Zgodnie z umową, zawartą we wrześniu konsorcjum Polskiego Towarzystwa Edukacyjnego i Naszej Księgarni miało zakupić 85 proc. akcji WSIP-u za 335 mln zł.
,p>
Termin zapłaty już raz został przełożony – ostateczna data została ustalona na koniec stycznia, ale i do tego momentu pieniądze nie wpłynęły.
Musi zostać uruchomiony drugi przetarg, przy czym poprosiłem departament prywatyzacji, aby rozważono, czy jest możliwa i ma uzasadnienie ekonomiczne prywatyzacja części pakietu przez ofertę publiczną – powiedział minister.
Ostatnio w prasie pojawiły się wprawdzie sugestie, że rozmowy między konsorcjum a ministerstwem trwają, jednak żadna ze stron nie potwierdziła tych spekulacji – Według naszych informacji takich rozmów nie było – powiedziano „Gazecie” w biurze prasowym ministerstwa – Minister miał jedynie podjąć decyzję co do dalszych losów WSiP.
Wydawnictwa to bardzo dobrze prosperująca firma, która ma około 33-proc. udział w rynku podręczników szkolnych. W zeszłym roku wykazała 21 mln zł zysku netto, a jej przychody wyniosły około 200 mln.
W 2001 roku nakładem wydawnictwa ukazało się 600 tytułów – o 21 więcej niż rok wcześniej. Spółka wydaje też CD-romy z materiałem edukacyjnym. Zatrudnia 440 osób.
Prywatyzacja WSIP-u trwa już czwarty rok. Pierwszy przetarg zaczął się w 1999 roku, ale jego zwycięzców ogłoszono dopiero półtora roku później. Szybko też się okazało, że przetarg trzeba ponowić, gdyż dane dotyczące prywatyzowanej firmy w tym okresie zdezaktualizowały się.
W zeszłym roku zakupem akcji zainteresowali się oprócz konsorcjum dwaj inni inwestorzy: Polskie Książki Edukacyjne (porozumienie inwestorów polskich i zagranicznych) i Agora SA (wydawca „Gazety Wyborczej”). Konsorcjum, które wygrało przetarg zobowiązało się zainwestować w rozwój firmy 100 mln zł i zaoferowało pracownikom korzystny pakiet socjalny.
Pracownicy mieli otrzymać także za darmo pozostałe 15 proc. akcji WSIP-u. Prezes Unipromu, najważniejszej firmy w konsorcjum niemal do ostatnich dni zapewniał „Gazetę”, że pieniądze zapłaci. Jak jednak spekulują znawcy rynku, konsorcjum prawdopodobnie nigdy nie miało potrzebnej sumy.