Z pozoru odpowiedź wydaje się oczywista. Bo obecność w wielu kanałach to oczywiście plus, pod warunkiem jednak, że stoi za nią przemyślana strategia. Chaotyczna nadaktywność w social mediach nie przynosi żadnych wymiernych efektów, a swoje kosztuje. Ciekawy pomysł to już za mało. Facebook filtruje treści i nie pokazuje wszystkiego wszystkim, co utrudnia dotarcie do interesujacej nas grupy. Instagram jest ciekawy, ale komunikacja za pomocą zdjęć to nie zawsze dobry pomysł, a Twitter ze swoimi 140 znakami i reakcją w czasie rzeczywistym to już w ogóle wyższa szkoła jazdy… Może więc bezpiecznie trzymać się wytyczonych ścieżek i pracowicie zbierać fanów tylko na Facebooku? Też nie!
– Nie można już myśleć jednym kanałem – twierdzi Paweł Jan Nowak, senior art director FaceADDICTED. – Nie dokonujemy wyboru, gdzie osadzimy kampanie (Facebook, Twitter, Instagram itd.). Kiedy planujemy swoje działania w mediach społecznościowych, nasza idea musi być tak mocna, że z łatwością obroni się na każdym kanale, w którym komunikujemy się z fanami. Jednym słowem ludzie internetu zatoczyli koło i w czoło puknęła ich BIG IDEA.
A taką są w stanie stworzyć jedynie specjaliści, bo czasy, w których social media były szkolnym laboratorium dawno już minęły. Kampanie w mediach społecznościowych już kosztują, a wiele wskazuje na to, że będą kosztować jeszcze więcej. Bo przynoszą realne korzyści, z których sprzedaż jest jedną z wielu.
Czy to znaczy, że Facebooka trzeba mieć? Oczywiście, że nie, jeśli nie mamy ani zasobów, ani umiejętności, by go dobrze wykorzystać, ale w większości przypadków warto się nad tym zastanowić. – Często jest to jedyne źródło, z którego konsument czerpie informacje na temat przedsiębiorstwa i jedyna szansa na szybki kontakt oraz zaistnienie w świadomości swoich odbiorców. Czemu więc z tego nie skorzystać? – pyta Rahim Blak, CEO click communit.
Ale nie tylko Facebookiem współczesny internauta żyje. Jest jeszcze Twitter, Instagram, YouTube a może dynamicznie rozwijający się – ale wciąż kojarzony z najmłodszym odbiorcą – Snapchat? Zapytaliśmy ekspertów z branży, w której sieci warto się jeszcze pojawić. Bo że trzeba wybrać – nie ma wątpliwości. Zdecydowanie nie należy być wszędzie.
– Nie musisz korzystać ze wszystkich nowinek internetu, by odnosić sukcesy. Nie potrzebujesz profili we wszystkich serwisach społecznościowych. Jeśli uważasz, że dzięki temu zwiększasz zasięgi, a tym samym prawdopodobieństwo pozyskania klientów, na własne życzenie zapędzasz się w kozi róg – ostrzega Justyna Staszewska, project manager agencji Imagine.