Jak wydawnictwo stanie się bestsellerem można opowiadać o głównych tezach tej teorii w szkołach biznesu na całym świecie. Piękna wizja, ale trudna do zrealizowania. Ilu w końcu jest guru marketingu?
Nie zrażam się i zacznę od małych kroków – stworzenia nowego słowa, które być może trafi do powszechnego użytku w branży, a mi zapewni dobry początek do stworzenia nowej teorii. Ogłaszam więc, na łamach szanownego Mediarun, nowe słowo z zakresu marketingu sportowego: kibisument (Google mówi, że jestem pierwszy).
Warto zacząć od definicji:
Kibisument (kibic + konsument) – to konsument, który ulega gorączce piłkarskich mistrzostw, co można zaobserwować raz na 2 lata, w czerwcu, na całym świecie. Cechy charakterystyczne kibisumentów: brak pohamowania w zakupie produktów z logo mistrzostw, większa chęć klikania w banery piłkarskie, nadużywanie smartphona, postowanie wyników meczów na facebooku, czy nie do końca dające się wyjaśnić zainteresowanie piłką nożną nawet wśród kobiet. Ich największa liczebność występuje w kraju gospodarza turnieju.
Każda teoria powinna dobrze sprawdzać się w prawdziwym życiu. Już w czerwcu 2012 roku będę miał okazję przeprowadzić pogłębione badania kibisumentów. Jednak już w tym momencie, na podstawie analizy zachowań tego segmentu oraz działań reklamowych marek w trakcie trwania wcześniejszych mistrzostw, wraz z zespołem ‘K2 w grze’ spróbowaliśmy przewidzieć co się będzie działo. Poniżej efekt naszej pracy:
Jeden dzień z życia kibisumenta. 9 czerwca 2012 roku.
Trudy poranka
Pobudka i wielki kac po wczorajszym świętowaniu zwycięstwa Polski. Dobrze, że 2KC przygotował specjalny Mega-Euro PAK. Zostało jeszcze kilka tabletek. Spóźniony do pracy biegnę na tramwaj. Angielscy kibice już piją. Zrobię im fotkę. Na fanpage Skittles jest konkurs na najbardziej tęczową ekipę kibiców.
W pracy też o piłce.
10.50 – po pierwszej kawie. Postrzelam chwilę karne w banerze z Błaszczykowskim Biedronki.
13.01 – szybki obiad w KFC. Kubełek Kibica, powiększony. Breloczek z piłką w gratisie.
15.45 – Powtórki z wczorajszych meczów w serwisie Castrol.
16.57 – Do domu. Za godzinę mecz.
18.00: Pierwszy mecz
Idziemy do Darka. Kupił nowy TV LG. Obejrzymy w 3D! Pierwszy raz w życiu. Sam jestem ciekaw. Przerwa. W Żabce promocja: „W trakcie przerwy, przy zakupie 5 piw, 6 gratis i paluszki”. Koniec pierwszego meczu. 3D wymiata, mecz trochę mniej. Została godzina do następnego. Idziemy do Strefy Kibica. Dzwonię po dziewczyny – mam minuty za darmo podczas Euro od Orange.
20.45: Drugi mecz
Dochodzimy do Strefy. Baśka robi zdjęcia. Kamil rozmawia z hostessami Skody. Trwa mecz. Idziemy na stoisko Coca-Coli, ponoć rozdają jakieś gadżety. Ogólnie jedno wielkie szaleństwo. Wrzucam na fejsa. Continental daje wi-fi za darmo w całej strefie.
22.56: Impreza na Rynku
Zabawa trwa. Poznaliśmy spoko Hiszpanów. Co to jest Stupid Taxi od Diesla? Nieważne, podwózka do domu za darmo.
Idziemy spać
Piękna Hiszpanka już śpi. Zasypiam ze słodkim uśmiechem, bo mam bilet na półfinał w Warszawie, wygrany w loterii Carlsberga.
kliknij, aby powiększyć
Na zwiększone zyski mogą liczyć także producenci przekąsek, napojów, alkoholu i branża finansowa. Czy to wszystko? Jak wykorzystają ten fakt marki z tych obszarów? To również zobaczymy. Warto jednak mieć plan. Plan na 2012 rok, który bierze pod uwagę szaleństwo Euro 2012. Nawet jeśli to będzie plan, według którego marka nie „wchodzi” w działania związane z tym turniejem.
Marcin Wójtowicz, senior strategy planner K2, lider projektu K2 w grze