Powodem nałożenia karty na TP S.A. było nie wywiązywanie się z obowiązku rozliczeń i współpracy z Niezależnym Opetatorem Międzystrefowym, w wyniku czego prywatna spółka świadcząca usługi międzymiastowe od niemal roku nie otrzymała należności od klientów, którzy skorzystali z jej numeru dostępowego. URTiP uznał, iż adekwatną karą dla monopolisty będzie w tym wypadku 300 mln złotych.
Druga kara, w wysokości 50 mln złotych, nałożona została na operatora za podanie nieprawidłowych danych o przychodach z dzierżawy łączy telekomunikacyjnych. Ona również została anulowana.
Dlaczego anulowano kary? Zdaniem Grabosia ich wysokość nie była uzadaniona, a wszystko miałoby swoje odbicie w np. inwestychach firmy – byłyby one mniejsze. Według niego, wysokość kary to koszt podłączenia 85 tys. nowych abonentów.
Podobnych argumentów użyła we wtorek przedstawicielka TP S.A., Grażyna Piotrowska – Oliwa, w czasie spotkania sejmowej komisji infrastruktury. Mówiła, iż owe 350 mln złotych spółka może zainwestować w podłączenie abonentów na terenach wiejskich. Wiceminister infrastruktury zapowiedział, iż będzie bacznie przyglądał się działaniom operatora w tym względzie.
Tymczasem, zdaniem Grabosia, brak anulowania kary pozostawiłby sprawę w sądzie, co sprawiłoby, że byłaby ona długo nierozstrzygnięta. W efekcie, według niego, Urząd mógł przegrać sprawę w sądzie, gdyż argumentacja kary jest do podważenia.
Kilka dni po złożeniu do URTiP odwołania w sprawie kary, Telekomunikacja Polska podpisała w końcu długo oczekiwaną umowę z NOM`em, regulującą warunki rozliczeń obu firm. Umowa korzystna jest raczej jedynie dla polskiego narodowego operatora. Już za kilka miesięcy wszyscy chętni do korzystania z prefiksu 1044 będą musieli podpisywać z NOM`em osobne umowy.