Tomasz Wróblewski, wiceprezes Polskapresse
Rewolucja PIS dziadzieje, czy delikatniej – biurokratyzuje się. Dla telewizji to nie będzie miało większego znaczenia. Może tylko takie, że odejdzie z niej kilka albo kilkanaście ostatnich osób reprezntujących sobą resztki jakiejś niezależności w TVP.
Wracamy do dekretowanych politycznie programów. Ta zmiana dużo mówi nam o samej partii Kaczyńskich, która z partii przemian socjalno-prawicowych staje się ostatecznie partie etatystyczno-socjalistyczną. Ceni serwilistycznych urzędników jak Kaczmarek, Urbański a odsuwa niezależnych konserwatystów i liebrałó jak Wildstein czy Sikorski.
Bogusław Chrabota, redaktor naczelny telewizji Polsat
Odwołanie Bronisława Wildsteina układa się w ogólnej logice wypadków ostatnich tygodni. Kolejna dymisja człowieka, który mimo oczywistej deklaracji politycznej był zbyt niezależny. Wietrzę tu jakiś targ z LPR i Samoobroną. Na razie jeszcze nie wiemy o co chodzi, ale pewnie szybko wyjdzie to na światło dzienne. Przy okazji PiS pozbył się człowieka, który jak na partyjne standardy był „trudny”.
Telewizja za jego prezesury? Trudno mi mówić o szczegółach, to konkurencja. Powiem tylko tyle, istotnie podjęto próbę reformy poprzez choćby próby redukcji etatów (przy okazji pytanie, czy planowano zwolnić właściwe osoby?) i przeprofilowania anten. Budowa anten tematycznych, to na pewno dość ambitne przedsięwzięcie, pytanie, czy plan był do końca przemyślany? Kadry? Tu pewna słabość, wydaje mi się, że Prezes Wildstein nie do końca miał dobrą rękę w tej dziedzinie. Podsumowując: jego prezesura się broni, choćby przez to, że nie nastąpiło jakieś ogólne tąpniecie oglądalnościowe…
Kto zostanie nowym prezesem? Trudno powiedzieć. Może i Andrzej Urbański. Jest byłym dziennikarzem. Nie sądzę, by jego kwalifikacje zawodowe były znacząco mniejsze, niż Bronisława Wildsteina.
Każda taka zmiana to w TVP trzęsienie ziemi. Rewolucja kadrowa i kompetencyjna. Na pewno ta zmiana nie wpłynie pozytywnie na standing TVP w bardzo konkurencyjnie zapowiadającej się ramówce wiosenno-letniej.
Łukasz Warzecha, komentator dziennika Fakt
Trwanie Bronisława Wildsteina na stanowisku szefa TVP było dla wielu osób probierzem intencji kierownictwa PiS. Nie spełniły się obawy tych, którzy twierdzili, że Wildstein telewizję upartyjni. Nie upartyjnił, za to zbalansował, choć ewidentnie miał problemy z jej organizacyjnym opanowaniem. Z drugiej strony – miał tak trudną sytuację w samej firmie oraz poza nią, że być może nikt w tych okolicznościach nie byłby w stanie zrobić więcej. Normalna praca w warunkach, gdy co dwa tygodnie prezesowi grozi odwołanie, nie jest możliwa.
Wildsteina uwiarygadniała także nieustająca krytyka ze strony koalicjantów PiS oraz okazjonalnie ze strony samego PiS-u. Niestety, Wildstein padł ofiarą politycznego targu sprzed paru tygodni. Premier Kaczyński upiekł dwie pieczenie na jednym ogniu: w zamian za poparcie Samoobrony w sprawie powołania Sławomira Skrzypka na prezesa NBP, obiecał głowę Wildsteina; w ten sposób spacyfikował coraz bardziej niezadowolonego koalicjanta i zarazem zapewnił sobie telewizję podporządkowaną politycznie.
Znamienna jest dzisiejsza wypowiedź premiera, że „telewizji publicznej trudno się odciąć od politycznych wpływów”. W praktyce oznacza to, że nie ma co udawać, że TVP może być niezależna, a skoro tak, to lepszy jako prezes posłuszny Urbański niż walczący o niezależność, irytujący Wildstein.
Andrzej Urbański będzie przede wszystkim prezesem posłusznym. Tu nie ma już nawet pozoru jakiejkolwiek niezależności. Póki jest tylko prezesem tymczasowym, prawdopodobnie nie będzie rewolucji w sposobie funkcjonowania TVP. Premier, odnosząc się do ewentualnego już ostatecznego wyboru Wildsteina, wyraził jednak opinię, że „znając Andrzeja Urbańskiego sądziłbym, że to jest wybór całkiem dobry. (…) Czy pan Kwiatkowski, Miazek to nie byli ludzie ze świata polityki?”. To odniesienie się do Roberta Kwiatkowskiego, najbardziej chyba skompromitowanego i dyspozycyjnego szefa TVP po 1989 r., jako do normy w TVP, jest znamienne. I bardzo niepokojące. Jeżeli Jarosław Kaczyński wyobraża sobie TVP z Andrzejem Urbańskim na czele na wzór TVP z Kwiatkowskim i jeśli ten wariant zostanie zrealizowany, to będzie to ostateczna kompromitacja.
A czy Urbański będzie mógł być Kwiatkowskim a rebours? Jestem pewien, niestety, że go na to stać, jeśli tylko będzie takie polityczne zapotrzebowanie. A to, jak widać, chyba się pojawiło.
Wojciech Maziarski, zastępca redaktora naczelnego Newsweek Polska
Odwołanie Wildsteina nie zaskakuje mnie – od dawna już było oczywiste, że LPR i Samoobrona naciskają na jego dymisję, a Jarosław Kaczyński bronił go z coraz mniejszym przekonaniem.
Nie ma co pecjalnie ronić łez nad odejściem Wildsteina, który nie był dobrym prezesem państwowej TV. Pod jego kierownictwem TVP stała się politycznie jednobarwna i zdominowana przez publicystów z obozu tzw. IV RP. A przy tym często nudna i nieporadna, wręcz amatorska. Trudno było bez zażenowania oglądać takie twory jak np. „Misja specjalna” Anity Gargas.
Jednak trzeba też przyznać, że TVP za Wildsteina zachowała jakieś resztki niezależności, dopuszczając np. głosy krytyczne wobec koalicjantów PiS. Czy pod kierownictwem Andrzeja Urbańskiego stanie się bardziej wiernopoddańcza wobec rządu, PiS i braci Kaczyńskich? Zobaczymy. Jednak zapowiedź powrotu Małgorzaty Raczyńskiej źle wróży. Całe szczęście, że w ostatnich latach rozwinął się w Polsce rynek prywatnych stacji telewizyjnych i nikt nie jest skazany na oglądanie TVP. Choć prawdę powiedziawszy trudno zrozumieć, dlaczego wszyscy obywatele muszą płacić abonament na partyjną telewizję PiS-u i jego koalicjantów.
Igor Janke, publicysta dziennika Rzeczpospolita
Fragmenty wpisu z bloga jankepost.salon24.pl:
To zła wiadomość. Jarosław Kaczyński nie chce mieć niezależnej telewizji. W końcu nie wytrzymał. Podobno ta myśl chodziła mu po głowie od dawna, a wielu jego współpracowników mu to podpowiadało. W końcu Bronek Wildstein poleciał. (…) Niedobrze bardzo, że ciągle to politycy decydują o losach telewizji. Przyznam jednak, ze kiedy Jarosław Kaczyński podjął decyzję o nominowaniu Wildsteina byłem pełen szacunku dla szefa PiS. Dlatego, że znałem dobrze Bronka i wiedziałem, że pod jego rządami będzie to telewizja niezależna i że Kaczyński nie będzie miał na nią żadnego wpływu. I tak było.
Mimo, że wielu kolegów krzyczało, że to PiS-TV, pojawiały się histeryczne głosy, że „tak źle to jeszcze nie było”, były to zarzuty głupie i niesprawiedliwe. Histeria brała się stąd, że pierwszy raz przełamany został monopol jednej opcji światopoglądowej. Że pierwszy raz rządził nie tylko salon. Odwołanie Bronka jest najlepszym dowodem, jak bardzo niepisowska była to telewizja.
Wildstein był pierwszym, który podjął się tak głębokich zmian w telewizji, również strukturalnych. Pierwszy raz telewizja publiczna tak szeroko się otworzyła. Dokonał przełomu na Woronicza i za to należy mu się szacunek. Czy wszystko mu się udawało? Nie, nie wszystko. Wiem, że Bronek jest trudna osobowością, jest konfliktowy, ale to jest KTOŚ. To prawdziwa osobowość.
Andrzej Urbański staje przed bardzo trudnym zadaniem. Bo wszyscy teraz będą mu patrzeć na ręce trzy razy bardziej uważnie niż Wildsteinowi. To nie jest zły kandydat. Był dziennikarzem i prasowym i telewizyjnym. Jest jednak dużo bardziej polityczną postacią niż Wildstein. Zobaczymy, na ile da sobie radę. Na ile będzie chciał i na ile będzie mógł dalej robić niezależną telewizję. Pewnie przekonam się o tym szybko na własne skórze.
Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami!
Add a comment
Add a comment