Specjalnie dla Mediarun.pl przedstawiciele agencji reklamowej (Publicis) i agencji PR (Weber & Shandwick) oceniają kampanie wyborcze kandydatów na stanowisko prezydenta Warszawy.
Marek Gargała, dyrektor zarządzający agencji Publicis
HANNA GRONKIEWICZ-WALTZ
Pomysł
Najbardziej wybijająca się wizualnie komunikacja – na żółtym tle z elementami czerwieni (herbowe kolory Warszawy). Nadaje to pewnego lokalnego smaczku. Te kolory znają tylko Warszawiacy i w ten sposób kandydatka puszcza do nich oko. Bez wątpienia layout zdecydowanie odróżniał się od pozostałych, zaznaczał odrębność kampanii kandydatki PO, a przez to mógł być bardziej zapamiętywalny. Jeśli jednak chodzi o warsztat to billboard wprawdzie rzucał się w oczy lecz nie był estetyczny jako projekt.
Sposób prezentacji kandydata
Wizualizacja Hanny Gronkiewicz-Waltz to była czysta klasyka gatunku – różnice w stosunku do konkurencji były w zasadzie niezauważalne.
Hasło
„Rozwiążę problemy Warszawy!” – wydaje się na wyrost i dość naiwne przez swą bezkompromisowość. Mnie się to źle czytało. Wiadomo, że nikt nigdy wszystkich problemów nie rozwiąże, więc…
Ogólne wrażenie
Raczej średnie. Sposób wykonania żółtego tła pod względem estetyki jest jakby rodem z lat siedemdziesiątych, a hasło wydaje się mało wiarygodne. Równocześnie jednak trzeba podkreślić, że była to jedyna kampania tak widoczna i odcinająca się na tle pozostałych.
KAZIMIERZ MARCINKIEWICZ
Pomysł
Oparty na stereotypie: zdjęcie kandydata na tle warszawskiego city. Warszawiacy wiedzą, że Pałac Kultury jest w Warszawie – więc po co?
Sposób prezentacji kandydata
Tak jak u wszystkich, czyli nic nowego.
Hasło
„Wizja i skuteczność” – to hasło na dowolną kampanię polityczną. Kazimierz Marcinkiewicz mógłby go równie dobrze użyć, gdyby startował do Sejmu lub na prezydenta RP.
Ogólne wrażenie
Kampania rasowego polityka, czyli nic konkretnego. Jedyne zbliżenie kandydata do lokalności to Pałac Kultury i Nauki.
Andrzej Godewski, partner zarządzający agencji Weber Shandwick
HANNA GRONKIEWICZ-WALTZ
Prowadziła kampanię w opozycji do PiS, co sprawiało, że momentami w swoim zacietrzewieniu bardziej przypominała Jarosława Kaczyńskiego niż nowoczesnego i otwartego polityka, mimo doświadczenia wielu lat pracy w londyńskim City.
Dziwię się, że na potrzeby kampanii nie zrzuciła zbędnych kilogramów, ponieważ na tle wysportowanego Marcinkiewicza i Borowskiego wyglądała dość ociężale. Podtrzymała wizerunek kobiety stanowczej i znakomicie radzącej sobie w zdominowanym przez mężczyzn świecie polityki.
W drugiej turze zapewne skupi się na pozyskaniu lewicowego elektoratu Borowskiego, choć pamiętając Gronkiewicz-Waltz jako kandydatkę ZChN na prezydenta RP, nie wyobrażam sobie jej spotkania ze środowiskiem gejów i lesbijek.
KAZIMIERZ MARCINKIEWICZ
Udało mu się nie roztrwonić poparcia, które zdobył jako premier. Jego notowania w Warszawie były dużo lepsze niż notowania PiS w całej Polsce. Świadczy to o powodzeniu obranej strategii budowania wizerunku Marcinkiewicza jako outsidera PiS. Dużo obiecywał, niewiele zrobił, bo „miał mało czasu”, ale nie dał sobie przyczepić łaty współodpowiedzialnego za niezrealizowane plany Lecha Kaczyńskiego.
Choć nie jest Warszawiakiem, to wiedzą o stolicy przewyższał jej rodowitych mieszkańców. Zawojował internet, a jego blog obudził rzesze naśladowców. Prowadził kampanię najbliżej ludzi (plenerowe konferencje, spacery ulicami miasta). Nie przekonał jednak do siebie większości klasy średniej, że jest wizjonerem i najlepszym kandydatem na lidera stołecznego miasta.
Na jego wizerunku zaważyła wielka polityka i kompromitacja PiS po ujawnieniu negocjacji z Beger. To może oznaczać, że nie poradzi sobie w drugiej turze, ponieważ lewicowy elektorat Borowskiego w większości poprze zapewne Gronkiewicz-Waltz.