Wyróżniająca była również cena za zgłoszenie pracy – cztery miliony dolarów. Mowa oczywiście o Super Bowl – największym wydarzeniu w amerykańskiej branży reklamowej, przerywanym złośliwie występami sportowców i koncertami gwiazd muzyki pop.
Jaki był Super Bowl w tym roku? Grzeczniejszy. Mniej ekscytujący. Mniej zaskakujący. Część spotów dostępna była jeszcze przed wielkim finałem w postaci teaserów czy też pełnej długości reklam. Wszędobylskie social media, nawet w tym bastionie tradycyjnego ATL’u zanurzyły swe długie, zwinne palce. Użytkownicy mieli możliwość decydowania o tym jak zakończy się dany spot, czy nawet współtworzenia go poprzez wszelkiego rodzaju crowd-sourcing (Coca Cola, Doritos, Lincoln).