Piotr Witkowski: Jak szybko RMF FM jest w stanie przerwać swój normalny program i rozpocząć nadawanie „Faktów” na bieżąco? Jak to wyglądało w przypadku ataku na WTC, a jak w przypadku nalotów na Afganistan?
Jacek Stawiski: Reagujemy natychmiast. Jesteśmy w stanie o każdej porze przerwać każdy program. Jak wykazały te dwa ostatnie przypadki, przerywaliśmy swą ramówkę w momencie podania informacji przez światowe agencje informacyjne. Radio informacyjne zawsze musi być przygotowane na tzw. sytuację kryzysową, zawsze istnieje schemat działania w ramach warunków ekstremalnych. Dobrze wyszkolony zespół nie zastanawia się, co należy zrobić, dobrze przygotowanych osób nie trzeba gwałtownie poszukiwać i ściągać do pracy. Oni po prostu są na miejscu i wiedzą, na czym polega ich zadanie. Bez tego nie były by możliwe dwie emisje kilkugodzinnych Faktów bez jakichkolwiek przerw.
Od kogo zależy ostateczna zmiana ramówki i kształt programów informacyjnych? Kto tym wszystkim koordynuje?
Decyzje o zmianie ramówki, muzyki, czy bloków reklamowych podejmuje prezes stacji Stanisław Tyczyński. Ja kieruję zespołem informacyjnym i odpowiadam za kształt i treść Faktów.
Nie obawiacie się o swoich korespondentów wojennych, którzy znajdują się bardzo blisko wydarzeń?
Obawa zawsze istnieje, trudno bez żadnego ryzyka wysłać dziennikarzy w rejon bezpośredniego konfliktu i działań militarnych. Ze swej strony staramy się zapewnić im jak największe bezpieczeństwo, mam tu na myśli kamizelki kuloodporne, maski gazowe, nowoczesne środki łączności i – co jest chyba oczywiste – specjalne ubezpieczenie z tytułu wykonywanej pracy. Wysyłamy ludzi już doświadczonych, za ich zgodą. Sami jako newsroom mamy ogromne doświadczenie – jako jedyna radiostacja mieliśmy swych korespondentów wojennych w czasie wojny w Zatoce Perskiej w 1998 roku.
Planujecie w najbliższym czasie wysłać na front następnych wysłanników. Czy jesteście do tego przygotowani? Czy jesteście przygotowani na możliwość eskalacji konfliktu na inne państwa świata?
Tak, przygotowujemy kolejnych kilku korespondentów – miejsce ich pobytu zostanie określone poprzez wydarzenia najbliższych kilku godzin, dni. Siła radia informacyjnego polega przede wszystkim na własnych informacjach, zarówno w trakcie sytuacji ekstremalnych z jakimi mamy obecnie do czynienia, jak również w przypadku poszukiwania i zbierania informacji w warunkach pokojowych w terenie. Zespół informacyjny Radia RMF FM to blisko 70 osób, starannie dobranych i doświadczonych. Są oni w stanie obsłużyć medialnie ewentualną eskalację konfliktu światowego na nasze potrzeby jak również redakcji, których nie stać na własnych „żołnierzy” lub nie posiadają korespondentów w tych konkretnych rejonach świata.
Jak ocenia Pan serwisy informacyjne konkurencyjnych stacji radiowych, które muszą z Wami konkurować? Jak ocenia Pan pierwszą polską stację informacyjną TVN24?
Nie mnie oceniać konkurencyjne stacje – nie bawię się w przerzucanie piłeczki: a my to, a wy tamto. Chce podkreślić, że kilkudziesięcioosobowy zespół informacyjny RMF funkcjonuje jako wielka agencja informacyjna, która bez „wielkiego partnera” potrafi tworzyć newsy, także dotyczące wydarzeń w pełni tego słowa znaczeniu globalnych. Ludzie, którymi kieruję potrafią znakomicie tworzyć programy informacyjne RMF od poziomu tradycyjnego depeszowca, przez wydawców, prezenterów Faktów, reporterów, korespondentów, publicystów i wysłanników wojennych. To duży sukces i jestem dumny z tego zespołu.
Jeśli chodzi o TVN24, to na pewno dramatyczne wydarzenia na świecie po 11 września 2001 pomogły nowej telewizji zaistnieć w polskim krajobrazie medialnym. Podkreślam, ze TVN24 realizowała swoje programy przy dużym udziale reporterów i korespondentów RMF.
Radio Zet uważa, że jako pierwsze podało informację o atakach na Afganistan – kilkanaście minut przed CNN. Jak Pan to skomentuje?
Jeszcze raz uważam, że licytowanie się jest żałosne. Liczy się zdolność zdobywania informacji i przedstawiania informacji w szerszym sensie, zwłaszcza w momentach szczególnie dramatycznych. Jestem pewien, ze wydarzenia 11 września i 7 października pokazują, iż RMF jest pewnym, często kluczowym źródłem informacji dla milionów Polaków w kraju i zagranicą.
Ile dotychczas kosztowało RMF FM zorganizowanie relacji na obecnym poziomie – włączając w to wysłanie korespondentów wojennych?
Koszty są dwojakiego rodzaju, z jednej strony to budowanie przez kilka lat zaplecza techniczno- logistycznego, w oparciu o najnowocześniejsze technologie, koszty związane z budową i przygotowaniem 70-osobowego zespołu, który o każdej porze jest w stanie podjąć prace w każdych warunkach i w każdym miejscu na ziemi. I są oczywiście koszty bieżące związane z wysłaniem korespondentów do wszystkich naszym zdaniem zapalnych obecnie miejsc, ubezpieczeniem ludzi i utrzymaniem ich na miejscu przez czas dziś trudny do określenia. Są to ogromne koszty, lecz na informacji nie można oszczędzać – nie można stworzyć dobrego szybkiego i w pełni wiarygodnego radia tanim kosztem. Wierzę, że siłą przebicia radia na rynku jest najlepszy serwis informacyjny – moim zdaniem Fakty w RMF FM zasługują na miano polskiego CNN-u.
Rozmawiał: Piotr Witkowski