Durczok po raz kolejny zaprzeczył, jakoby polityka była przyczyną jego odejścia. – Czysto technicznie rzecz biorąc, to ja miałem kontrakt do 2007 r., gwarantujący mi niezależność. Gdyby ktoś przyszedł ze złośliwą chęcią pozbycia się Durczoka z telewizji, miałby z tym sporo problemów, więc to nie było powodem mojego odejścia – powiedział dziennikarz tygodnikowi „Polityka”
Były dziennikarz TVP podkreślił, iż telewizja publiczna zawsze była obiektem nacisków politycznych. – Telewizja publiczna nigdy nie miała dobrego czasu i łatwego życia, raz było ostrzej, raz mniej ostro, ale zawsze była pokaźna grupa ludzi niezadowolonych, bo telewizja publiczna dla polityków jest czymś, co jest na wyciągnięcie ręki. Czasem tego dotykają, manipulują, czasem ręka okazuje się za krótka, ale w ich wyobrażeniach telewizja zawsze jest w zasięgu. – dodał Durczok
Kamil Durczok przypomniał o konflikcie z prezesem Kwiatkowskim. Po zakazie wyemitowania materiału o kredycie Millera w banku Gudzowatego prezenter wraz z Katarzyną Kolendą-Zaleską demonstracyjnie wziął urlop.
Czego widzowie „Faktów” TVN mogą spodziewać się po Durczoku?
– Byłoby mocno nieeleganckie, gdyby moi przyszli współpracownicy dowiadywali się o moich planach z prasy – powiedział „Polityce” Kamil Durczok
– Chciałbym, aby to był taki program, że ludzie wstrzymują oddech przed 19 zastanawiając się: Co też oni pokażą tym razem. Jeżeli tak będzie, a jest to możliwe tylko w grze zespołowej, bo dla solistów jest publicystyka, będę bardzo zadowolony – dodał Durczok