Jak czytamy w „Gazecie Wyborczej” koncernowi zarzuty w sprawie przekazania informacji o Zhi postawił w Hongkongu tamtejszy adwokat Albert Ho. – Z dokumentów sądowych widać, że Yahoo! bez zgody Li przekazało władzom informacje o nim – tłumaczy Ho.
Yahoo! stanowczo broni się, tłumacząc, że nie udostępniło żadnych informacji ponad te, które są wymagane przez chińskie prawo.
Organizacja Reporterzy bez Granic domaga się teraz od Yahoo! udostępnienia listy wszystkich „wirtualnych dysydentów”, których dane koncern przekazał chińskim władzom. Według nieoficjalnych danych w obecnej chwili za podobne wykroczenia w chińskich więzieniach znajduje się około 50 osób. – donosi „GW”.
Nie są to pierwsze oskarżenia wobec Yahoo! o przekazywanie chińskiej policji danych o chińskich użytkownikach Internetu. Rok temu w podobnej sprawie skazano Shi Tao, który przekazał międzynarodowym mediom list, jaki otrzymał od policji. Znajdowały się tam groźby wobec dziennikarzy, którzy ośmieliliby się napisać cokolwiek o 15. rocznicy masakry na placu Tiananmen. Za przekazanie listu skazano go na dziesięć lat więzienia. – pisze dziennik.