki reality show takiemu jak „BB” zyskują sławę, wobec zalewu nieznanych twarzy na małym ekranie, też już z góry są pozbawieni szans. Wylansowanie choćby nowej Frytki wydaje się nieprawdopodobne – trudno sobie nawet wyobrazić, co Frytka w nowym wcieleniu, musiałaby zrobić na ekranie, aby zapaść ludziom w pamięć. Co innego jednak „BB” z gotowymi już supergwiazdami. Taki program mógłby zdobyć widownię, zwłaszcza gdyby znani i lubiani zachowywali się wbrew własnym wizerunkom i co tu dużo mówić, dość swobodnie. Ryzykują jednak wtedy swoim image’em. Nie wiem, czy im się to w rezultacie opłaci. Jeśli jednak prawdziwi celebrities podejmą rękawicę – to, moim zdaniem, program może się cieszyć powodzeniem.
Anna Kiljan, senior media planner/buyer PRO Media House
W Polsce temat reality show z udziałem gwiazd nie został jeszcze wyeksploatowany. Oprócz „Jestem jaki jestem” nie było produkcji tego typu, wiec program jak najbardziej ma szanse powodzenia. Udział gwiazd w programie to świetny wabik na widzów (o czym świadczy sukces chociażby „Tańca z gwiazdami”). Ponadto sukces takiego programu w ogromnym stopniu zależy od osobowości uczestników. Kolejny element to kampania promocyjna, bez niej trudno zaistnieć w świadomości widzów. Nowy program nie ma jednak szans na sukces porównywalny z „Big Brotherem” czy „Barem” ze względu na niski zasięg techniczny stacji TV4.
Prof. dr hab. Wiesław Godzic
Epoka BB definitywnie skończyła się w Polsce. Wybuchła, miała swoje klony i zaznaczyła bardzo ważną linię graniczną w polskiej telewizji. Na świecie jest inaczej – 8 edycje BB nie dziwią nikogo. Bo też Big Brother w Polsce znaczył coś innego niż w Turcji, czy Wielkiej Brytanii. Dlatego nie wierzę w możliwość odgrzania tej formuły u nas. Tym bardziej jako Celebrity BB. W tym przypadku nie będzie chodziło o jakąkolwiek autentyczność zachowań uczestników (a to było rewelacja dla polskiego telewidza). To będą wyłącznie popisy gwiazdeczek wyuczonych przez PR-owców. To będzie kolejny show, ale żadne „reality show”. TV4 chce osiągnąć coś innego niż sukces finansowy – bo w taki nie wierzę. Tu chodzi o zamanifestowanie swojego istnienia i o rzucenie rękawicy TVN-owi. To też jest jakaś strategia rynkowa, ale można to robić innymi – bardziej merytorycznymi – sposobami. Zachęcam do ich stosowania.
Andrzej Sołtysik, rzecznik prasowy TVN (wypowiedź dla Dziennika)
Trudno się spodziewać, żeby stacja o tak niewielkiej oglądalności jak TV4 mogła odnieść sukces z takim projektem. „Big Brother” potrzebuje ogromnej kampanii marketingowej i dużych nakładów. W Wielkiej Brytanii „BB” z udziałem celebrities nadal wzbudza ogromne zainteresowanie. Więc najwidoczniej ta formuła może być jeszcze dla widzów interesująca. Jednak z punktu widzenia TVN nie ma sensu wracać do czegoś, co już było. Myśmy już zrobili „Big Brothera”, który odniósł ogromny sukces, spełnił swoją rolę społeczną i przeszedł do historii jako klasyk. I niech tak zostanie. Teraz stawiamy na inne formaty – seriale, sitcomy, programy rozrywkowe, takie jak „Taniec z gwiazdami”, czy talk-show.