Luigi's Box: Wyszukiwarka w e-sklepie to kanał sprzedaży, nie funkcja techniczna. „Ignorowanie jej optymalizacji to świadoma rezygnacja ze sprzedaży"
W niektórych branżach wyszukiwarka wewnętrzna odpowiada za ponad 40% całkowitych przychodów sklepu internetowego. Mimo to większość e-commerce traktuje ją jako element drugiego planu. Raport Luigi's Box „Wyszukiwarka w e-commerce. Trendy, analizy i najlepsze praktyki na 2025 rok" jednoznacznie pokazuje, że to kosztowny błąd – i precyzyjnie wskazuje, jak go naprawić.Mały odsetek, ogromna wartość
Na pierwszy rzut oka liczba wydaje się skromna – średnio zaledwie 15% odwiedzających sklepy internetowe korzysta z wewnętrznej wyszukiwarki. Reszta przegląda ofertę przez menu, bannery i kategorie. Jednak to właśnie ten piętnastoprocentowy segment generuje nieproporcjonalnie duże przychody. Kupujący, którzy sięgają po wyszukiwarkę, są bowiem o 44% bardziej skłonni do sfinalizowania transakcji niż osoby przeglądające ofertę wyłącznie przez strukturę nawigacyjną sklepu.To nie przypadek. Klient, który wpisuje frazę w pole wyszukiwania, wie czego szuka – ma już sprecyzowaną potrzebę zakupową i jest znacznie bliżej decyzji. Pytanie brzmi: czy sklep jest w stanie mu odpowiedzieć na tyle sprawnie, by tej decyzji nie utracił.
„W niektórych branżach, np. książek i gier, wyszukiwanie odpowiada nawet za 41% całkowitych przychodów sklepu. W segmencie B2B ten udział sięga niekiedy 90%.To sprawia, że ignorowanie optymalizacji wyszukiwarki jest równoznaczne z świadomą rezygnacją ze sprzedaży. "
– Gejza Nagy, CEO & Co-founder Luigi's Box
Dane te są tym bardziej wymowne w kontekście kondycji całego polskiego rynku e-commerce, który według raportu Gemius/PTBRiO „E-Commerce w Polsce 2025" osiągnął wartość blisko 179 mld zł, z ponad 73% zamówień składanych przez urządzenia mobilne.
W środowisku tak intensywnej konkurencji każdy niezoptymalizowany punkt styku z klientem ma wymierną cenę.
Autouzupełnianie – trzy razy więcej konwersji
Jednym z najprostszych, a zarazem najskuteczniejszych narzędzi podnoszenia efektywności wyszukiwania jest funkcja autouzupełniania.
Klienci korzystający z podpowiedzi, które pojawiają się już w trakcie wpisywania zapytania, dokonują zakupu trzykrotnie częściej niż osoby, które rezygnują z tej funkcji lub jej po prostu nie mają. Mechanizm działa na kilku poziomach jednocześnie: skraca ścieżkę do produktu, naprowadza klientów na właściwe kategorie i marki, a przede wszystkim eliminuje frustrację wynikającą z błędnych zapytań.
Efekt jest szczególnie widoczny w przypadku mobilnych użytkowników, którzy błędy wpisują częściej ze względu na mniejszą klawiaturę i pośpiech. Sklep z dobrze skonfigurowanym autouzupełnianiem zamienia potencjalną porażkę wyszukiwania w płynne, angażujące doświadczenie zakupowe. To inwestycja, która zwraca się szybko i mierzalnie.
Co trzeci klient odchodzi po nieudanym wyszukiwaniu
Nawet sklepy wyposażone w pozornie zaawansowane systemy wyszukiwania borykają się z tym samym problemem: średnio 9,2% zapytań nie generuje żadnych wyników. Przyczyny są zaskakująco prozaiczne – to nie brakujący asortyment, ale literówki, kolokwialne nazwy produktów, różne formaty kodów produktowych czy synonimiczne określenia, z którymi standardowa wyszukiwarka sobie nie radzi.
Konsekwencje są jednak bardzo konkretne. 33% użytkowników natychmiast opuszcza stronę po zobaczeniu pustej strony wyników. Nie czeka, nie modyfikuje zapytania, nie szuka ręcznie w kategoriach – po prostu wychodzi. I bardzo często trafia wprost do konkurencji.
„Wielu z nich trafia wprost do konkurencji – nawet jeśli sklep faktycznie posiada szukany produkt w ofercie.Współczynnik wyjść po nieudanym wyszukiwaniu waha się od 29% do 41% w analizowanych branżach, co czyni ten problem dość uniwersalnym. Ograniczenie liczby wyszukiwań bez wyników pomaga zatrzymać klientów, zwiększyć liczbę konwersji i zapobiec utracie przychodów. "
– Gejza Nagy, CEO & Co-founder Luigi's Box
Skala zjawiska jest tym bardziej niepokojąca, że przez większość czasu pozostaje niewidoczna.
Właściciele e-sklepów monitorują współczynniki porzuceń koszyka, śledzą źródła ruchu i analizują kampanie reklamowe – ale rzadko zaglądają do statystyk wyszukiwarki. Tymczasem te dane potrafią ujawnić straty sięgające milionów złotych rocznie, ukryte w pozornie technicznym wskaźniku.
Efekt pierwszej strony – niewidoczne znaczy nieistniejące
Zachowanie użytkowników wyszukiwarek e-commerce łudząco przypomina to, co znamy z Google'a. Blisko 90% klientów sklepów internetowych nie wychodzi poza pierwszą stronę wyników wyszukiwania. Co więcej – aż 69% użytkowników w ogóle nie klika w żadne konkretne wyniki.
Podejmują decyzję zakupową wyłącznie na podstawie informacji widocznych bezpośrednio na liście: ceny, zdjęcia, dostępności, ocen i nazwy produktu.
Oznacza to, że ranking produktów w wynikach wyszukiwania ma fundamentalne znaczenie nie tylko dla konwersji, ale dla samego faktu bycia zauważonym. Produkt, który trafia na drugą stronę wyników – choćby był doskonale dopasowany do zapytania – faktycznie nie istnieje w świadomości kupującego. To zjawisko bezpośrednio wpływa na rentowność sklepu i nie jest rozwiązywalne przez zwiększanie budżetów reklamowych.
Wymaga przemyślanej optymalizacji samego silnika wyszukiwania.
Wyszukiwarka jako pełnoprawny kanał sprzedaży
Dane z raportu Luigi's Box prowadzą do jednego, nieodpartego wniosku: wyszukiwarka w e-sklepie nie jest elementem infrastruktury technicznej, który można zainstalować raz i zapomnieć. To aktywny kanał sprzedaży, który wymaga takiego samego zaangażowania jak kampanie Google Ads, SEO czy e-mail marketing.