Rośnie strach przed kwantową apokalipsą
Po tym jak Alphabet (firma matka Google) poinformowała opinię publiczną, że udało się jej osiągnąć “kwantową supremację” , cały świat zapiał z zachwytu, a serwisy informacyjne jednym głosem obwieściły początek nowej ery. Nie wszyscy jednak podzielają ten optymizm. Komputery kwantowe mają bowiem potencjał, aby rozłożyć na łopatki większość współczesnych metod kryptografii. Oznacza to, że nasze bezpieczeństwo w sieci może być zagrożone.
Zagrożenie dla e-commerce
Na świecie żyje około 7,7 mld ludzi, z czego — jak podaje portal Statista — około 1,8 mld robi zakupy w sieci. Oznacza to, że ponad 20% światowej populacji kupuje online, a szacuje się, że już w 2021 r. liczba ta wzrośnie do 2,14 mld. Z danych portalu dowiadujemy się, że w 2019 r. e-commerce odpowiadać będzie za 14% całej sprzedaży detalicznej na świecie.
Istnieje niewiele scenariuszy, które mogłyby powstrzymać dalszy rozwój handlu w internecie. Obok zabójczej epidemii, konfliktów zbrojnych czy kryzysu finansowego coraz częściej mówi się o zagrożeniu, jakie niesie ze sobą rozwój i popularyzacja komputerów kwantowych. Według niektórych opinii, przynajmniej w najbliższych latach taki rozwój wydarzeń posiada dużo wyższy rachunek prawdopodobieństwa niż inne czarne wizje analityków. Takiego ciosu współczesny konsumpcjonizm nigdy jeszcze nie przyjął i kto wie, czy kwantowy blackout brutalnie nie powalił by go na deski.
Jak wykazały badania Bronto Software, około ¼ ludzi robiących zakupy w sieci, zamawia coś przynajmniej raz w tygodniu. Dlatego nie można ignorować tego, jak wielki wpływ mają zakupy online na nasze funkcjonowanie. Digitalizacja skostniałych i staroświeckich sektorów, które długo opierały się cyfrowej rewolucji, np. sektora bankowości i systemów płatności, sprawia, że e-shopping staje się coraz prostszy, a w efekcie i popularniejszy. Handel online eksplodował w momencie, gdy powstały globalne platformy handlu, takie jak Amazon, które zlikwidowały kolejny problem, z jakim borykają się klienci. Mamy na myśli fragmentację i rozproszenie internetowych punktów sprzedaży. Nic więc dziwnego, że konsumenci obawiają się scenariusza, w którym utracili by nie tylko dostęp do ulubionych platform, lecz również możliwość realizowania jakichkolwiek transakcji w internecie. Szybko przyzwyczajamy się do przywilejów i udogodnień i niechętnie z nich rezygnujemy - uważa Sascha Stockem z Nethansy, sopockiego startupu wprowadzającego polskie i niemieckie firmy na platformę handlową Amazon, gdzie zarządza sprzedażą produktów pomocy sztucznej inteligencji.
Nadchodzi kwantokaplisa?
Do roku 2021 r. rynek ecommerce ma być odpowiedzialny za 17,5% sprzedaży detalicznej na całym świecie. To ogromna pula potencjalnych nabywców, ale i również ponad dwa miliardy osób bardziej lub mniej podatnych na zagrożenia wynikające z kupowania w sieci. Czy do zbioru dobrze nam już znanych metod, którymi posługują się e-rabusie, dołączyła właśnie kolejna i to nieporównywalnie lepsza? Komputery kwantowe radzące sobie z zabezpieczeniami stosowanymi przez banki czy sklepy internetowe mogą doprowadzić do kryzysu gospodarczego, przy którym pęknięcie bańki internetowej czy zapaść na rynku pożyczek hipotecznych wysokiego ryzyka wyglądać będą jak niewielkie wahania.
Nadchodzi kwantokaplisa?
W październiku 2019 trio Google, NASA i Oak Ridge National Laboratory zademonstrowało zdolność wykonania obliczeń, które nawet największym i najbardziej zaawansowanym współczesnym superkomputerom zajęłyby tysiące lat.
Informacja o kwantowych zdolnościach giganta z Mountain View wywołała wiele emocji — w większości pozytywnych. Komentatorzy skupili się głównie na tym, jak bardzo komputery kwantowe przewyższają swoich binarnych protoplastów. Szum oklasków zagłuszył głos kwantowych alarmistów, w który warto się wsłuchać, aby odpowiednio przygotować się na nadchodzącą rewolucję.
