Doniesienia na ten temat krążyły od kilku dni po sieci. Użytkownicy z Chin alarmowali, że strony wyszukiwarek Google, Yahoo, Windows Live oraz YouTube są blokowane, a oni są przekierowywani na strony Baidu. Google potwierdził, że internauci w Chinach mają problemy z korzystaniem z jego stron. Internetowy gigant przyznał, że w przeszłości zdarzały się już podobne przypadki.
Podejrzewa się, że za blokowaniem stron stoi chiński rząd, który chce w ten sposób ukarać USA za wtrącanie się w konflikt Chiny-Tybet. Kilka dni temu u prezydenta Busha gościł Dalaj Lama, duchowy przywódca Tybetu, który pokojowo walczy o autonomię swojego regionu. Dalaj Lama został w USA odznaczony Złotym Medalem Kongresu USA.
pekuluje się również, że chińskie władze postanowiły zaostrzyć w ten sposób kontrolę nad siecią w czasie odbywającego się w Pekinie zjazdu partii komunistycznej.