Dark Mode Light Mode

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami!

Naciskając przycisk Subskrybuj, potwierdzasz, że przeczytałeś i zgadzasz się z naszymi zasadami Prywatność Prywatności oraz. Regulamin. Możesz się też z kontaktować z nami.
Obserwuj nas
Obserwuj nas
Nie jestem Murdochem Budżet i 13348 big1 Nie jestem Murdochem Budżet i 13348 big1

Nie jestem Murdochem

– Dopiero rozwiniemy skrzydła – zapewnia w rozmowie z serwisem Mediarun.pl Michał Lisiecki, prezes Platformy Mediowej Point Group.

Jak zarobił Pan pierwszy milion?
Hmm….Ciężko powiedzieć. Ja nie liczę pieniędzy, ale je inwestuje. To bardziej firma zarobiła pierwszy milion, bo ja nie odnotowałem, żebym go miał na koncie. Nie dysponuje takimi środkami, ale ma je do dyspozycji firma, której ja jestem udziałowcem. Nie odnotowałem w swoim życiorysie takiego momentu. Poza tym na rynku mediów milion to suma właściwie niezauważalna, a my jako firma mierzymy skalą świata, chociaż jesteśmy firmą polską.


A czy był moment, który był na tyle ważny i zauważalny, że poczuł Pan: mam pierwszy sukces na swoim koncie?
Pierwszy moment, który był zauważalny to ten, kiedy wydawnictwo startując zaledwie z 3,5 tys. dolarów wydało miesięcznik. Było to wtedy dużym sukcesem, bo prywatni wydawcy, których pytaliśmy o zdanie szacowali, że minimum finansowe, jakim trzeba dysponować na wydanie kolorowego miesięcznika to 3-4 mln dolarów. To był pierwszy moment sukcesu, bo realnie rzecz biorąc dziura budżetowa nie pozwalała nam na wydawanie tytułu.


Jak zdobył Pan pieniądze na pierwszą gazetę?
To ciekawe, bo pierwszy kapitał jakim dysponowałem to pieniądze ze sprzedaży paroletniego, używanego samochodu. Było to 7 tys. dolarów i te pieniądze postanowiłem zainwestować na giełdzie. Niestety straciłem połowę i z kapitałem 3,5 tys. dolarów postanowiłem założyć gazetę. Porwałem się wtedy z motyką na słońce, ale niewykluczone, że zrobiłbym tak raz jeszcze. Natomiast niewątpliwe pomocną instytucją była Zachodniopomorska Szkoła Biznesu, która wsparła finansowo studencką ideę.


Już jakiś czas temu zadebiutowaliście na giełdzie. Jak ocenia Pan początek?
Samo wejście oceniam pozytywnie. Planowaliśmy je wprawdzie na początek 2007 roku, ale udało się zadebiutować pod koniec roku ubiegłego. Planujemy jeszcze zatrudnić osoby na kluczowe stanowiska. Dopiero wczoraj przyjęliśmy strategię rozwoju firmy. W maju będzie ona prezentowana rynkowi, ale już teraz jestem przekonany, że giełda będzie czynnikiem, dzięki któremu dopiero rozwiniemy skrzydła. Na pewno obecność na giełdzie uwolni możliwość realizacji ambitnych pomysłów.


W co chce Pan zainwestować pierwsze środki pozyskane na giełdzie?
Działań, które chcemy dokapitalizować jest mnóstwo, bo działamy w wielu obszarach. Każdy z nich będzie rozwijany. Teraz pracujemy szczególnie intensywnie nad telewizją. W każdej dziedzinie znajdziemy projekt, który będzie priorytetowo dofinansowywany.


Planujecie wprowadzenie na rynek nowego dziennika. Czy pomysł jest nadal aktualny, a jeśli tak to jaką wizję gazety ma Point Group?
Tak, pomysł jest aktualny, ale dopiero w czasie wakacji uruchomimy grupę roboczą, która przeanalizuje pomysł, jaki mamy w głowie. Uważamy, że za dwa lata rynek konsumpcji i mediów będzie wyglądał inaczej. W inny sposób będzie się konsumowało media i wydaje nam się, że wiemy jak to może wyglądać. Dlatego ma powstać grupa ekspertów, która przeanalizuje rynek i wtedy podejmiemy decyzje, czy chcemy realizować projekt, jakim jest wydawanie dziennika. Wiemy, że to jest duża inwestycja i że potrzebujemy do niej silnych partnerów, ale jeśli wykreujemy pomysł to z pewnością będziemy w stanie zdobyć na niego odpowiednie środki finansowe.


A jak ten dziennik miałby wyglądać? Dla kogo miałby być konkurencją?
To jest dużą tajemnicą. Głównym atutem pomysłu jest to, że wiemy jak, ale nie możemy tego powiedzieć na głos. Kluczem do sukcesu jest nasza wizja gazety. Jeśli pomysł się potwierdzi to może to być fenomen na rynku dzienników.


Czy nie jest to aby jedynie zwodzenie rynku i sygnał dla inwestorów, który miałby podnieść wartość akcji?
Wręcz przeciwnie. Po tej informacji akcje spadły o połowę, ale nie jest to dla nas szczególnie szkodliwe, bo patrzymy na firmę w skali dziesięciolecia, czy nawet piętnastu lat, a nie w skali miesiąca. Wynika to z tego, że rynek dużych mediów jest sceptyczny wobec idei wydawania kolejnego dziennika. Jestem w pełni świadomy zagrożeń, jakie wiążą się z wydawaniem dziennika w klasycznym jego rozumieniu. My, jeśli robimy jakiś projekt to robimy to dla uzasadnionego zysku ekonomicznego. Musimy mieć więc pewność, że przedsięwzięcie będzie rentowne, żeby się go podjąć.


Nie boją się Państwo angażować w tak skomplikowany projekt?
Pojęcie dziennika nie jest takie oczywiste, jakby się wszystkim wydawało. Dziennik to nie tylko konkurowanie z Wyborczą, czy Rzeczpospolitą, bo to pojęcie jest dużo szersze. Konkurować zapewne będziemy ze wszystkim, co posiada codzienną informację, tylko że inaczej. Do końca roku potwierdzimy, czy angażujemy się w ten projekt, a jeśli tak to jaki kapitał w to inwestujemy.


Macie plany uruchomienia kanału telewizyjnego Machina TV, która ma być konkurencją m.in. dla MTV czy Vivy. Czy to będzie kanał muzyczny?
To ma być kanał rozrywkowy i popkulturowy. Kanał, który odzwierciedla Machinę, ale jest w wersji cyfrowej, a nie drukowanej. To ma być kanał konkurujący z segmentem entertainment. Generalnie rozrywka, czyli wszystko, co bawi i śmieszy. Pracujemy nad szczegółową koncepcją, ale będzie to mix produkcji własnej i zagranicznej. Nie zabraknie na antenie teledysków. Miesięcznik Film również znajdzie dla siebie miejsce. Wielość wątków, które znajdą się w tym kanale jest bardzo obszerna. Ma to być klasyczny, całodobowy kanał tematyczny.


Jak wyglądają Pańskie rozmowy z News Corporation i czego konkretnie dotyczą?
News Corporation, podobnie jak my, posiada wiele spółek na świecie, więc płaszczyzn rozmów jest bardzo wiele, ale to są na razie tylko rozmowy. Nie negocjujemy żadnego kontraktu. Rozmawiamy i szukamy pół do współpracy. To, co mogę potwierdzić to fakt, że mieliśmy spotkania z najważniejszymi osobami w News Corporation. Jednak to nie jedyna tak duża firma, z którą rozmawiamy. Negocjujemy z kilkoma podmiotami ze Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Szukamy potencjału na różnych rynkach, bo nie chcemy zostać tylko w Polsce.


W jednym z wywiadów powiedział Pan, że Point Group ma w planach na ten rok ekspansję zagraniczną. Jakie kraje miał Pan na myśli?
Oglądamy różne rynki, a ekspansję zagraniczną chcielibyśmy przeprowadzić w tym roku przynajmniej na jednym z nich. Widzieliśmy w tym roku rynek rosyjski, zamierzamy pojechać na Ukrainę, poza tym interesuje nas Wielka Brytania, Zjednoczone Emiraty Arabskie z krajami ościennymi i Stany Zjednoczone. To pierwsze rynki, które analizowaliśmy pod kątem tego, czy możemy na nich zaistnieć. Dzisiaj sprawdzamy każdy nasz projekt pod względem przełożenia na rynki międzynarodowe.


Widziałby Pan miejsce dla Machiny na innych rynkach europejskich?
Jest to trudne, ale nie niemożliwe. Na świecie nie ma zbyt wielu pism muzyczno- popkulturowych. Tak naprawdę jest Rolling Stones i długo długo nic. Telewizja jest jednym z puzzli do układanki, który mógłby pomóc Machinie zaistnieć na rynku międzynarodowym. Telewizję dość łatwo można tłumaczyć na inne języki, a skoro już jest na satelicie to nie problem objąć całą Europę. Taki pomysł też podlega naszej analizie, ale to sfera planów.


Pomówmy w takim razie o czynnościach dokonanych. Point Group wygrał właśnie przetarg na tygodnik Ozon. Jakie macie Państwo plany odnośnie pisma?
Tak, los bywa przewrotny. Ozon był tygodnikiem, który bardzo ostro swojego czasu nas atakował za premierową okładkę Machiny z Matką Boską. Na razie nie mamy żadnych planów wobec pisma. Nie wiemy w ogóle czy Ozon się ukaże. Trzeba pamiętać, że kupiliśmy cenne aktywa: zarówno sprzęt, jak i oprogramowanie, prawa do tekstów, prawa do wydawania tytułu. Nabywamy w ten sposób rozpoznawalny brand, ale czy te wartości wykorzystamy pod marką Ozon i czy to będzie nadal tygodnik to jest wielką niewiadomą. Wymaga to przeanalizowania i zajmie się tym pewnie ten sam zespół, który będzie powołany do stworzenia dziennika. Skorzystanie z takiej marki, znacząco już wypromowanej i rozpoznawalnej jest dla nas sytuacją duża łatwiejszą niż zaczynanie od zera.


Czemu Point Group przejął miesięcznik Film?
Dlatego, że bardzo pasuje on do naszego portfolio. Mieści się w kategorii entertainment, jak wszystkie projekty, którymi się zajmujemy. Planujemy zmiany w miesięczniku. Na pewno po wakacjach będzie relaunch tytułu zarówno merytoryczny, jak i graficzny. Widzę w tym piśmie potencjał, bo znają go zarówno pokolenia dziadków, jak i młodzież. Wydawany jest w końcu już ponad pół wieku. Wprowadzimy do Filmu bardzo dużo nowości technologicznych, a jeden z projektów może nawet zrewolucjonizować rynek reklamy prasowej.


Point Group jakiś czas temu ogłosił plany debiutu tygodnika telewizyjnego.
Owszem, pracujemy nad tym. Telewizja jest dziś najprostszym medium dla mas, a rynek telewizyjny rozwija się bardzo szybko. Rozumiemy, że są wydawcy, którzy w tej dziedzinie są gigantami i im się należy palma pierwszeństwa, ale uważamy, że na rynku jest też miejsce na nieco inny projekt. Potwierdzam, że pracujemy nad tv guidem.


Ma Pan opinie człowieka, który lubi się wyróżniać.
Tak naprawdę, żeby zaistnieć trzeba być nieco innym. Nie powiedziałbym, że lubię się wyróżniać, ale jestem bardziej odważny niż inni. Polska jest bardzo konserwatywnym krajem na tle innych miejsc, które zwiedziłem swojego czasu. Potrzeba trochę odwagi, żeby powiedzieć i zaznaczyć „chcę być inny”. W pracy również to się przejawia , bo jako firma nie chcemy robić taniego produktu dla mas, ale coś wyróżniającego się na tle banalnej produkcji. Robimy rzeczy ambitne, a nie tanie. Moje dwie inspiracje to historie osób wyróżniających się. Pierwszą z nich jest Rupert Murdoch, a drugą Richard Branson, który zaczął od założenia gazety studenckiej. Z pewnością nie jestem Murdochem, który wyciska każdy biznes jak cytrynę. Nie jestem też Bransonem, który zrobi show. To są moje dwie inspiracje, ale ja jestem człowiekiem pomiędzy.


Rozmawiała Małgorzata Roman

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami!

Naciskając przycisk Subskrybuj, potwierdzasz, że przeczytałeś i zgadzasz się z naszymi zasadami Prywatność Prywatności oraz. Regulamin. Możesz się też z kontaktować z nami.
Add a comment Add a comment

Dodaj komentarz

Previous Post
"Heroes" od 17 maja w Jedynce TVP1 i 13342 big

"Heroes" od 17 maja w Jedynce

Next Post
Point Group z tv-guidem, ale czy z Ozonem? m 5315

Point Group z tv-guidem, ale czy z Ozonem?





Reklama