Według niepublikowanego raportu UOKiK, jednym z najważniejszych kryteriów wyboru oferty dostawcy internetu jest szybkość transmisji danych. Tymczasem niektóre z firm narzucają tzw. limit transferu danych. Polega on na tym, że po pobraniu przez abonenta z sieci określonej wielkości danych, np. 7 GB, prędkość transferu z sieci do komputera użytkownika zostaje znacznie obniżona.
– Ograniczenie dotyka przede wszystkim abonentów intensywnie korzystających z multimediów, którym limit może nie wystarczyć. Na przykład regularne słuchanie radia internetowego może doprowadzić do wyczerpania limitu. Można dokupić dodatkowy transfer danych, jednak jest on zazwyczaj niewielki i wiąże się z dodatkowymi kosztami – napisano w raporcie.
– Jest to zgodne z prawem, jeśli zostało określone w umowie z konsumentem. Niemniej jednak z punktu widzenia interesów konsumentów, jak również rozwoju rynków powiązanych z internetem, np. e-commerce (handel w sieci), praktykę tę oceniam negatywnie – komentuje dla ŻW Cezary Banasiński, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Jako głównych winowajców wskazuje TP SA czy UPC Polska.
– Mamy na celu zapewnienie i utrzymanie wysokiej jakości usługi świadczonej wszystkim użytkownikom. A osoby, które pobierają bardzo duże ilości danych, to niewielki procent wszystkich użytkowników – tłumaczy ŻW Dorota Zawadzka, rzecznik prasowy UPC. Nie zgadza się z tym Wiesław Paluszyński, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Informatycznego.