„Braun nie ma wyboru. Jeśli nie odejdzie sam, zostanie odwołany przez lewicową większość w Radzie” – czytamy w tekście Michała Karnowskiego (Newsweek Polska, 12/03). Powód dymisji, do jakiej zdaniem jego oponentów, przewodniczący powinien się podać, jest jeden: Braun podczas przesłuchań przed Sejmową Komisją Śledczą mówił o niezdrowych układach panujących w Krajowej Radzie. Według zwolenników odejścia Brauna, przyznanie się do nieprawidłowości stawia szefa KRRiT na z góry straconej pozycji. Członkini Rady Danuta Waniek, cytowana przez Newsweek twierdzi, że „ona i jej koledzy czują się urażeni wypowiedziami przed komisją śledczą”. Zapewne osłodą tych gorzkich skądinąd słów może być dla pani Waniek wiadomość, że to właśnie jej nazwisko wymienił prezydent Kwaśniewski pośród kandydatów na nowego szefa KRRiT. Sama Waniek wykręca się wałęsowskim „nie potwierdzam ani nie zaprzeczam”, mówiąc, że co prawda na stanowisko się nie pcha, ale ktoś musi reprezentować Radę przed Sejmem po złożeniu rocznego sprawozdania z jej działalności.
Według Newsweeka Braun po dymisji miałby pozostać w radzie jako zwykły jej członek. Nie miałby on zatem zajmować eksponowanego stanowiska, dzięki czemu jego „krytyczne słowa nie będą już tak bardzo słyszalne”.
Tymczasem jak obliczyli dziennikarze Polskiej Agencji Prasowej obecny układ sił w KRRiT nie zwiastuje odwołania jej przewodniczącego. Aby wniosek o odwołanie przeszedł, potrzebnych jest sześć głosów. [Krajowa Rada może odwołać Przewodniczącego z jego funkcji większością 2/3 głosów ustawowej liczby członków – art 7 p. 2a Ustawy o Radiofonii i Telewizji]. Z informacji zebranych w poniedziałek przez PAP wynika, że na razie takiej większości nie ma. Za odwołaniem szefa KRRiT zagłosowaliby jedynie Aleksander Łuczak i, co zrozumiałe, Danuta Waniek. Troje innych członków (Jarosław Sellin, Waldemar Dubaniowski oraz Lech Jaworski) zapowiedziało już, że nie poprze wniosku o odwołanie Brauna.
Sam przewodniczący na razie nie chce wypowiadać się na temat własnej rezygnacji. Jak mówi podejmie decyzję po zakończeniu przesłuchań przez Sejmową Komisję Śledczą. Wsparciem, ale raczej tylko duchowym, mogą być napływające pod jego adresem wyrazy wsparcia. Ich autorami są ludzie ze środowisk twórczych. Najgłośniej swoje poparcie wyraził ojciec Tadeusz Rydzyk (patrz: Okienko), który w ten sposób rewanżuje się za niedawno przyznaną koncesję dla Telewizji Trwam. „Małymi krokami zawsze trzeba iść do przodu, nie poddawać się i nie cofać” – czytamy w Naszym Dzienniku. Na jego łamach ojciec Rydzyk złożył Braunowi gratulacje za powiedzenie „prawdy, którą niektórzy ukrywali w czasie przesłuchań komisji śledczej”.
55-letni Braun zasiada w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji od 21 kwietnia 1999 roku. Przewodzi jej od 6 lipca 1999 roku. Jest członkiem powołanym przez Sejm. Zanim trafił do KRRiT był posłem i członkiem Unii Wolności. Prawcował jako dziennikarz pisma Echa Dnia w Kielcach, tygodnika Niedziela, Gazety Kieleckiej i Tygodnika Powszechnego. Działał w sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu (Sejm X, I, II i III kadencji). Jego czas w Radzie minie 20.04.2005 roku. (źródło www.KRRiT.gov.pl)