Przeciwnicy tych wydawnictw określają je mianem „fałszywych” dzienników, przygotowywanych oszczędnie i bez troski o jakość.
Związkowcy francuscy, protestujący przeciwko wejściu na francuski rynek darmowego dziennika „Metro”, starli się we wtorek z dystrybutorami tej gazety. Wtorek był drugim dniem protestów przeciwko darmowej gazecie.
Po tym, jak związkowcy zniszczyli w poniedziałek nakład „Metro”, wydawanego przez szwedzką spółkę Metro International, policja pilnowała we wtorek druku gazety w Marsylii, drugim co do wielkości mieście Francji.
Wprowadzenie na francuski rynek medialny darmowego dziennika budzi niepokój tradycyjnej prasy, która czuje się zagrożona konkurencją gazety, utrzymującej się wyłącznie z reklam.
Protesty związków pracowników sektora produkcji gazet uniemożliwiły w poniedziałek kolportaż darmowej gazety w Paryżu i Marsylii, gdzie protestujący zniszczyli 50 tys. egzemplarzy „Metra” w drukarni.
Paryską edycję gazety trzeba było drukować w Luksemburgu, gdzie Metro International ma swą siedzibę, mimo podpisanej umowy na druk w drukarni dziennika „France-Soir”.
Dwa wielkie francuskie dzienniki – „Le Monde” i „Liberation” uznały we wtorek pojawienie się na rynku darmowych gazet za „dumping”.
„Le Monde” w artykule redakcyjnym zwraca uwagę, że tradycyjne gazety przeżywają „kruchą równowagę ekonomiczną”, są drukowane i kolportowane zgodnie z kosztownymi warunkami, dyktowanymi przez porozumienia związkowe. Bezpłatne gazety są w tej sytuacji „zagrożeniem dla prasy”.
Naczelny redaktor „Liberation” Serge July napisał: „Te darmowe gazety wyglądają jak dzienniki, pachną świeżym drukiem, ale podobieństwo do dzienników na tym się kończy”. Darmowe gazety „tworzą fundamentalną nierówność ekonomiczną” – twierdzi July.
W Paryżu związkowcy starli się we wtorek z młodymi ludźmi, którzy rozdawali darmową gazetę w pobliżu stacji metra Trocadero. Setki egzemplarzy zostało rozrzuconych na chodnikach. Nie było rannych, ale trzech kolporterów złożyło skargi przeciwko protestującym związkowcom, którzy podarli im kurtki i rozrzucili gazety na ziemi.
W siedem lat po inauguracji, szwedzkie „Metro” jest dziś obecne w dwudziestu miastach 14 krajów europejskich (w Warszawie jest to dziennik „Metropol”) i ma 6,6 mln czytelników .
Centrala związkowa pracowników Książki CGT, która ma niemal monopol na produkcję i dystrybucję prasy we Francji, domaga się, by wszystkie dzienniki, płatne czy darmowe, były drukowane i kolportowane „zgodnie z zasadami profesjonalnymi”.
Wydawca „Metra” podkreśla, że ten 24-stronicowy dziennik zawiera informacje agencyjne i zdjęcia, na jego przeczytanie wystarczy 20 minut – czyli czas jazdy do pracy metrem czy autobusem – jest adresowany do ludzi poniżej 30 roku życia, rzadko kupujących dzienniki.
Wydawcy gazet płatnych zwracają uwagę, że pojawienie się dzienników darmowych, finansowanych wpływami z reklam, spowodowało spadek średnio o 5-7 procent popytu na dzienniki tradycyjne. Dla niektórych z nich równało się to bankructwu.