Władze telewizji publicznej zapowiedziały zmiany w spółce, zgodnie z którymi na jesieni 550 pracowników ma zostać przeniesionych do wyłonionej w przetargu firmy zewnętrznej.
Kaczyński: to prywatyzacja TVP
"Rozpoczęły się działania, których niedeklarowanym, ale bardzo łatwym do odkrycia celem jest po prostu prywatyzacja telewizji publicznej. Jest to zabieg, z którym w żadnym wypadku nie można się zgodzić" - powiedział Kaczyński na piątkowym briefingu prasowym w Sejmie.
Według Kaczyńskiego działanie takie byłoby sprzeczne z ustawą o radiofonii i telewizji, a także z konstytucją. "Przynajmniej pośrednio, bo konstytucja mówiąc o KRRiT wyraźnie pośrednio stwierdza, że musi istnieć radiofonia i telewizji publiczna, a obecne działania to droga do jej ostatecznego zniszczenia" - uważa lider PiS.
Podkreślił, że "zniszczenie telewizji publicznej będzie aktem łamania konstytucji, łamania ustawy (o radiofonii i telewizji), całkowitego lekceważenia prawa i oczywiście realizacji pewnych interesów".
"Trudno powiedzieć, czy chodzi o to, że rząd jest naciskany przez właścicieli mediów prywatnych, bo przecież wiadomo, że chodzi o tort reklamowy, czy też chodzi o to, żeby ci, którzy dziś są w opozycji, nigdy nie mieli wpływu na media głównego nurtu. A telewizja publiczna z natury rzeczy do takich mediów należy - powiedział Kaczyński. - Czy taka przyczyna, czy taka, w każdym razie mamy do czynienia z działaniami skandalicznymi, które trzeba zdecydowanie odrzucić". Zdaniem prezesa PiS protesty związków zawodowych TVP przeciw planom zarządu są całkowicie uzasadnione.
Co planują władze TVP
Według władz TVP zmiana ma na celu zachęcenie pracowników do zakładania i prowadzenia działalności gospodarczej, w ramach której mogliby współpracować ze spółką. Spółka zamierza wydelegować z firmy ok. 400 dziennikarzy; na etacie w TVP mają pozostać osoby na stanowiskach kierowniczych, odpowiedzialne za emitowanie programów. Obecnie w TVP zatrudnionych jest 650 dziennikarzy. Łącznie na podstawie umowy o pracę w spółce pracuje ponad 3400 osób.
