Przygoda Stanisława, typowego, ale nie fikcyjnego miłośnika telewizji, z Cyfrą+ zaczęła się całkiem normalnie, a może nawet i zbyt normalnie. Otóż Stanisław, kilka miesięcy po starcie Canal+ Cyfrowego, zdecydował się na zakup tego „cuda”. Kolejne miesiące upływały nadzwyczaj normalnie (normalnie tzn. tak, jak u większości abonentów platformy). Stanisław opłacał co miesiąc abonament Super Premium, jednak kilka razy musiał dzwonić do BOK, ponieważ druki przelewów nie docierały do niego, za co pewnego pięknego dnia zapłacił karę ponieważ, jak się okazało nie zapłacił kilku rachunków, a obowiązkiem abonenta jest terminowe płacenie, nawet jeśli ten nie otrzyma rachunku. Na szczęście kilka telefonów, faxów i poleconych rozwiązało sprawę nawet z nawiązką, ponieważ Stanisław, w ramach rekompensaty, otrzymał miesiąc abonamentu gratis. Nie jest tu chyba żadnym zaskoczeniem fakt, iż ponieważ Stachu nie zapłacił za ów „gratisowy” miesiąc, dostał kolejną karę. Następnie musiał znów wykonać kilka telefonów do BOK`u, ażeby wszystko poukładać tak, jak należy.
Powyższy akapit chyba nikogo nie zdziwił (no może oprócz pracowników Canal+), gdyż jest to chleb codzienny abonentów Cyfry+. Jednak dalsza część historii Stanisława, bądź – jak kto woli – Stacha, jest już bardziej nietypowa, pozostawiająca wiele pytań bez odpowiedzi.
Jakieś 14 miesięcy temu Stanisław zdecydował się na rozwiązanie umowy z Cyfrą+. Zadzwonił do BOK`u, wysłał stosowne pismo i wszystko zakończyłoby się normalnie, gdyby nie to, iż Stachu zmienił zdanie, co jest rzeczą jak najbardziej ludzką. Zadzwonił zatem ponownie do BOK`u – oczywiście operator bardzo się z tego powodu ucieszył, gdyż Cyfra+ odzyskała abonenta, który – co więcej – zdecydował się na opłacenie abonamentu za cały rok z góry! Stanisław, zdrobniale nazywany przez przyjaciół Stachem, wypełniając wskazówki BOK`u, wysłał odpowiednie pismo anulujące to poprzednie o rezygnacji. Po kilku dniach otrzymał druk przelewu, który niezwłocznie wykonał, a następnie odbył kolejną rozmowę z BOK`iem (co jeszcze wtedy nie wyszło mu bokiem) i znów był „szczęśliwym” abonentem Cyfry +, a później Nowej Cyfry+. Niby wszystko wyjaśnione, a jednak…
W maju Stanisław otrzymał nową kartę Cyfry+, jednak na początku czerwca sygnał został mu odłączony. Zaznaczyć należy, że abonament był opłacony do końca maja, więc zaistniała sytuacja nie zdziwiła Stanisława. Zadzwonił po nowe druki przelewów za abonament. Jednak ta rozmowa z operatorem BOK`u (czasem, nie wiedzieć czemu, nazywanego Biurem Obsługi Petenta), nie była taka jak inne.
Po podaniu numeru abonenta, operator nakazał Stachowi czekać, a po dłuższej chwili poprosił o podanie danych adresowych i numeru telefonu. Następnie Stanisław przedstawił zaistniałą sytuację i poprosił o „druczki”. Operator znowu kazał Stachowi czekać, a po paru minutach wrócił (co można było wywnioskować po dźwiękach dobiegających ze słuchawki) i oznajmił, że umowa została rozwiązana. Zapytany dlaczego, odpowiedział, że nie wie i znowu kazał biednemu Stachowi czekać. Po kilku minutach znowu wrócił i powiedział, że zostało to zrobione zgodnie z prośbą zawartą w wysłanym wcześniej piśmie. Na to Stanisław, Stachu, powiedział mniej więcej to, co zostało wyżej już napisane. Sensownej odpowiedzi jednak się nie doczekał i został zobligowany do odczekania kolejnych kilku dni i ponownego zatelefonowania do BOK, celem wyjaśnienia sprawy.
I tym sposobem jeden ze starszych abonentów „jedynej słusznej” platformy, opłacający regularnie rachunki, a nawet płacący z góry, został pozbawiony tej „wspaniałej” oferty programowej połączonych już platform. Jedynie co mu pozostało to TV Polonia i inne niekodowane kanały…
Nasuwa się tutaj wiele pytań. Dlaczego umowa została rozwiązana? Dlaczego abonent mimo rozwiązanej umowy dostał nową kartę, ofertę nowej platformy? Dlaczego nie został o tym poinformowany? I dlaczego nikt go nie poinformował, że ma zdać sprzęt skoro umowa została rozwiązana?
Przyczyn może być kilka. Zapewne to anulowane pismo o rozwiązaniu umowy nabrało mocy prawnej za sprawą nadgorliwej Pani z Biura Obsługi Peten… Klienta. Bo przecież nie warto trzymać płacących abonentów przy sobie i zawsze, jak w teleturniejach, liczy się pierwsze słowo – nie ważne, że zostało wypowiedziane rok wcześniej i zostało zmienione. A być może Pani z BO(P/K) zalała komputer poranną kawą i to najwidoczniej on jest winny całej sytuacji?
A może winna jest Pani sprzątaczka, która nieopatrznie, czyszcząc klawiaturę, narobiła niezłego bałaganu kasując kolejno – jedno po drugim – konta abonenckie? A może winny jest sam Jakub Brzęczkowski wraz z towarzyszami, który w dalszym ciągu dopuszcza do tego typu sytuacji, w których pracownicy centrum telefonicznego abonentów, najczęściej ludzie z ulicy nie mający pojęcia o tym, co w tej firmie robią i dlaczego, pozbawieni wszelkich kompetencji, tłumaczą klientom, iż białe jest szare, a szare czerwone?
Przedstawiona została tutaj jedna z przygód abonentów, które przeważnie rozwiązywane są w ten sam sposób w wyniku którego: abonent dzwoni i płaci, lub abonent wysyła faxy i płaci, lub abonent wysyła listy polecone (koniecznie polecone, gdyż inne przeważnie nie są czytane) i płaci, lub po prostu musi płacić w zależności od rodzaju „problemu” i osoby, z którą go rozwiązuje. Tak, czy inaczej, poszkodowany jest zawsze abonent, którego sympatia do Cyfry+ maleje z dnia na dzień.
A może warto zainteresować się Polsatem Cyfrowym, którego BOK nieustannie ewoluuje ku ogólnej radości abonentów. Natomiast BOK Cyfry+, chociaż zaczynał z dużo wyższego poziomu (jednak z niezbyt wysokiego), na nim pozostał i nie zanosi się na poprawę.
Należy zatem przypuszczać, iż ów tort, który platforma – tuż po połączeniu – rozwiesiła na billboardach w całym kraju, sugerujący iż fuzja stworzy nową, smaczną jakość na rynku, składał się w dużej mierze z nieświeżych składników. Dyrekcja Canal+ najwidoczniej nadal nie wyciąga wniosków.
Zapewne niedługo wyjaśni się sprawa Pana Stanisława, o czym niezwłocznie poinformujemy naszych czytelników. Czekamy także na inne „ciekawe” przygody z BOK Cyfry+. Redakcyjny adres email pozostaje otwarty na wszelkie zgłoszenia.