=$zdjecie[4]?>
=$zdjecie[2]?>Piotr Witkowski: To był bardzo gorący tydzień. Nie tylko ze względu na temperaturę, ale także na wydarzenie, które niczym huragan – w ciągu jednego dnia – skazało na śmierć rozgłośnię radiową Blue FM. Stało się to, co wiele miesięcy temu obiecywał Włodzimierz Czarzasty – najpopularniejsza stacja lokalna w Krakowie nie otrzymała koncesji na dalsze nadawanie. Zgodę na nadawanie w miejscu Blue FM otrzymała Sieć Eska. Dlaczego? Wersji jest tak wiele, jak wielu jest członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Z jednej strony słyszymy, że oferta konkurencyjnej Eski była ciekawsza, z drugiej wiele osób poddaje pod wątpliwość możliwości finansowe fundacji, która była właścicielem Blue FM. Zrobiło się ogromne zamieszanie, w którym najbardziej chyba szkoda ludzi pracujących w tej rozgłośni – początkowo zdezorientowanych całą sytuacją.
=$zdjecie[3]?>Marcin Wypychowicz: Zawsze kiedy firma ma kłopoty szkoda jest ludzi, którzy nie są tym kłopotom winni. Pod tym względem sprawa jest bardzo delikatna. Szkoda również radia, w które Ci ludzie wkładali całą swoją energię i pasję. Nie mniej jednak klamka zapadła i decyzja Krajowej Rady jest nieodwołalna. Można oczywiście doszukiwać się odcieni różnych barw, które to niepostrzeżenie zawładnęły polskim eterem, osobistych przesłanek członków KRRiT ku nieprzedłużeniu koncesji, itp. Teraz jednak jest już zbyt późno, aby płakać nad rozlanym mlekiem. Radio Blue FM postawiło się w niejednoznacznej sytuacji przeprowadzając się na Kopiec, pobierając „wsparcie techniczne i programowe” od RMF-u. Kiedy KRRiT pytała szefa tej stacji skąd weźmie pieniądze na opłacenie koncesji, ten powiedział że „z darowizn”. Trzeba przyznać, że sytuacja nie jest jasna, co z drugiej jednak strony nie powinno powodować automatycznej utraty koncesji przez radio, które de facto działało zgodnie z prawem i miało wzorową opinię oraz wysoką słuchalność. Spór o to, czy bardziej lokalne jest byłe Radio Blue FM czy przyszła krakowska Eska jest w tej chwili kwiestią drugoplanową. Sceptyków pragnę jednak uspokoić, że warszawskie Radio Eska dosyć dobrze zdaje egzamin ze swojej „lokalności”, a ponadto jest najchętniej słuchaną stacją wśród lokalnych rozgłośni w stolicy.
PW: Dodajmy, że Radio Eska w każdym mieście, w którym nadaje, jest stacją lokalną. Tak jest w Warszawie, tak jest w Sosnowcu, gdzie w tym tygodniu ruszyła Eska Rezonans, tak jest również we Wrocławiu, Poznaniu i w innych miastach, gdzie można słuchać tej właśnie stacji. Tymczasem niedawno Kazimierz Gródek, prawnik RMF FM, w wypowiedzi na antenie swojego radia poddał pod wątpliwość to, czy Eska potrafi stworzyć dobrą stację lokalną. Przepraszam, że zapytam – jedynie RMF FM i powiązane z nim firmy potrafią tworzyć w Polsce radio? Nikt inny? Skoro mówimy o wolnym rynku i wolnych mediach, nie powinniśmy uderzać w Radio Eska, które kierując się tymi właśnie zasadami, zgodnie z obowiązującym prawem, odpowiedziało na ogłoszenie w konkursie koncesyjnym. Jako, że Rada stwierdziła, iż częstotliwości tej nie otrzyma Blue FM, dostała ją Eska. Winna jest tu jednak nie Eska, a Rada, która swoim działaniem pokazała, iż żaden nadawca nie może spać spokojnie. Kilka lat temu zapewniano, że przedłużenie koncesji będzie jedynie formalnością, a decyzja odmowna będzie miała miejsce jedynie w przypadku, w którym dana stacja dopuściła się rażącego złamania jej warunków. Takie działanie może odstraszyć potencjalnych inwestorów. Kto wie, jaka następna stacja nie dostanie łaski przedłużenia koncesji? Może Radio Zet, a może właśnie któraś z lokalnych rozgłośni Eski? W obliczu obecnej sytuacji na rynku, KRRiT zamiast pomagać nadawcom, dobija ich.
MW: W tym wypadku nie przyznałbym racji ani Tobie, ani mecenasowi Gródkowi. To zbytnie uogólnienia. Trzeba przecież dać sprawiedliwość radiu RMF, bo nieprzerwanie króluje ono w polskim eterze, zdobywa serca słuchaczy i pieniądze reklamodawców. Ale z drugiej strony ten stan nie uprawnia mecenasa Gródka do wydawania opinii na temat tego, czy ktoś umie robić radio, czy też nie. Równie dobrze ten ktoś mógłby powiedzieć, że to RMF nie potrafi robić radia, bo przecież ilość słuchaczy nie musi przekładać się na ich jakość. Byłoby to niesprawiedliwe. Najważniejsze jest, Panie mecenasie, aby traktować innych nadawców jako konurentów a nie wrogów. Znajdźmy jednego wroga i sprzysięgnijmy się przeciw niemu, bo na razie strzela Pan na oślep.
PW: Skoro mówimy o wolnych mediach, powiedzmy o obiektywizmie, którego – w przypadku każdej tego typu sytuacji – wyraźnie brakuje na antenie RMF FM. Reakcja najpopularniejszej polskiej stacji radiowej na nie przedłużenie Blue FM koncesji była bardzo nieostrożna i z pewnością wywołała niesmak u niejednej osoby, która przyjrzała się bliżej sytuacji. Wróćmy jednak do tego, o czym wcześniej wspomniałeś, czyli tematu związków RMF FM z krakowskim Blue FM. Skoro obie stacje mają jedynie „towarzyskie” powiązania, dlaczego część serwisów informacyjnych Blue tworzona jest właśnie przez RMF? Pomoc programowa? Nie oszukujmy się, gdyby nie „wielki przyjaciel” zza ściany, lokalnej stacji pewnie trudno byłoby utrzymać się na rynku. Prezes rozgłośni, Andrzej Lenart zapowiedział, że nie podporządkuje się decyzji Rady i nie wyłączy nadajników. Jednak w końcu będzie musiało do tego dojść – Eska z pewnością będzie chciała skorzystać, jak najszybciej z korzystnego dla siebie rozstrzygnięcia. Niewykluczone zatem, że najlepsi dziennikarze Blue FM znajdą pracę w nowej stacji. Podobnie stało się z pracownikami opolskiego Radia ProKolor – po nieprzedłużeniu mu koncesji, zespół został przejęty przez innego nadawcę – Radio Flash. W efekcie, tworzona jest taka sama lokalna stacja, jedynie pod inną nazwą i z inną strukturą własnościową.
MW: Trudno jednoznacznie stwierdzić jakiego rodzaju powiązania łączyły – o ile w ogóle – RMF z Blue FM. Obie stacje jednym głosem zaprzeczają o jakimkolwiek wzajemnym wsparciu. Miejmy jednak nadzieję, że nowy krakowski nadawca, Radio Eska, przy kompletowaniu zespołu weźmie pod uwagę doświadczenie dziennikarzy z Blue FM. Nawet jeśli o być albo nie być Radia Blue FM zadecydowały potyczki polityczne, to należy zejść na ziemię. Utrata pracy, szczególnie w okresie stagnacji, jest wielkim dramatem, zarówno dla pracowników i ich rodzin. Miejmy nadzieję, że Eska skorzysta z doświadczenia dziennikarzy Blue FM i postąpi tak jak właściciele opolskiego Flasha. Pozostaje jeszcze schronienie w Radiu RMF, które tak żarliwie ubolewało nad losem Blue FM. Utrata pracy i brak wynagrodzeń to coraz częstszy problem w mediach. Dobrze znają go dziennikarze Życia, którzy wynagrodzenie za swoją pracę otrzymują z ogromnym opóźnieniem i bardzo nieregularnie. „Rekordzistom” redakcja nie zasilała konta nawet od grudnia ubiegłego roku, czyli od ponad sześciu miesięcy. Dziennikarstwo to wielka pasjonująca przygoda, dziennikarze jak mało kto przywiązują się do pracy, redakcji, tytułu. Potrafią miesiącami pracować za zwykłe „dziękuję”, bo mają cel, swoją własną, sobie tylko zrozumiałą, misję. Ale nie tylko satysfakcją człowiek żyje – pusty brzuch zabije wszelkie zaangażowanie.
PW: Miejmy nadzieję, że sytuacja w Życiu – i nie tylko tam – szybko ulegnie poprawie, a na rynek ponownie zawita optymistyczny duch, który przepowie syte lata. Problemy finansowe mają nawet najwięksi – RMF FM nie chciał zapłacić Jerzemu Owsiakowi za niezrealizowane audycje, pomimo zawartej umowy. Ostatecznie sprawę rozstrzygnął sąd – najpierw pierwszej instancji, później apelacyjny – wygrał Owsiak. Teraz nadawca z Krakowa będzie musiał mu wypłacić 49,5 tys. PLN. Tymczasem niebawem startuje MTV Classic – pierwsza polska telewizja z muzyką lat `60, `70 i `80. Trzymam kciuki za powodzenie tego projektu. Jest to ruch odważny i niebezpieczny.
MW: Biorąc pod uwagę sukcesy stacji radiowych sformatowanych na „złote przeboje” należy wierzyć, iż MTV Classic przypadnie do gustu widzom i słuchaczom. Liczymy więc na bogatą ofertę i duży budżet – czyli taki, który nie stopnieje po kilku miesiącach nadawania. Głód na dobrą muzykę w całym świecie istnieje, więc w naszym kraju prawdopodobnie również. Świadczyć mogą o tym setki tysięcy podpisów pod petycją o nie wyłączanie serwisu AudioGalaxy. Piratom-chałupnikom, lawinowo ściągającym muzykę w formacie mp3, zrobiono bowiem w minionym tygodniu przykrą niespodziankę – założono filtry na wszelkie publikacje. Filtry będą zdjęte, gdy za ściągane piosenki zaczniemy płacić.
PW: Na koniec wróćmy jednak jeszcze na moment do sytuacji Radia Blue FM. Na piątek zapowiadana jest bowiem manifestacja pracowników rozgłośni. Być może przysłuży się ona do tego, iż za kilka lat obudzimy się rano, odetchniemy z ulgą i powiemy: – Rady nie ma, jest za to wolny, liberalny rynek, który rządzi się własnymi – sprawdzonymi w cywilizowanym świecie – prawidłami, a nie uchwałami dygnitarzy.
MW: Nie nam osądzać o losach Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, organu wpisanego do Ustawy Zasadniczej, o jej 9 członkach i obsługującym ich 200-osobowym Biurze, o służbowych lanciach i lokalach w atrakcyjnych dzielnicach miasta. Organ ten jest przecież apolityczny i „stoi na straży wolności słowa w radiu i telewizji, samodzielności nadawców i interesów odbiorców oraz zapewnia otwarty i pluralistyczny charakter radiofonii i telewizji” a jego członkowie wybierani są „spośród osób wyróżniających się wiedzą i doświadczeniem w zakresie środków masowego przekazu” (z Ustawy o Radiofonii i Telewizji). Pozwólmy zatem decydować mądrzejszym od nas.
W momencie przeprowadzania powyższej rozmowy nie znaliśmy jeszcze słów oświadczenia przewodniczącego KRRiT Juliusza Brauna, który obiecał iż będzie dążył do ponownego głosowania nad przedłużeniem koncesji krakowskiemu Radiu Blue FM.