Tylko w Polsce w ciągu weekendu otwarcia bilety na ostatnią część filmu o Harrym Potterze kupiło 351,5 tys. osób, które kasach kinowych zostawiły łącznie 7,7 mln złotych. Wpływy drugiej części „Harrego Pottera i Insygniów Śmierci” zgodnie z przewidywaniami przebiła wyniki części pierwszej, która na ekranach polskich kin zadebiutowała 19 listopada ubiegłego roku.
Jak mówi Dan Fellman, w Warner Bros zajmujący się dystrybucją filmów o Harrym Potterze, wszyscy oczekiwali, że zyski będą duże, bo zainteresowanie było ogromne. Na świecie ostatnia część przygód Harrego Pottera w ciągu weekendu otwarcia zarobiła 476 mln dolarów. 168,6 mln dolarów z tej kwoty zostawili w kasach kinomani z USA oraz Kanady. Resztę, czyli 307 mln zapłacili widzowie z pozostałych 59 krajów świata.
W Stanach Zjednoczonych ostatni film sagi pokonał „Mrocznego Rycerza”, który w weekend otwarcia zarobił 158 mln dolarów. Nie jest to jednak ostatni rekord produkcji – zyski ze sprzedaży biletów na drugą część „Insygniów Śmierci” były wyższe również od dochodów ostatniej części „Piratów z Karaibów”, którzy zarobili 260,4 mln dolarów.
Kolejnym rekordem filmu jest fakt, że aż 19 proc. biletów na jego pokazy w Stanach Zjednoczonych zostało kupionych w przedsprzedaży. Jak ocenia Paul Dergarabedian, szef firmy Hollywood.com Box Office, ostatni film o Harrym Potterze może przekroczyć miliard dolarów zysku. Łączne przychody wszystkich części sagi wynoszą jak dotąd 6,4 mln dolarów.