Na poniedziałkowej rozprawie będącej kolejną w procesie nie stawili się zarówno Witold Krasucki i Grzegorz Nawrocki. Nie przedstawili oni żadnego usprawiedliwienia. Sam Krasucki pojawił się w sądzie tuż po zakończeniu rozprawy tłumacząc, że jego absencja była spowodowana obowiązkami służbowymi.
Film „Dramat w trzech aktach”, wyemitowany przez TVP zarzucał Jarosławowi i Lechowi Kaczyńskim, że w początkach lat 90., jako liderzy PC, przyjmowali pieniądze pochodzące z FOZZ. Główną podstawą zarzutów z filmu były bezkrytycznie przytoczone relacje podejrzewanych o oszustwa finansowe Janusza Iwanowskiego-Pineiro i byłego oficera wywiadu PRL Jerzego Klemby.
W swym pozwie przeciwko TVP Kaczyńscy żądają przeprosin „za rażące naruszenie” ich dóbr osobistych. Według nich, film miał na celu skompromitowanie ich ugrupowania Prawo i Sprawiedliwość przed wyborami parlamentarnymi. TVP twierdzi, że nie naruszyła dóbr osobistych liderów PiS.
Film wywołał liczne protesty przedstawicieli mediów, wskazujących na jego nierzetelność; SDP przyznało nawet Krasuckiemu tytuł „Hieny roku 2001”. W 2001 r. wewnętrzna komisja etyki TVP uznała, że film jest wadliwie skonstruowany i narusza zasady etyki obowiązujące w tej telewizji. Według komisji, autorzy filmu nie dochowali obowiązku bezstronności, rzetelności i dokładnego zweryfikowania informacji w różnych źródłach, a zarzuty oparto „wyłącznie na jednostronnych i trudnych do uznania za obiektywne wypowiedziach Pineiry i Klemby”
Jarosław Kaczyński ocenił sytuację procesową Krasuckiego i Nawrockiego jako „beznadziejną”. Proces odroczono do 1 lipca, na kiedy ponownie wezwano obu dziennikarzy oraz „bohatera” afery Art-B Bogusława Bagsika (świadka pozwanej telewizji).