Na ostatnie z pytań, pewnie niewiele agencji reklamowych czy doradztwa wizerunkowego może rzucić cyfrą inną niż 0. W tej branży pracowanie za darmo to niestety norma.
Od pewnego czasu coraz głośniej mówi się jednak o zmianie zasad. Szefowie kilku dużych agencji wezwali we wrześniu do solidarności w środowisku i odmawiania brania udziału w konkursach, po których przegrani zostają z niczym.
Trudno się z nimi nie zgodzić. Czym się różni nasza praca od pracy naszych klientów? Poświęcamy czas i energię na konkursy, które dla ich organizatorów są okazją, żeby za darmo wypróbować kilka agencji. Myślę tu o sytuacjach, w których przygotowujemy konkretne koncepcje dla klienta, a nie tylko przedstawiamy siebie. W drugim przypadku jest to jak wizyta w salonie samochodowym. W pierwszym zaś, mamy do czynienia z jazdą próbną robionym na specjalne zamówienie cackiem.
Pod buntem przeciw konkursom podpisała się ostatnio prestiżowa Design Business Association, która patronowała Win Without Pitching UK Tour, czyli cyklowi wykładów poświęconych temu właśnie zagadnieniu. Na stronie firmy, której właścicielem jest prowadzący to „szkolenie” Blair Enns, znajdziemy kilka powodów, dla których darmowe oddawanie swojej głowy do dyspozycji klienta jest zgubne. I to nawet wówczas gdy agencja wygrywa.
„Oddając czas i – co ważniejsze – umysły, bez gwarancji stosownej zapłaty, agencja demonstruje, że nie ceni własnych usług […] Przy ustalaniu stawek klient już wie, że agencja jest warta mniej niż twierdzi, że jest, bo raz już „oddała się” za darmo” – pisze Blair, wskazując na stronie www.winwithoutpitching.com inne sposoby na pozyskiwanie partnerów.
Czas pokaże, czy wykłady i wezwania coś zmienią. Mamy nadzieję, że tak, bo dzisiejszy model pozyskiwania agencji jest zły i należy go zmienić.
Łukasz Napora
Front Design
Artykuł jest również dostępny w newsletterze firmy Front Design.