Nauczyliśmy się, że współczesny polski telewidz jest odbiorcą wybrednym, chcącym oglądać swoją spersonalizowaną TV w dowolnym czasie, preferującym kanały tematyczne, rozrywkę i widowiska sportowe, oczekującym interakcji i dodatkowych emocji za pośrednictwem urządzeń mobilnych, synchronizowanych z ekranem głównym. Do tego trendu dostosowali się nadawcy i operatorzy. Jak grzyby po deszczu kiełkują nowe kanały tematyczne, wybrani mają dostęp do treści TV na ekranach smartfonów, tabletów i laptopów. Nowe funkcjonalności oferowane są dzięki aplikacjom Smart TV, dzięki rozwojowi standardu HbbTV, dzięki telewizorom UHD. Wydawało by się, że to wszystko wystarczy, by polski telewidz był usatysfakcjonowany. A jednak…
Najnowszy raport PwC dla Stowarzyszenia Dystrybutorów Programów Telewizyjnych Sygnał (*) prezentuje inną stronę zagadnienia. Obliczono bowiem, że 20 % Polaków regularnie korzysta z propozycji pirackich serwisów oferujących treści wideo. Najbardziej popularne są filmy fabularne, seriale i widowiska sportowe. Nielicencjonowane serwisy notują 400-500 mln emisji filmów, 650-750 mln emisji odcinków seriali i 150-180 mln emisji widowisk sportowych. Takie wyniki plasują nas w czołówce miłośników nielegalnych treści wideo – 85 % Polaków przynajmniej raz sięgnęło po taki kontent (w Niemczech – 45 %).
Zdaniem analityków PwC wartość utraconego w 2013 r. PKB w związku z takim zachowaniem, sięga 700 mln pln (0,04% PKB Polski). Jako powód korzystania z nielegalnych serwisów użytkownicy wskazywali bogactwo treści (32 %) i bezpłatny dostęp (26 %). Ostatni argument jest raczej zastanawiający, bo niemal połowa z nich za ten dostęp przecież jednak płaciła (średnio 14 zł/miesiąc). Zastanawiającym jest fakt, iż 77 % respondentów jest świadoma nielegalności swego postępowania, a ponad połowa zdaje sobie sprawę, że jest to nieetyczne wobec twórców treści. Czyli jeśli chodzi o tych ostatnich, jest szansa, że w przypadku znalezienia odpowiedniej legalnej usługi, będą skłonni do zaprzestania swoich nielegalnych działań.
Wskazana 1/5 polskiego społeczeństwa może zostać przekierowana na słuszną ścieżkę. Paradoksalnie jest to potencjał, który nadawcy treści TV zaniedbali i utracili.
Dlatego, że użytkownicy ci po prostu nie mają wyboru. Takiej oferty nie znajdują ani w telewizji linearnej, ani w polskich serwisach VoD. Owszem, te ostatnie w pewnym stopniu satysfakcjonują apetyt telewidza, jeśli chodzi o dostęp do własnych produkcji (seriali, programów rozrywkowych, publicystyki itd.), natomiast całkowicie nie dają rady przy pozycjach filmowych, polskich i zagranicznych. Oferta jest albo przestarzała, albo kiepskiej jakości, a jeśli już pojawia się hit, to zwykle jest on płatny.
No właśnie. Czołowym argumentem wysuwanym przy okazji dyskusji o VoD jest stwierdzenie, że Polacy nie chcą płacić za dodatkowe treści. To mit. Po pierwsze dlatego, że przecież część z nich płaci już za dostęp do pirackich serwisów. Po drugie, najpierw należałoby zapewnić ofertę, która mogłaby do tego płacenia zachęcić. A po trzecie, bardzo dobrym przykładem są muzyczne serwisy streamingowe takie jak Deezer czy Spotify, które udowadniają, że płatna legalna usługa może być po prostu lepsza i wygodniejsza niż nielegalne ściąganie muzyki z pirackich serwerów.
Jak powinien wyglądać dobry serwis VoD? Oto moja wizja:
1. Pozycje video są nadawane w rozdzielczości dopasowanej do końcowego urządzenia (telefon/tablet/TV) oraz sposobu połączenia (3G/LTE/WiFi),
2. Serwis daje możliwość zapisania video lokalnie i odtwarzania go bez potrzeby połączenia z Internetem,