"W Polsce potrzebne są inicjatywy dla ludzi marketingu i poruszanie tematów, wykraczających poza samą komunikację". Rozmowa z Tomaszem Pawlikowskim, Prezesem Publicis Communication, o Marketing Summit, specyfice polskich klientów i kondycji branży marketingowej w regionie CEE.
Dlaczego zdecydowałeś się wziąć udział w Marketing Summit w Krakowie?
W Polsce potrzebne są inicjatywy dla ludzi marketingu i poruszanie tematów, wykraczających poza samą komunikację. Dialog o wpływie marketingu na biznes oraz o tym, w jaki sposób branża komunikacyjna może być dla firm strategicznym partnerem w rozwoju firm.
Marketing Summit i powrót do Polski
Dla mnie osobiście Marketing Summit to także okazja do zapoznania się na nowo ze środowiskiem marketingowym po 15 latach nieobecności w Polsce. Kontakt z ludźmi i potrzebami ich firm lepiej pomoże mi dopasować nasze działania, budować dialog i zrozumienie polskich klientów.
Jaka Twoim zdaniem jest kondycja branży marketingowej w regionie CEE?
Rynek Europy Środkowo-Wschodniej dalece różni się od Zachodu, który jest w miarę homogeniczny. W naszym regionie istnieją ogromne dysproporcje pomiędzy poszczególnymi krajami; tu nie da się wdrożyć jednego planu i wystawić jednej oceny. Najlepszym przykładem jest rumuńskie podejście do innowacyjności, które tam jest sposobem rewolucyjnego myślenia o biznesie, a w Polsce najczęściej sprowadza się do technologii typu nowa aplikacja czy platforma. To sposób myślenia wszystkich, począwszy od prezesów na brand managerach kończąc. Firmy działają krótkoterminowo, ich perspektywa to najczęściej koniec roku fiskalnego. W centrum ich uwagi jest produkt, a nie klient i relacja z nim. W Polsce zmiana perspektywy jest dużo mniej dynamiczna niż gdzie indziej. To wynik skupiania się na kosztach zamiast inwestowania w siebie.
Ci, którzy otwierają się na inny sposób myślenia o komunikacji, chcą słuchać jak agencje mogą pomóc im nie tylko tworzyć kreatywne koncepty, ale realnie pomagać budować biznes to crème de la crème polskich przedsiębiorców.
Jakie kluczowe trendy w marketingu możesz wskazać?
Najistotniejszą zmianą, jaką dostrzegam jest odwrócenie komunikacji od marki do konsumenta na rzecz koncentracji na konsumencie i zbudowaniu relacji między nim a brandem. Dla biznesu stawia to zupełnie nowe wyzwania, bo taki proces wymaga skupienia na behawioralnych czynnikach związanych z mapowaniem Customer Journey.
Od lajków do rzeczywistej wartości marki
Uważam, że należy odejść od paradygmatu lajków, które dają nikłą wiedzę o tym, co stanowi o rzeczywistej potrzebie konsumenta. Wnioski wyciągane z analizy „to się klika, więc to jest to co nasz odbiorca lubi i co go bawi” nie mogą być fundamentem budowania strategii marketingowej. To jest oczywiście celowe uproszczenie, bo media społecznościowe zmieniły rzeczywistość, ale odtwórcze schlebianie gustom konsumentów do niczego nie prowadzi. W ostatnich latach mogliśmy obserwować dużą unifikację marek, do których konsumenci wprowadzili wiele demokratycznych elementów. Jednak pogoń za nowościami takimi jak chociażby internet of things doprowadziła od tego, że wiele firm zaczęło tracić tożsamość, którą budowała przez wiele lat.
Efektem tego jest mierzenie się z pytaniem czym marki różnią się między sobą. Podlizywanie się konsumentowi to przeciwieństwo procesu jego zrozumienia. Powstaje bowiem pytanie z jakiego powodu powinien on podążać za marką? Wielu marketerów zapomina o istocie wyrazistości marki, tymczasem to jej dystynktywne cechy są ważne i atrakcyjne dla odbiorców i kluczowe dla budowania długofalowej strategii.
Dlatego też silnym trendem, który będziemy obserwować w najbliższych latach będzie odbudowywanie (albo umacnianie) rzeczywistej wartości marki, która musi znaleźć swoje nowe miejsce w rzeczywistości, która dzisiaj bardziej przypomina dysfunkcjonalny chaos ze względu na gwałtowne rozszerzanie się wirtualnego ekosystemu.
Jakie innowacje marketingowe są dla Ciebie kluczowe?
Klienci mają ten sam problem – lęk przed zmianą, której do końca nie ogarniają. Często jedynym pomysłem, jaki mają jest pogoń za, ich zdaniem innowacyjnymi, rozwiązaniami, czasem nie rozumiejąc, że innowacyjność to stan umysłu a nie tylko technologia. Platformy i aplikacje martechowe dublują się, przenikają i nie tworzą silnego ekosystemu wokół marki. Innowacje nie przynoszą więc spodziewanej jakościowej zmiany, nie przydają wartości, tworzą zamęt. Jest to szalenie dysfunkcyjne ponieważ fragmentaryzacja środowiska marketingowego osłabia skuteczność działań, które są rozrzucone na kilka obszarów.
Zamiast się skupić na ochronie biznesu korporacje próbują dywersyfikować dostawców, urządzają konkurs piękności w miejsce poważnych rozmów o swoich wyzwaniach, problemach i celach do osiągnięcia.
To co robimy w Publicis Groupe to próba zmiany takiego stanu rzeczy. W miejsce dawnego porządku staramy się wprowadzać model, gdzie po stronie agencji jest partner biznesowy, który korzysta z zaplecza specjalistów, rozwiązań i innowacji w sposób uporządkowany, odpowiedzialny, z myślą o realnych skutkach – korzystając jednocześnie z dobrodziejstw skali, w której operujemy.
