Będę dążył do powrotu sprawy Blue FM pod obrady KRRiT – deklaruje na łamach Gazety Wyborczej Juliusz Braun, przewodniczący KRRiT. Według dziennikarzy dziennika oświadczenie to Braun wydał po publikacju tekstu „Nie poradzili sobie” w piątkowym wydaniu GW.
W naszym tekście – czytamy w Gazecie – Adam Halber tłumaczył swoje głosowanie za nie udzieleniem koncesji Blue FM nieznajomością tekstu wniosku koncesyjnego, który złożono w Radzie. Zawarto w nim wyższy procent audycji mówionych niż w przypadku konkurencyjnego wniosku Eski, ale Halber zagłosował w przekonaniu, że jest odwrotnie. – Żaden z nas nie czyta wniosków koncesyjnych – mówił członek KRRiT korespondentowi Gazety Wyborczej.
– Na pewno stwierdzenie, że ktokolwiek głosuje bez zapoznania się z wnioskiem, jest nadużyciem – mówi Braun w wypowiedzi dla Gazety Wyborczej. Jego zdaniem publiczne stwierdzenie Halbera, że głosował bez posiadania pełnej wiedzy o obu wnioskach, daje podstawy do powrotu sprawy pod obrady KRRiTV.
– Jeśli wygramy w środę, to będzie można świętować zwycięstwo niezależnych mediów – mówi w GW Andrzej Lenart, prezes Blue FM. – Jeśli przegramy, to ten precedens otworzy furtkę do zamknięcia w wyniku arbitralnej decyzji każdej rozgłośni w Polsce.
Należy przyznać, że KRRiT znalazła się w bardzo kłopotliwej sytuacji. Przyznanie się do błędu przez Adama Halbera może faktycznie doprowadzić do ponownego głosowania nad kwestią przedłużenia koncesji Blue FM. Co stanie się jednak w sytuacji, gdy na środowym posiedzeniu zapadną korzystne dla stacji z Kopca Kościuszki decyzje? Czy krakowska Eska automatycznie straci przyznane jej zezwolenie na nadawanie? A może KRRiT znajdzie dla Eski nową częstotliwość w „ciasnym” krakowskim eterze? Zapewne Eska, która mogłaby nadawać na znanej przez krakowian fali zwolnionej przez uznane Blue FM, nie będzie z tego faktu zadowolona. Miejmy nadzieję, że fachowcy z Krajowej Rady Radiofonii znajdą takie rozwiązanie, by i wilk był syty i owca cała.