Bohaterkami serialu będzie kilkanaście kobiet, które wraz ze swoimi małymi dziećmi przebywają w zakładzie karnym w Krzywańcu – jednym z dwóch takich ośrodków w Polsce. – Każda kobieta to jest inna historia, inny dramat – mówi nam Mirosław Bork, producent i scenarzysta 'Gorzkiej miłości’. Będą to zarówno nieletnie dziewczyny jak i czterdziestolatki, zawsze samotne jak i byłe mężatki, bez wykształcenia jak i z dyplomem wyższej uczelni. Z różnych powodów trafiły także do więzienia. Jedne same winne są temu, gdzie się znalazły, są w wiezieniu, bo popełniły ciężkie przestępstwa, inne natomiast trafiły za kratki niejako przez przypadek, można by powiedzieć, że za sprawą jakiegoś fatum.
Losy więźniarek i ich bliskich będą się przeplatać przez cały serial. W każdym epizodzie pojawią się trzy bohaterki. Twórcy skupili się na ich emocjach, radościach i lękach. Widzowie zobaczą, jak więźniarki uczą się trudnej roli matki w niecodziennych warunkach. Nie zabraknie prawdziwych dramatów. Nie wszystkie bohaterki opuszczą więzienie razem ze swymi dziećmi. Niektóre mając przed sobą długoletni wyrok, będą musiały rozstać się z nimi, bowiem dzieci moga przebywac w zakładzie karnym jedynie do czwartego roku życia, potem muszą trafić do domu dziecka bądź rodziny zastępczej. Skazane kobiety liczyć będą każdy dzień do końca wyroku, by ponownie się z nimi spotkać.
W serialu widzowie poznają także rodziny więźniarek. – Ta historia nie miałaby sensu, gdybyśmy nie pokazywali drugiej strony, czyli tych osób, które one zostawiły w domu. Są to często mężowie, byli mężowie, większość z nich ma dzieci, które zostały na zewnątrz – wyjaśnia Bork – To jest taka sytuacja, że w tych rodzinach wszystko musi się zogniskować wokół tej kobiety – dodaje. Często historie te toczą się w zaskakujący sposób. Jedna z nich opowiada o rozwiedzionej kobiecie, która sama wychowywała dziecko. Gdy trafiła do więzienia, mąż przypomniał sobie o niej i najprawodpodbniej wszystko zakończy się to powtórnym ślubem.
W pierwszym odcinku, który zostanie pokazany 28 września, widzowie poznają Beatę, która będąc w siódmym miesiącu ciąży zabiła w pijackiej bójce swoją siostrę. Jak przyznaje, nie chciała tego. Na sprawie sądowej sama się obciążała chcąc zniknąć na zawsze, dostać dożywocie. W więzieniu przebywa z dzieckiem, szanują ją nie tylko więźniarki, ale także personel. Nie wdaje się w konflikty, jest życzliwa i pomocna. Prześladuje ją myśl, by cofnąć czas i oddać życie za siostrę. Ma dwa wielkie dylematy – jak się spotkać z dziećmi swojej siostry, którą zabiła i z ich ojcem, ale także jak nie stracić kontaktu ze swoim dzieckiem, które będzie musiała oddać niedługo.
W innym z odcinków zostanie przedstawiona opowieść o kobiecie, która zaczęła kraść, bo nie miała pieniędzy na jedzenie dla swoich dzieci. Chcąc zaspokoić ich potrzeby, nie potrafiła jednak zerwać z przestępczą działalnością i to stało się jej druga naturą. Sama teraz się zastanawia nad tym, jak mogło do tego dojść.
Pierwsze prace dokumentacyjne nad serialem rozpoczęły się w jeszcze w 2005 roku. Najtrudniejsze jednak okazało się nakłonienie skazanych kobiet do wzięcia w nim udziału. – Na początku szło jak po grudzie i wydawało się, że nic z tego nie będzie. Dlatego, że są to rzeczy wstydliwe, trudne, w grę wchodzi dobro dzieci – mówi Mirosław Bork. Zmiana nastąpiła, gdy kobiety zorientowały się, że ekipa nie wpadła tam na pół godziny, ale była z nimi cały czas, w sumie przez cztery miesiące i wcale nie była nachalna, dając im czas i możliwość decydowania, kiedy i co kręcić. To spowodowało, że skazane otworzyły się, pokazały swoje emocje, choć nie zawsze było to takie proste. – Wiele razy się zdarzało, że ekipa się umówiła z nimi, ale potem się okazywało, że moment włączenia kamery był paraliżujący – wyjaśnia Bork. Jednak jak mówi są to prawdziwe historie, one nie kłamią, chociaż kobiety próbują także coś ukryć. – To nie są same anioły – podkreśla.
Serial zaplanowano początkowo na 12 odcinków. Jednak twórcy przymierzają się już do powrotu do Krzywańca, być może powstaną więc kolejne epizody. – Cała ta historia ma sens, kiedy oglądamy to nie w jednym momencie, ale tak jak to się toczy w życiu – tłumaczy nam Bork. Producentem ‘Gorzkiej miłości’ jest firma BoMedia, serial reżyseruje Krzysztof Piotrowski.