Edipresse Polska, wydawca dwutygodnika „Viva!”, liczy, że kolekcjonerzy kupią obie okładki, choć zawartość jest ta sama.
Po raz pierwszy „Viva!” ma dwie okładki – gwiazdy i gwiazdorzy – poluj na obie! – zachęca swoich czytelników magazyn.
Nakład zwiększono z 360 tys. do 500 tys. egzemplarzy, wydawca liczy, że sprzeda 450 tys. Do urodzinowego numeru – „Viva!” pojawiła się na rynku w lutym 1997 r. – dołączono też w prezencie bransoletki (o dwóch różnych wzorach).
Te okładki to zabawa z czytelnikami, chcemy podkreślić wyjątkowość numeru. Nie kalkulowaliśmy, czy panie sprzedadzą się lepiej niż panowie – mówi Katarzyna Bem z Edipresse Polska.
Nie ukrywa jednak, że okładki to zabieg marketingowy, podobnie jak dwie różne bransoletki dołączone do pisma, dzięki którym uda się zwiększyć sprzedaż.
Jednak prezes konkurencyjnego Hachette Filipacchi Jan Dybczyński uważa, że różne okładki „raczej nie wpływają znacząco na sprzedaż, za to tworzą wizerunek kreatywnego tytułu”.
Gdy na ekrany wchodziły „Gwiezdne wojny 2”, wydaliśmy „Film” z trzema różnymi okładkami, ale nie zauważyliśmy specjalnego wzrostu sprzedaży. Większe znaczenie mają tu raczej gadżety – uważa Dybczyński.
Według Katarzyny Bem „Viva!” nie liczy na gadżety, lecz właśnie stawia na okładki. W konkursie na Okładkę Prasową Roku Publipress 2000 „Viva!” zdobyła Grand Prix za wartość artystyczną i marketingową.
Czasem numery pozbawione promocji, bez prezentów miały fenomenalną sprzedaż. „Viva!” z okładką z „Big Brother”, której bohaterowie byli wystylizowani na gwiazdy w limuzynie, rozeszła się w 347 tys. egzemplarzy. Dobrze sprzedała się też edycja z parą prezydencką – mówi Bem.
Piotr Najsztub, zastępca redaktora naczelnego „Vivy!”, dodaje, że jest to pierwsza z całej serii zbiorowa okładka. – Tego jeszcze w Polsce nie było, my trochę patrzymy na Amerykę i „Vanity Fair”, a tam to się świetnie sprzedaje – mówi Najsztub.
Na urodzinowej okładce zabrakło aktorki Grażyny Szapołowskiej. Jest tylko na zbiorowym zdjęciu wewnątrz numeru.
Katarzyna Bem przyznaje, że wcześniej aktorka procesowała się z wydawcą „Vivy!” za zamieszczenie jej zdjęcia na jednej z okładek. Proces wygrała, choć Edipresse Polska twierdziło, że miało na to ustną zgodę aktorki.
Pani Szapołowska nie chciała być na okładce. Usunęliśmy ją komputerowo ze zdjęcia – tłumaczy Najsztub.