W finale naprzeciwko siebie stanęły dwie pary: aktorka Magdalena Walach i Czarek Olszewski oraz strongman Mariusz Pudzianowski i Magdalena Soszyńska-Michno.
W finałowym odcinku „Tańca z gwiazdami” pary zaprezentowały dwa tańce regulaminowe oraz jeden dowolny. I to właśnie ten ostatni był niezapomnianym fragmentem show. Walach zatańczyła romantycznego walca, w oparach dymu odegrała z Czarkiem scenę rodem z filmu „Duch” z Patrickiem Swayze i Demi Moore. Sędziowie byli zachwyceni. Iwona Pavlovic bez zastanowienia przyznała parze 10, Piotr Galiński stwierdził zaś, że taniec aktorki jest poezją ciała.
Pudzian w swoim freestylu postawił na humor. Przebrany za Shreka wywijał swoją partnerką na lewo i prawo, niestety, co wypomnieli mu jurorzy, zgubił nieco rytm fokstrota. Zamiast czterech dziesiątek para otrzymała 38 punktów.
Widzowie, którzy decydowali o tym, kto wygra Kryształową Kulę nie mieli wątpliwości. Od początku finału stawiali na Walach. I taki też był ostateczny werdykt. Magda odjechała do rodzinnego Raciborza piękną, czerwoną corvettą.
Trudno się nie zgodzić z decyzją telewidzów, Walach od samego początku zachwycała widzów swoim tanecznym talentem oraz rzadko spotykaną u gwiazd skromnością. – Pani jest urodzoną tancerką, zapraszam na mistrzostwa do Olsztyna – mówił Galiński. Mimo przegranej również Pudzian może traktować siebie jako zwycięzcę programu. – Jestem dowodem na to, że każdy facet potrafi tańczyć – zapewniał widzów, którzy kibicowali mu od pierwszego odcinka.