Tego typu sprawa zdarzyła się w Irlandii prawdopodobnie po raz pierwszy, jednak Google problemy wywołane przez sugestie wyszukiwarki miało już w innych krach. W ubiegłym roku francuski przestępca seksualny pozwał internetowego giganta o zniesławienie po tym, jak zauważył, że przy jego nazwisku w wyszukiwarce pojawia się podpowiedź „skazany” i „satanista”. Proces przeciwko Google toczył się również we Włoszech, gdzie jeden z przedsiębiorców pozwał spółkę ponieważ przy jego nazwisku pojawiały się słowa takie jak „wyłudzenie”.
Korzystając z powyższych precedensów, Ballymascanlon Hotel ma duże szanse na zwycięstwo w procesie sądowym. Jednak, jak zauważyli prawnicy, jako pozwany w sprawie występuje irlandzki oddział Google, natomiast funkcje wyszukiwania informacji w Google zarządzane są przez Google Inc., mieszczącą się w Kalifornii. Rozbieżność ta może okazać się kluczowa dla przebiegu procesu – w podobnej sprawie Czerwony Krzyż musiał zwracać się do sądu o pozwolenie na zmianę pozwanego.
Sednem sprawy jest używany przez Google algorytm służący sugerowaniu użytkownikowi zadawanych pytań. Algorytm ten bazuje na najpopularniejszych pytaniach zadawanych wyszukiwarce. W momencie, kiedy dużo osób przed zarezerwowaniem miejsca w hotelu sprawdza, czy nie grozi mu zarząd komisaryczny, wyszukiwarka podpowiada takie zapytanie kolejnym użytkownikom, którzy mogą odnieść wrażenie, że sytuacja hotelu nie jest stabilna, mimo, że w istocie tak nie jest.