Piotr Witkowski: Jak ocenia Pan dotychczasową działalność Metro International w Polsce?
René Frey: Wystartowaliśmy 6 listopada 2000 roku i w ciągu 12 miesięcy zdobyliśmy ponad 12 proc. rynku reklamowego stolicy. Co więcej, „Metropol” jest obecnie najczęściej czytanym dziennikiem w Warszawie, mając każdego dnia ponad 350 tys. czytelników. Obydwa wskaźniki przekroczyły znacznie nasze początkowe założenia, więc jesteśmy bardzo zadowoleni.
Jaki będzie wasz następny ruch?
Chcemy dalej zwiększać udział w rynku reklamowym i na tym skoncentrujemy nasze działania w najbliższym czasie.
Nie obawiacie się rosnącej konkurencji ze strony Agory i 4Media?
W obecnej sytuacji rynkowej konkurencja jest jak sól w zupie. Osobiście lubię dobrze doprawione dania, ale niektórzy z naszych konkurentów są jedynie gośćmi w tej restauracji i mają problem z zaakceptowaniem faktu, iż ktoś inny już zajął w niej miejsce. Obecnie „Metropol” tworzy konkurencyjny rynek, sprzyjający robieniu interesów w Warszawie.
Bezpłatny dziennik Agory jest zbliżony do waszego, ale czy naprawdę uda się załatwić sprawę przez proces sądowy?
=$zdjecie[2]?> Polska ma bardzo dobrze rozwinięty system prawny. Zwróciliśmy się do sądu z prośbą o wyjaśnienie ruchów naszego konkurenta, szczególnie w świetle jego dominującej pozycji na rynku. Mamy w tej kwestii pełne zaufanie do polskiego wymiaru sprawiedliwości. Jeśli konkurenci nie mogą dojść do porozumienia, jak współistnieć na rynku, czasem niezbędne jest zaangażowanie trzeciej strony – takie jest prawo i z niego właśnie korzystamy. Według nas, Agora nadużywa swojej dominującej pozycji, próbując blokować wejście na rynek nowych graczy. Są ustawy dotyczące takich spraw, jak np. prawo dotyczące nieuczciwej konkurencji i inne procedury, z których będziemy korzystać.
Czy rynek reklamowy pozwoli na utrzymanie się wszystkich bezpłatnych gazet? Kilka tego typu pism już zbankrutowało…
Nie musimy utrzymywać kilku bezpłatnych tytułów, gdyż mamy obecnie tylko jeden. „Metropol” jest, jak na razie, najczęściej czytaną gazetą w Warszawie, a reklamy otrzymujesz, gdy masz czytelników. Ponieważ mamy sporo czytelników, dostajemy sporo zleceń reklamowych.
Powoli stajecie się konkurentem dla prasy płatnej?
Mając 350 tys. czytelników każdego dnia, z których ponad 200 tys. czyta jedynie „Metropol”, mamy wielki udział w rynku czytelnictwa. Wygląda na to, że ludzie lubią to, co robimy…
Czy gazeta bezpłatna może być medium opiniotwórczym, powszechnie uważanym za wiarygodne, a nawet cytowanym przez inne media i w dodatku dociekliwym?
„Metropol” nie jest dziennikiem opiniotwórczym, bo nie taka jest jego misja. Naszą rolą jest dostarczanie mieszkańcom Warszawy codziennych wiadomości, zawsze wcześnie rano. W ostatnich latach w społeczeństwie zaszły pewne zmiany i obecnie wiele osób preferuje krótkie, treściwe informacje zamiast długich opracowań. W takim przypadku wiarygodność staje się cechą niezwykle ważną. Informacje, które podajemy muszą być ścisłe, ażeby czytelnicy mogli spokojnie na nich polegać. Szybko rosnąca liczba czytelników „Metropolu” jest tego dowodem – ludzie nam ufają.
Przyszłość należy do Internetu, WAP, a już niebawem także do UMTS. Czy macie jakieś plany związane z zaistnieniem w tych mediach?
„Metropol” nie jest tradycyjnym medium – sami zaliczamy się do tzw. nowych mediów. Możemy nazwać nasz dziennik radiem na papierze, które codziennie rano informuje podróżujących środkami transportu publicznego. A to, że ukazujemy się obecnie na papierze, oznacza, że jest on w tej chwili najpraktyczniejszy. Nie oznacza to jednak, że nie spoglądamy w przyszłość.
Jaka będzie koniunktura na rynku za parę miesięcy?
Im bardziej ludzie są pesymistami, tym bardziej pojedyncze osoby mogą być cichymi optymistami. Osobiście myślę, że pierwsza połowa tego roku będzie ciężka, ale jestem jednocześnie przekonany o tym, iż druga połowa przyniesie znaczną poprawę.
Rozmawiał: Piotr Witkowski