o tym, że staranowała przed swoim domem samochód – poinformował Presserwis.
W liście skierowanym do Sławomira Jastrzębowskiego, redaktora naczelnego dziennika, adwokat Lis domaga się zaprzestania rozpowszechniania informacji, jakoby Lis spowodowała stłuczkę. Żąda również, aby Super Express zaprzestał podawania informacji, które naruszałyby prywatność Hanny Lis.
We wtorek gazeta napisała o stresie, w jakim żyje prezenterka, której grozi kara 200 tys. zł za zerwanie kontraktu z TVP. Wynikiem tego stresu miała być stłuczka samochodowa. W rozmowie z Wp.pl Lis oświadczyła, że jest to prowokacja tabloidu: – Nie byłam sprawcą żadnej kolizji. Nie uderzyłam, nie staranowałam. Powoli się zbliżyłam i zatarasowałam wyjazd. Zza samochodu wyskoczył fotoreporter. Potem wezwałam ochronę – mówi prezenterka.
Redaktor naczelny SE zaprzecza jednak, że w zdarzeniu uczestniczyli reporterzy. Twierdzi, że stłuczkę widzieli świadkowie. Jastrzębowski zapowiada też, że Super Express nie zamierza rezygnować z pisania o prywatnym życiu Hanny Lis.