Powrót po latach
„Machina”, po siedmiu latach wydawania, znikła z rynku w 2002 roku. Ostatni numer ukazał się w kwietniu. Powodem zamknięcia pisma była jego słaba kondycja finansowa. Na początku zeszłego roku prawa do tytułu nabyła Platforma Mediowa Point Grop (wydawca m.in. „Dlaczego”). – Chcemy, by „Machina” była nie tylko pismem popkulturalnym, ale także elementem kształtującym i edukującym rynek oraz czytelników, tak by byli świadomi zmiany standardów w odbiorze i dystrybucji muzyki – mówił wtedy Michał Lisiecki, prezes Platformy.
Prace nad budową nowego oblicza „Machiny” trwały od połowy zeszłego roku. Stanowisko redaktora naczelnego „Machiny” objął Piotr Metz (wcześniej m.in. RMF FM, Radiostacja i MTV Polska). Autorami nowej makiety i logotypu zostali Marek Trojanowski i Marek Knap.
Piotr Metz w zerowym numerze przyznaje, że czytał „Machinę”. – Mam prawie wszystkie numery – od Kukiza do gejów. Do niedawna wydała mi się nierozerwalnie związana z subiektywnymi czasami, których już nie ma – bez Internetu, empetrójek, iPodów i wicemarszałka – wyjaśnia redaktor naczelny.
Odświeżona „Machina” skierowana jest przede wszystkim do odbiorców między 25 a 35 rokiem życie. Wydawca planuje przeprowadzić intensywną kampanię wprowadzającą tytuł na rynek. Nakład miesięcznika wyniesie 100 tys. egzemplarzy. Jak nas poinformowano, miesięcznik będzie do kupienia za 7,99 zł i będzie liczył 132 strony.
Okładkowa afera
Niemałe zamieszanie zrobiła okładka zerowego numeru miesięcznika. Na okładce pisma pojawił się wizerunek Matki Bożej Jasnogórskiej z twarzą Madonny. Publikacja spotkała się z falą krytyki. Okładką oburzona była Rada Etyki Mediów. Zaprotestowali również Paulini z Jasnej Góry. Za okładkę nie chciał przeprosić Piotr Metz, redaktor naczelny pisma, jednak zrobił to wydawca – Michał Lisiecki.
Bartek Chaciński, który napisał jeden tekst do zerowego numeru, poczuł się obrażony faktem, że wydawca miesięcznika przeprosił ojców Paulinów za okładkę pisma. – Uważam, że pismo powinno prezentować ostry punkt widzenia, a przynajmniej podchodzić pewniej, z większą konsekwencją do własnych raz podjętych decyzji – tłumaczy nam dziennikarz.
– Okładka z Madonną kompletnie rozmija się wobec tego z profilem, bo dziennikarzy tam pracujących chyba nie obchodzą historie tego typu. To nie do ich publiczności. Z kolei ci, którym okładka się podobała lub nie podobała, są z pokolenia Metza – uważa Filip Łobodziński z tygodnika „Newsweek Polska”, który przypomina, że gros redakcji stanowią młodzi ludzie, którym bliskie są raczej historie klubowe i hip-hop. – Sam pomysł z okładką – poza tym, ze mało dowcipny, raczej na poziomie gazetki zakładowej – świadczy o tym, ze pomysłodawcom – szefom – mecenasom bardziej chodzi o sensacje niż o merytoryczną zawartość – dodaje.
Nadchodzi „Machina”
Tomasz Kasprzyk, dyrektor muzyczny Antyradia i Radia Plus, przyznaje, że czytał „Machinę” przed jej zamknięciem, choć wtedy nie do końca był jej zwolennikiem. – Oczywiście pamiętam, że wtedy wiele artykułów, które w niej się pojawiały, miały dla mnie poważne znaczenie. Jednak, to co pozostało mi w pamięci po tych kilku latach, to chyba zdecydowanie tytuł – mówi nam Kasprzyk. – Może się to wydawać nieco dziwne, ale prawdą jest, że „Machina” zawsze kojarzyła mi się z dobrym produktem. I wciąż kojarzy. Trudno być niezadowolonym z powrotu takiego miesięcznika – dodaje.
Bartek Winczewski, współpracownik m.in. Radiostacji, powrót „Machiny” na rynek przyjmuję na razie z mieszanymi uczuciami. – Od reanimacji dawnych, zamkniętych już koncepcji wolę po prostu nowe, świeże inicjatywy – wyjaśnia nam. Przypomina, że nowej „Machiny” z tą starą nie łączy absolutnie nic poza samym tytułem. – W składzie redakcji nie ma nikogo, kto tworzył niegdyś ten magazyn, zabrakło działów, które cieszyły się największą popularnością – wymienia.
– Nowa „Machina” pojawia się również w zupełnie nowych czasach, niezbyt łaskawych tak dla tradycyjnego rynku muzycznego, którego wnikliwym obserwatorem zawsze była, jak i dla samej prasy – mówi nam Bartek Winczewski. – W odzyskanie na nowo kultowego charakteru tego tytułu, więc nie wierzę. Sukcesem nowej „Machiny” będzie już samo utrzymanie się na rynku – dodaje.
Kultowa „Machina”?
Tomasz Kasprzyk z niecierpliwością oczekiwał na powrót miesięcznika od momentu, kiedy w projekt zaangażował się Piotr Metz, który został redaktorem naczelnym pisma. – Pojawienie się numeru „zerowego” utwierdziło mnie tylko w przekonaniu, że warto było czekać. Nie wiem, czy jest taka szansa, aby „Machina” stała się kultowa. Zresztą nie wiem, czy było by to dobre dla „Machiny”. Wielkie aspiracje niektórych „nowych” tytułów szybko poszły w niepamięć – twierdzi Kasprzyk.
Jacek Hawryluk z Radia Bis jest zadowolony z powrotu tytułu na rynek. – O tym, czy magazyn jest kultowy, czy tez nie, można stwierdzić po latach wydawania. Nigdy przed ukazaniem się numeru 1 – uważa. Jego zdaniem tuż przed zamknięciem „Machina” była raczej magazynem brukowym. – Na pewno juz nie kultowym – dodaje. – Możliwość istnieje zawsze – odpowiada zapytany, czy istnieje możliwość, aby „Machina” stała się kultowym tytułem.