Obligacje korporacyjne: systematyczny wykup ma swoje zalety
Praktyka ustalania sztywnego terminu zapadalności obligacji jest tak powszechna, że trudno sobie wyobrazić rozwiązania alternatywne. Możliwość wcześniejszego wykupu uznawana jest wręcz za czynnik ryzyka z punktu widzenia inwestora. Tymczasem na tę kwestię można spojrzeć zupełnie inaczej.
Sztywny termin wykupu i jego zalety
Trudno rzecz jasna polemizować z faktami i kwestionować zasadność powszechnie stosowanej praktyki, jaką jest określanie w warunkach emisji jednego terminu zapadalności dla wszystkich obligacji danej serii. Jednocześnie jednak nie sposób też nie dostrzegać możliwości i potrzeby oraz zalet innych rozwiązań, tylko z tego powodu, że stanowią wyjątek od reguły. Poza licznymi względami związanymi z organizacją rynku papierów dłużnych, a w szczególności zasadami giełdowego obrotu wtórnego, którego sprawne funkcjonowanie opiera się na płynności handlu i standaryzacji instrumentów, będących jego przedmiotem, sztywne i jednolite ustalanie terminu wykupu papierów dłużnych ma dwie istotne zalety. Z punktu widzenia emitenta, pozwala na dysponowanie pełną kwotą pożyczonego kapitału przez cały czas „życia” obligacji, a więc maksymalne wykorzystanie płynących z tego korzyści, czy możliwości. Z kolei w przypadku nabywców obligacji rozwiązanie to pozwala na precyzyjne zaplanowanie sposobu rozdysponowania kapitału, skalkulowanie zysków, a tym samym zastosowanie optymalnych strategii inwestycyjnych, często obejmujących długoterminowy, sięgający nawet kilkadziesiąt lat, horyzont. Jest to szczególnie istotne w przypadku dużych inwestorów instytucjonalnych, takich jak banki, firmy ubezpieczeniowe, fundusze inwestycyjne i emerytalne. Dla tego typu podmiotów każde odstępstwo od ustalonych w warunkach emisji terminów wykupu, stanowi pewien kłopot, zakłócający plan. Z tego punktu widzenia przedterminowy wykup stanowi element ryzyka.
Ryzyko przedterminowego wykupu
Jednak można także spojrzeć na tę kwestię z zupełnie innej perspektywy. Czym innym bowiem jest ryzyko niezrealizowania fragmentu planu inwestycyjnego, czy konieczność jego modyfikacji w związku z przedterminowym wykupem obligacji przez emitenta, a czym innym ryzyko utraty zaangażowanego w daną emisję kapitału. W tym kontekście stopniowe zmniejszanie wartości kapitału pożyczonego emitentowi stanowi wręcz element zmniejszania ryzyka i ograniczania wielkości ewentualnej straty. Oczywiście inwestorzy instytucjonalni mają wiele sposobów radzenia sobie z ryzykiem portfela, a w przypadku zdecydowanej większości emitentów zagrożenie niewypłacalnością jest niewielkie. Jednak można sobie wyobrazić sytuację, gdy na rynku pojawia się emitent kuszący wysokim oprocentowaniem obligacji, ale jednocześnie o niezbyt pewnej kondycji finansowej. W odniesieniu do takiego przypadku, zastosowanie metody systematycznej spłaty części kapitału, według ściśle określonego planu, mogłoby być bardzo korzystnym rozwiązaniem kompromisowym, pozwalającym zmniejszyć ryzyko straty.
