Dark Mode Light Mode

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami!

Naciskając przycisk Subskrybuj, potwierdzasz, że przeczytałeś i zgadzasz się z naszymi zasadami Prywatność Prywatności oraz. Regulamin. Możesz się też z kontaktować z nami.
Obserwuj nas
Obserwuj nas
Sprzedać religię marketing wirusowy i 12215 big Sprzedać religię marketing wirusowy i 12215 big

Sprzedać religię

Pojęcie marketingu religijnego funkcjonuje na świecie od lat. Oznacza działania marketingowe skoncentrowane wokół…

religii i działalności kościołów. Poniższy szkic jest próbą prześledzenia ciekawych działań z zakresu marketingu religijnego podejmowanych na świecie oraz próbą odpowiedzi na pytanie, czy i jak prężnie marketing religijny istnieje w Polsce – kraju tradycyjnie uznawanym za katolicki.



Jak to robią w Ameryce?


W Stanach Zjednoczonych sektor „marketingu chrześcijańskiego” od lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia rozwija się prężnie, zagospodarowując rynek o wartości szacowanej na 4-6 mld USD rocznie. Jedną z pierwszych firm była założona w 1994 roku ALRC (A. Laryy Ross Communications), agencja public relations działająca pod hasłem przywrócenia wiary w media(ch). Zajmuje się ona między innymi obsługą medialną telewizyjnego kaznodziei Billy’ego Grahama i projektami społecznymi, takimi jak sponsorowanie tłumaczeń i edycji Biblii1. Wykorzystując odwołania do religii, amerykanie reklamują samochody (Chevrolet), filmy i masę innych artykułów konsumpcyjnych.



In GOD we trust


Trudno wyobrazić sobie w Polsce reklamę religii na miarę kampanii „God” zrealizowanej w Singapurze. Tamtejsze kościoły postanowiły zmienić stereotypowy wizerunek boga jako istoty groźnej i niedostępnej i pokazać go w nowym świetle – jako towarzysza codziennego życia, postać przyjazną, którą – dosłownie – chce się zaprosić na kolację.


Zamiast zmieniać wizerunek boga i religii, polska reklama religijna czyni maleńkie kroki w trudnym do określenia kierunku, przedstawiając np. butelkowaną wodę sygnowaną wizerunkiem kontrowersyjnego księdza Jankowskiego.


O ile polski marketing polityczny zmienia się i rozwija wraz z każdymi wyborami, o tyle marketing religijny jest dziedziną kompletnie nierozwiniętą. Potencjał płynący z możliwości dotarcia do większości Polaków pozostaje niewykorzystany. Profesjonalne projekty marketingowe, takie jak wprowadzenie do kin filmu „Pasja”, to zdecydowana rzadkość. Zwykle marketing religijny kojarzymy z wycieczkami do Lichenia, połączonymi z prezentacją garnków oferowanymi staruszkom.



Po polsku


Według badań, 97 proc. Polaków określa się jako osoby wierzące. Więcej niż połowa (58 proc.) deklaruje uczestnictwo w praktykach religijnych co najmniej raz w tygodniu. Taki sam odsetek (58 proc.) przyznaje się do silnej więzi z Kościołem.


W kraju, w którym zdecydowana większość obywateli odczuwa związek z religią katolicką, katolicy mają własne stacje telewizyjne, gazety, czasopisma i stacje radiowe, a media publiczne poświęcają im znacznie więcej miejsca niż wyznawcom jakiejkolwiek innej wiary.


W zasadzie nie używa się jednak terminu marketing religijny. Polscy katolicy stanowią ogromną i ważną grupę konsumentów, a mimo to rzadko kto wpada na pomysł oferowania produktów i usług właśnie im. Jeśli już komercyjnie wykorzystuje się religię w kontekście marketingowym, to raczej po to, aby wypaczyć jej przejawy i zbudować grupę przeciwstawiających się odbiorców.



Kto podniesie rękawicę?


Czy znajdą się śmiałkowie gotowi sprofesjonalizować sektor reklamy religijnej? Nieśmiałą próbę w tym kierunku wykonują dominikanie starający się reklamować spowiedź i modlitwy dla młodzieży. Mijając wiele kościołów, widzimy billboardy z hasłem „Pamiętaj, abyś dzień święty święcił”. Kwestia pozostaje jednak otwarta. Dlaczego w kraju tak silnie związanym z religią w starszym pokoleniu nie próbuje się propagować jej w sposób profesjonalny, przyciągający uwagę osób młodych? Do zagospodarowania jest przecież niemało. Istnieją bowiem związane z Kościołem media, szkoły na wszystkich poziomach nauczania, uczelnie. Katolicy mają własny rynek show-biznesu, własną muzykę i ogromne masowe imprezy plenerowe (np. spotkania w Lednicy, Przystanek Jezus, organizowane w całym kraju i za granicą pielgrzymki).



Działaj!


W zasadzie każde działanie ma szansę się powieść – od dużych tradycyjnych kampanii ATL-owych, poprzez działania PR- owe, na marketingu szeptanym i wirusowym skończywszy. Obserwując rozwój społeczności internetowych, można się spodziewać, że jak w każdej innej sferze także tej związanej z religią prędzej czy później pojawi się reklama i działania marketingowe. Jeżeli będą one skłaniać do refleksji, pogłębionego spojrzenia na kwestie etyczne i moralne, podobnie jak miało to miejsce w kwietniu zeszłego roku, wówczas może się okazać, że będą one nie tylko skuteczne i pozytywnie odbierane, ale także wniosą do życia publicznego pewną wartość dodaną. Dobro. Trzeba tylko chcieć i nie bać się podjąć wyzwania.



Alicja Wenska, Heureka

Artykuł pochodzi z biuletynu Think-a-Head wydawanego przez agencję Heureka.

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami!

Naciskając przycisk Subskrybuj, potwierdzasz, że przeczytałeś i zgadzasz się z naszymi zasadami Prywatność Prywatności oraz. Regulamin. Możesz się też z kontaktować z nami.
Add a comment Add a comment

Dodaj komentarz

Previous Post
TVP3 Olsztyn z korespondentem w Ełku m 37121

TVP3 Olsztyn z korespondentem w Ełku

Next Post
Zachodnie media o Polsce m 6612

Zachodnie media o Polsce





Reklama