Swego czasu wszystkie wróble w Warszawie ćwierkały, że już-już miał Pan podpisać kontrakt z Radiem Zet. Później kusił Pana także RMF. Dlaczego Pan został w PR3?
Bo jestem fafuła. A tak naprawdę… Trudno się zmienia życie w moim wieku. Decyzja o odejściu z Trójki albo przejściu do innej stacji byłaby zmianą życia – poza zmianą pracy. Przyznam się, że byłem blisko przejścia tylko raz – do Zetki, razem z Moniką Olejnik. To było przed 1000-ym wydaniem Listy Przebojów i chyba wtedy się przestraszyłem odpowiedzialności za audycję, za słuchaczy… Może to jest irracjonalne, ale wydawało mi się, że ludzie wtedy by powiedzieli, że ich zdradziłem, że nagle przed ważnym momentem w dziejach tej audycji rezygnuję tylko dlatego żeby zarabiać więcej. Po tych doświadczeniach pomyślałem sobie, że nie odejdę z Trójki tak długo jak długo Trójka będzie chciała żebym był w tej stacji. Kiedyś pewnie odejdę, bo ludzie nie żyją wiecznie – Niedźwiedzie też – ale póki to, co robię bawi słuchaczy, póty tu jestem. Nie chcę spekulować: może teraz przeniosę się do Zetki a później do RMF-u, potem może jeszcze wrócę do Trójki, bo to jest balansowanie na linie i mogę w pewnym momencie z niej spaść. Bałem się tego i boję się nadal, ponieważ propozycje nadal przychodzą. Poza tym ja w Trójce robię właściwie wszystko, co chcę. Nie odczuwam pragnienia robienia czegoś więcej, bo robię dużo a jednocześnie spełniam się w swoich zachciankach robienia radia właściwie w 100 procentach. Prowadzę bardzo popularną Listę, mam swoją audycję autorską, w której gram co chcę. Pojawiam się w różnych innych pasmach jako latający reporter. A pieniądze? Zarabiam tyle, że wystarcza mi na moje potrzeby, które nie są specjalnie wygórowane. Raz na 2-3 lata wyjeżdżam bardzo daleko na dłużej i to nie jest żaden problem. Najbardziej się boję chyba sytuacji, że w stacji komercyjnej – bo do takiej mógłbym przejść – powiedzmy po roku, kiedy słupki by wykazywały, że może słuchacze nie zaakceptowali mnie, prezes by powiedział “Panie Marku, bardzo Pana lubię i cenię, ale niestety… sam Pan widzi, słupki wykazały, że słuchacze Pana nie zaakceptowali. Dziękujemy, zrywamy kontrakt.” I wtedy co ja mogę zrobić? Nie miałbym wtedy już dokąd odejść. Mógłbym wtedy założyć Smutne Radio “Miś”, np. w Szklarskiej Porębie i nadawać… A może to dobry pomysł?
Zapytałem o to, ponieważ ostatnio Trójka bardzo mocno się zmieniła, stara się być bliższa idei radia towarzyszącego. Jedni słuchacze mówią, że nareszcie Trójka zaczęła o nich mocno walczyć, dla innych PR3 upodabnia się do niespecjalnie ambitnych stacji komercyjnych. A jak Pan ocenia zmiany w Trójce?
Nie podobają mi się jingle, bo są zbyt agresywne, nie będę ukrywał. Nie wszystkie zmiany akceptuję, mi też jest żal pewnych rzeczy, które odeszły, ale przecież myśmy się tak naprawdę przez 20 lat nie zmienialiśmy. Tymczasem co najmniej 3/4 tego fantastycznego zespołu, z którym zaczynaliśmy w roku 1982 odeszło! Część tych ludzi odeszła w sposób naturalny, np. na emeryturę, ale spore grono podkupiła konkurencja. Jak się w tej chwili rozejrzysz po mediach to gdzie się nie obejrzeć tam są ludzie, którzy kiedyś pracowali w Trójce. Gdyby ten zespół był cały czas taki mocny jak wtedy – nie mielibyśmy tego problemu, natomiast zespół się rozpadał i jednocześnie starzał. Nie przybywało też tylu nowych, młodych, fantastycznych ludzi ilu powinno. Skutek był taki, że zaczęła nam spadać słuchalność z kilkunastu na te kilka procent, jakie mamy w tej chwili. Gdybyśmy teraz nie dokonali zmian za moment mogłoby się okazać, że już nie liczymy się w tym gronie i przestają do nas przychodzić reklamodawcy. Żal mi jest różnych rzeczy z tej starej Trójki, bo ja się z niej wywodziłem najpierw jako słuchacz a potem jako jej współtwórca. Trudno mi się z tym wszystkim pogodzić, ale ponieważ wiem jak się to rodzi, jakie są plany to wszystkim, którzy mnie pytają mówię “Zaczekajcie jeszcze chwilę, jeszcze może uda się wszystko uratować”. Pomysł jest taki żeby nie niszcząc tego, co było zbudować radio, które przyciągnie słuchaczy, którzy od nas odeszli. Oni poszli do Radia Zet czy RMF-u, bo tam odnaleźli coś, czego nie mieli u nas. To nie jest jeszcze ostateczny kształt Trójki, jeszcze na pewno będą zmiany – mam nadzieję, że na lepsze. Poza tym wracamy także do starych dobrych pomysłów, jak np. “Teatrzyk Zielone Oko”. Pewnie, że mi szkoda, iż będzie się on ukazywał wraz “Powtórką z rozrywki” o 23:30 a nie o 13-ej, tak jak przez całe lata, ale słuchacze nie chcieli mieć “Powtórki…” o 13-ej! Tak badania wykazywały – czyli zmiany nie są tylko naszą winą, to słuchacze je na nas wymusili.
Ale przez ostatnie 2 lata co jakiś czas mamy zmianę ramówki, reformy – a wskaźniki słuchalności jak stały na 5-ciu % tak stoją. To może nie tędy droga?
No bo na razie nikt o tym nie wie, poza tymi 5-cioma %, które są z nami, prawda? Nie wyszliśmy jeszcze z reklamą na zewnątrz.
Przez 2 lata?
To niestety są błędy popełniane przez najwyższe władze. Pamiętaj też, że nowa dyrekcja nie jest 2 lata tylko pół roku. Wyjść z reklamą na zewnątrz planuje dopiero na jesień i wtedy ludzie, którzy od nas odeszli, dowiedzą się, że Trójka się zmieniła i może warto znów ją włączyć i posłuchać. Żeby jednak wyjść z reklamą na zewnątrz musimy mieć taką ofertę, która będzie już dobra – a na razie jeszcze cały czas nad tą nową ofertą pracujemy. Ale na pewno zaczniemy się reklamować, ponieważ musimy! Możemy robić najlepsze radio na świecie ale przecież jak nikt o tym nie będzie wiedział to nikt do nas nie wróci.
Na jakie grono słuchaczy powinna być Trójka zorientowana?
Trójka zawsze chciała docierać do ludzi z wyższym wykształceniem, czyli do 7% społeczeństwa. Jeżeli osiągniemy owe 7% słuchalności to powinniśmy na tym poprzestać. Myślę, że szczytem marzeń jest 10%, na więcej chyba nie możemy liczyć, bo po prostu więcej ludzi nie będzie nas chciało słuchać. Poza tym: liczba słuchaczy się nie zmieniła a zamiast 3 rozgłośni mamy ich 200! Pewnie, że nam żal tych kilkunastu % słuchaczy jakich mieliśmy kiedyś ale…
… część musiała odejść?
Kiedyś Trójka była najlepsza – bo była jedyna. Natomiast jak się pojawiły stacje komercyjne, które oferowały muzykę bez przerw i bez żadnego gadania ani polityki to ci, którzy nie lubili polityki w Trójce powiedzieli “OK, to ja sobie przejdę tam”. A wiadomo, że jak się raz włączy inną stację, zostanie się tam na chwileczkę i zapomni się potem wrócić do Trójki to następnego dnia włącza się radio i jest się już z konkurencją, prawda? To jest właśnie takie niebezpieczeństwo, że wszystkie rzeczy, które irytują słuchaczy spowodują, że przekręcą oni gałkę – i my stracimy tego słuchacza już na zawsze.
Czy Trójka w obecnym kształcie zaspokaja potrzeby docelowej grupy osób z wyższym wykształceniem?
Myślę, że jak dopracujemy naszą ofertę, to tak powinno być. Bardzo dużo się mówi o zmianach między 9-tą a 16-tą, ale wtedy większość naszych słuchaczy pracuje i nie ma szans słuchać uważnie tego radia. W tych godzinach Trójka skierowana jest do tych słuchaczy oczekujących radia towarzyszącego, które nie zawraca im specjalnie głowy, ponieważ słuchają go albo w samochodzie, albo w pracy pisząc coś, albo robiąc coś na komputerze. Myślę, że najważniejszy jest jednak słuchacz poranny oraz wieczorny i chyba ich potrzeby zaspokajamy.
Ostatnio mówi Pan wyłącznie “Lista Przebojów Trójki” nigdy zaś “Lista Przebojów Programu 3”. Nie wolno już używać sformułowania “Program 3”?
To nie jest tak, że nie wolno pod karą śmierci, ja czasem nawet sobie z tego żartowałem. Faktem jest natomiast, że mieliśmy za dużo nazw: “Polskie Radio Program 3”, “Program 3 Polskiego Radia”, “Trójka”, a w momencie, kiedy chcemy zdobyć nowych słuchaczy musimy mieć jedną nazwę. Stanęło na “Trójce”, bo jest ona najbardziej nośna. Nie zmienia to jednak faktu, że Lista jest Listą Przebojów Programu 3. Winieta zapowiadająca “Listę Przebojów Trójki” absolutnie mi nie przeszkadza.
Przede wszystkim od Pana zależy muzyczna twarz Programu 3. W jaki sposób selekcjonuje Pan utwory, które mają się ukazać na antenie?
Wymogi współczesnego radia i nowoczesnej stacji niestety zmuszają także nas do stworzenia czegoś w rodzaju playlisty, chociaż nie takiej, jaką mają stacje komercyjne, ponieważ jesteśmy jednak nieco inaczej skonstruowani. Playlista pojawia się między godziną 6-tą a 19-tą, są na niej najlepsze naszym zdaniem piosenki z naszej historii czyli sporo lat 60-ych (czego nie grają już prawie żadne stacje), i 70-ych, ale głównie 80-te i 90-te lata. Oczywiście gramy także nowości. Nasza baza, z której wybierane są piosenki, jest na pewno szersza niż w stacjach komercyjnych. Oni grają 200-300 utworów, a u nas jest kilka tysięcy piosenek do wyboru.
Próbuje Pan jeszcze wynaleźć coś, czego nie gra nikt inny, ani MTV, ani Zetka, ani żadna inna stacja radiowa?
Próbuję i myślę, że będę próbował jeszcze częściej, ponieważ docelowo Trójka będzie chciała się opierać jednak o nowości. Wszyscy grają największe przeboje, a ktoś musi te hity wylansować i mam nadzieję, że to będziemy właśnie my. Niedawno wynalazłem “Mother Father” Dave Matthews Band – nikt inny tego nie gra, ponieważ ta piosenka nie ukazała się na singlu. I już się nie ukaże, tak powiedziała wytwórnia płytowa – więc możemy grać ją bez przeszkód. Tu jest właśnie konflikt z wytwórniami, bo to one decydują, co wydać na singlu i my możemy tylko czasami grać utwory spoza singli. Oprócz tego prezentujemy hity, które Trójka wylansowała, jak np. “When The Smoke Is Going Down” Scorpionsów. Takich wynalazków u nas trochę jest i one się pojawiają tylko w Trójce. Żadna inna stacja nie będzie miała tego w bazie, bo oni się opierają tylko o największe przeboje. Myślę, że taka “inność” będzie jednym z wyróżników naszego radia, zagramy rzeczy, których nikt nie prezentuje.
Ale niedawno powiedział Pan, że teraz umieszcza Pan na playliście 2, najwyżej 3 nowe piosenki tygodniowo, ponieważ, słuchacze postępują tak jak inżynier Mamoń – “Jak może mi się podobać coś, czego nie znam”.
Najpierw będziemy starali się je ograć w audycjach autorskich, tam gdzie można coś o tym utworze powiedzieć. Później jeżeli on się sprawdzi, to wejdzie automatycznie na playlistę oraz do zestawu do głosowania na Listę Przebojów. Nie raz już bywało, że jakiejś piosenki nie graliśmy na tzw. playliście a ona wchodziła na Listę i nagle zaczynała funkcjonować! Wówczas wprowadzaliśmy ją do playlisty – bo ludzie chcieli tego słuchać. Tak było z rzeczami mocniejszymi, np. “My Sacrifice” Creed czy obie piosenki P.O.D. Nam się wydawało, że niedobrze będą brzmiały np. rano, ale już drugi utwór P.O.D. znalazł się na Liście z pominięciem playlisty, więc włożyliśmy go w tzw. powszechną rotację. Widzisz więc, że słuchacze swoimi głosami na nowe piosenki współdecydują o playliście.
Grzegorz Miecugow, Pana wieloletni kolega z Trójki, napisał niedawno właśnie o muzyce w Trójce: “taka jak wszędzie, czyli byle jaka, byle z playlisty”. To bardzo poważny zarzut.
Bardzo poważny zarzut i myślę, że Grzesiu chyba się trochę nie przysłuchał, dlatego że na pewno nie gramy tak jak wszyscy. To można prześledzić, ja mogę pokazać wydruk z naszej bazy i się okaże, że nie ma u nas ani Britney Spears, ani Backstreet Boys, ani Ich Troje. I nie będzie! Są audycje autorskie, w których ktoś może zagrać Shakirę, bo akurat jest to audycja “Świat na topie” a Shakira jest na 1-ym miejscu w Portugalii. Gramy ją nie na zasadzie reklamowania tylko informowania, że coś takiego się dzieje, istnieje. Jednakże założyliśmy sobie, że to nie jest nasz priorytet i wolimy się skoncentrować na tym Davie Matthewsie czy na grupie Creed niż na kawałkach bardzo popularnych. Wiele z tego, co Grzegorz Miecugow napisał ma jakiś sens, ale akurat tutaj nie miał racji. Nie gramy tak jak wszyscy, nie gramy byle jak. Nasza playlista układana komputerem, czyli rękoma moimi i Pawła Kostrzewy też jest odmienna, bo jej nie tworzy bezduszny komputer, który wybrał dany utwór, bo tak mu akurat wyszło. My staramy się, aby muzyka miała związek z tym, czy jest słońce, czy jest deszcz, lato czy zima… Co ja będę tłumaczył – to są rzeczy oczywiste.
Skoro jest tak dobrze jak Pan mówił – to czemu wciąż jest tak źle? Te nieszczęsne 5% słuchalności, dla radia, które ma ogromne możliwości organizacyjne i techniczne oraz – co tu dużo mówić – mnóstwo gwiazd na antenie, to nie jest specjalnie dobry wynik?
Nie wiem. Przede wszystkim ja nie bardzo dowierzam tym całym badaniom. Jakoś nie umiem sobie wyobrazić, że można zbadać 1000 osób, przemnożyć to przez miliony i powiedzieć, że słucha nas tyle albo nie tyle. Pewnie nie znam się na tym i dlatego tak mówię. Rzeczywiście, 5% to jest słaby wynik – nie da się ukryć, ale może my jesteśmy słabi?
Jak się Panu teraz pracuje w tej nowej Trójce?
Mało komfortowo. Czasami staram się nie otwierać komputera, dlatego że otrzymuję wiele listów, które zarzucają mi, że nie odszedłem, albo odwrotnie – że nie wykonuję żadnych ruchów, żeby bronić jakichś kolegów albo audycji. Źle się z tym czuję, bo to mnie dołuje, szczególnie jak na początku programu dostanę parę takich e-maili to chce mi się raczej wyjść do domu niż prowadzić audycję i jeszcze starać się by była dobra. Oczywiście, mogę obrazić się i powiedzieć “O nieeee… ponieważ tak jest to ja dziękuję, pójdę sobie do innej stacji albo w ogóle przestanę robić radio” – ale nieobecni nie mają racji i właśnie Grześ Miecugow jest tutaj najlepszym przykładem. Długo musiał czekać żeby wrócić do zawodu, musiał przejść przez Big Brothera, o którym pewnie nie marzył, po prostu musiał zejść bardzo nisko, by wrócić do tego, co lubi najbardziej. M.in. jego doświadczenia sprawiły, że postanowiłem zacisnąć zęby i pracować, robić swoje. Poza tym ja nie mogę sobie zarzucić, że teraz robię coś gorzej niż w czasach gdy Trójka miała 15% słuchalności. Pracuję dokładnie tak samo – a może nawet lepiej, przecież przez te lata dużo się nauczyłem. Nie boję się anteny, uwielbiam się mieć wyzwania typu 2 minuty do zagadania na antenie. Inni koledzy wypuszczą po prostu pół piosenki a ja staram się ten czas wypełnić jakoś inaczej. Myślę, że na tym polega magia radia. Myślę, że cały czas nasze radio, ogólnie pojęte, przeżywa transformację. Sukces stacji komercyjnych, tych największych, mających po 20-kilka % słuchalności dowodzi, że ludzie czekali na takie radio, a być może nie chcą radia jakie myśmy im proponowali. Ludzie czekali na tego typu unifikację – ona dotknęła całe nasze życie, spójrz na duże domy towarowe, supermarkety, McDonalds’a… Musimy tę chorobę przejść.
Rozmawiał: Wojciech Kurzyjamski