Jak wyglądały Pana początki w mediach? Jak znalazł się Pan w BBC?
Zaczynałem w 1987 r. w brytyjskiej telewizji państwowej, potem przeniosłem się do międzynarodowej MTV, a następnie – globalnego Microsoftu. Praca w BBC, największej globalnej firmie mediowej spoza USA, uświadamia, że u podstaw każdego mediowego biznesu leży kontent, jako najcenniejszy z możliwych zasobów. BBC, czyli z jednej strony twórca najwyższej klasy programmingu, a z drugiej – właściciel prawdziwie „multiplatformowej” oferty, jest dziś nadawcą na miarę 21. wieku.
Widać więc, że często powtarzane w branży TV powiedzenie „content is the king” bliskie jest Waszemu biznesowi.
To zawsze była nasza mantra, ponieważ wyraża się w niej esencja marki BBC. Właśnie z tym przekonaniem tworzymy programming z każdej kategorii – newsowy, rozrywkowy, sportowy czy dotyczący historii naturalnej. To programy wyznaczające standardy swojego gatunku.
Jak zmieniał się rynek, a na nim – pozycja telewizji, od momentu, gdy rozpoczął Pan pracę w mediach?
Rynek telewizyjny zmienił się radykalnie. Od niemal zmonopolizowanego po taki, w którym telewizja jest elementem sfragmentaryzowanego social media miksu. Biznes wciąż kręci się wokół kontentu – wspomnijmy choćby Top Gear z 11-milionową grupą fanów na Facebooku! Ale zdecydowanie termin „telewizja” przestał nadążać za ogromem zjawisk, które się z nim wiążą. Telewizja wyszła poza tradycyjne ramy, jest już interaktywna, dostępna poprzez całą paletę nośników. Tradycyjny ekran telewizyjny zyskuje też coraz potężniejszą konkurencję.
Np. internet, który okazał się być pogromcą prasy. Zagraża dziś także telewizji?
W żadnym wypadku. Telewizję on jedynie umacnia i redefiniuje. Sam odbiornik telewizyjny staje się dziś także urządzeniem internetowym.
W jaki sposób na biznes telewizyjny oddziałują dziś media społecznościowe? To sprzymierzeniec czy raczej wróg telewizji?
Kontent jest siłą napędową społecznych i społecznościowych interakcji – a więc mówimy o obustronnych korzyściach dla telewizji i społeczności. W Wielkiej Brytanii BBC player już uwzględnia dostęp do sieci społecznościowych, pozwalających na interakcje w czasie oglądania. Widzowie mają podgląd „co się ogląda” w ramach ich sieci znajomych. Koncepcja „drugiego ekranu” tę telewizyjno-społecznościową relację będzie dodatkowo wzmacniać.
Jakie główne trendy w programmingu i reklamie dostrzega dziś BBC? Jak na nie reaguje?
Postępuje fragmentacja, ale jakość nie zawsze idzie z nią w parze. BBC buduje platformę dostępu do zaufanego, wysokiej jakości programmingu, dostępnego zarówno w trybie linearnym, jak i przez internet. Marki takie jak BBC stają się coraz bardziej pożądanymi centrami nawigacyjnymi dla widzów, którzy obserwują mnożenie się kontentu, ale niekoniecznie wzrost jakości. Z tego powodu właśnie większość z nas, mając dostęp do ok. 100 kanałów, ogląda zaledwie osiem.
Jak ważne dla nadawców telewizyjnych jest dziś budowanie silnych marek ich stacji? W Polsce pomiar telewizji eliminuje efekt świadomości marki, uwidaczniający się np. w badaniach słuchalności. Jak do budowania marki podchodzi BBC?
Ponieważ fragmentacja się pogłębia, silna, kojarzona przez odbiorców marka kanału pomaga im odnaleźć pożądane treści. Nasz dorobek definiuje wartości marki BBC. Kiedy widz dostrzega nazwę BBC w EPG (elektroniczny informator programowy – przyp. red.), to od razu przyciąga jego uwagę do stacji, która go programowo nie zawodzi. Jak wszystkie marki musimy dbać o odpowiednie pozycjonowanie, świeżość przekazu, innowacyjność, kreatywność.
Jak ocenia Pan potencjał polskiego rynku mediowego na tle regionu CEE i np. rynku brytyjskiego?
Polska jest najmocniej rozwiniętym krajem regionu, z najlepszą infrastrukturą. Z kolei to, czego nauczyliśmy się już w Wielkiej Brytanii – procentuje w Polsce. Między naszymi rynkami – społeczeństwem, jego nawykami, widać sporo podobieństw.
Czy BBC planuje wzmocnienie obecności w Polsce w najbliższych latach?
Oczywiście. Chcemy być więksi, lepsi i „multiplatformowi”.
Rozmawiała Katarzyna Gembalik