Technologia przyszłości
Filmy science fiction takie jak „Gwiezdne Wojny”, “Star Trek” czy “Raport Mniejszości” niejednokrotnie były inspiracją do powstania wielu wynalazków i nowych technologii na całym świecie. Do dziś jednak nauka nie jest w stanie dorównać wyobraźni twórców filmowych gadżetów. Powoli się to jednak zmienia, między innymi za sprawą polskiej firmy, która stworzyła i opatentowała ekran rodem z filmów science fiction.
W jednej ze scen wspomnianych „Gwiezdnych Wojen” R2D2 (mały przyjazny robot) wyświetla wiszący w powietrzu hologram księżniczki Lei. Właśnie ta scena była inspiracją do stworzenia ekranów Leia Display System, które sprawiły, że wyświetlanie obrazu w powietrzu przestało być fikcją. Widz może wchodzić z obrazem w różnego rodzaju interakcje, a nawet przez niego przejść. Widok takiego zjawiska robi oszałamiające wrażenie. Najlepiej widać to na filmach prezentujących pracę urządzeń:
Dotychczasowe rozwiązania projekcyjne bazujące na parze wodnej wykorzystywały kurtyny gęstego dymu, na których co prawda dawało się wyświetlić obraz, jednak był on rozmazany i nieczytelny. W ekranach Leia Display technologię tę udoskonalono, dzięki czemu jakość wyświetlanego obrazu jest nieporównywalnie lepsza. „Tworząc urządzenie zależało nam na tym, aby wiązka mgły była jak najcieńsza i laminarna (nieskłębiona) na możliwie najdłuższym dystansie. Tylko w takiej postaci pozostaje niemal niewidoczna i jednocześnie świetnie oddaje nawet najmniejsze detale obrazu” – tłumaczy Daniel Skutela – główny konstruktor LDS.
Interaktywność
