wynagrodzenia w związku z trzymiesięcznym okresem wypowiedzenia. Umowa, którą podpisał z nim Dworak, gwarantowała mu dodatkowo 288 tys. zł rekompensaty w związku z zakazem pracy u konkurencji. O sprawie poinformowało Życie Warszawy.
Anna Milewska, która zasiada w obecnym zarządzie TVP, uważa, że sprawą powinna zająć się prokuratura. Posadzkiego broni ówczesny szef rady nadzorczej TVP prof. Tadeusz Kowalski. – Jeśli firma jest duża i przynosi zyski, to stać ją na płacenie takich pieniędzy. W dużej mierze wiąże się to z tym, że byłym pracownikom telewizji publicznej bardzo trudno znaleźć pracę – uważa.
Oskarżeniami Milewskiej oburzony jest Jan Dworak. – To absurdalne zarzuty. Nie przyznałem Posadzkiemu żadnego dodatkowego odszkodowania oprócz tego, które miał zagwarantowane w umowie – mówi.
Z Posadzkim, który w telewizji pełnił funkcję dyrektora biura zarządu i spraw korporacyjnych, nie udało się gazecie skontaktować.
Równie sowicie została wyceniona druga kadencja Dworaka na stanowisku prezesa TVP. Spółka na odchodne musiała mu wypłacić 107 tys. zł (59 tys. w związku z okresem wypowiedzenia i 48 tys. odprawy). Wziąwszy pod uwagę, że kadencja trwała zaledwie cztery dni, każdy jej dzień kosztował Telewizję dokładnie 26 tys. zł – wylicza Życie Warszawy.