„medialne ZOMO”, „goebbelsowska propaganda”, „medialni terroryści” – orzekł w Sąd Apelacyjny w Warszawie.
Sąd oddalił apelację Naszego Dziennika o nieuwzględnienie powództwa TVN w całości. Zmienił wyrok I instancji jedynie w tej części, która nakazywała pozwanym wykupienie płatnego ogłoszenia w TVN z przeprosinami telewizji. Prawomocny pozostaje nałożony w I instancji nakaz wpłaty przez wydawnictwo i naczelną gazety Ewę Sołowiej 50 tys. zł na fundację TVN.
Pełnomocniczka pozwanych, mec. Krystyna Kosińska, już zapowiedziała kasację do Sądu Najwyższego, połączoną z wnioskiem o wstrzymanie wykonania orzeczenia. Jej zdaniem, sądy błędnie oceniły stan faktyczny i nadmiernie ograniczyły swobodę wypowiedzi oraz prawo do krytyki w sytuacji, gdy według Naszego Dzienniika TVN, stosując prowokację wobec o. Tadeusza Rydzyka, dopuściła się złamania przepisów.
Dziennikarz TVN chciał udawać polonusa z Kanady
Sąd Apelacyjny podtrzymał ustalenia I instancji, która uznała za „rażące naruszenie dóbr osobistych” powoda artykuły ND z czerwca 2005 r. Pisano tam, że TVN przygotowywał materiał mający szkalować Radio Maryja, TV Trwam i samego ojca dyrektora. Chodziło o sfilmowaną przez TV Trwam w aucie TVN kartkę z roboczym planem działań dziennikarza stacji. W tych zapiskach mowa jest m.in. o zamiarach filmowania ukrytą kamerą; sposobach dostania się na mszę celebrowaną przez o. Rydzyka (w tym celu planowano podszyć się pod „polonusa z Kanady”); sprawdzeniu, czy Radio Maryja miało „problemy z prawem”. Był tam też zwrot: „muzeum Rydzyka z krwią Popiełuszki”.
„Goebbelsowska propaganda” itp.
Opisując sprawę, ND użył wobec dziennikarzy TVN określeń: „medialne ZOMO”, „medialni terroryści”. Pisano o „metodach rodem z epoki stalinizmu”, o „bandytyzmie medialnym”, o „goebbelsowskiej propagandzie”, o „walce z Narodem Polskim” i że „TVN łamie prawo”. TVN – który w reakcji pozwał naczelną i wydawcę gazety – odpowiadał, że „nie ma niczego zdrożnego w przygotowywaniu materiału o fenomenie o. Tadeusza Rydzyka i przedsięwzięć, którym patronuje.
Sędzia: granicą krytyki jest rzetelność
Sędzia Edyta Jefimko podkreśliła w ustnym uzasadnieniu orzeczenia, że granicą dozwolonej krytyki jest rzetelność – a tej cechy nie miały twierdzenia Naszego Dziennika o TVN. Przyznając, że wprawdzie niekiedy stosowanie przez media metod prowokacji dziennikarskiej budzi wątpliwości prawne, to jednak pozwani w tej sprawie nie wykazali, by do złamania prawa przez TVN doszło.