Jakie wrażenia po pierwszych castingach?
Bardzo dobre – nie spodziewałem się, że przyjdzie aż tak dużo utalentowanych ludzi, w końcu to już jest czwarta edycja. Ostatnio dużo jest programów, które poszukują talentów i słyszałem głosy, że przecież rynek jest już przeczesany. Okazało się, że nie, znaleźliśmy kilka fantastycznych osób, które, mam nadzieję, zaczynają tym programem swoją długą karierę w Polsce.
Jak się panu współpracuje z Agnieszką Chylińską i Małgorzatą Foremniak?
Super, obie są bardzo profesjonalne. Były niezwykle życzliwe i na początku bardzo mi pomagały. Myślę, że zgraliśmy się i mamy świetny kontakt, rozmawiamy nie tylko o tym, co widzimy na scenie, ale także o naszych codziennych sprawach. Są profesjonalistkami, tak jak cała ekipa, ponieważ realizowanie tego programu to naprawdę ogromne przedsięwzięcie logistyczne.
Nie obawiał się pan, że nie sprosta oczekiwaniom? Zastąpił pan w roli jurora Kubę Wojewódzkiego.
Ja nie jestem Kubą Wojewódzkim, nie chciałem nigdy nim być i nim nie będę. Chcę w „Mam Talent” być sobą, a nie kimś, kto stara się za wszelką cenę upodobnić do swojego sławnego poprzednika. Daję z siebie w tym programie wszystko, więc na pewno będzie on inny od poprzednich edycji, bo jury jest inne i nasze interakcje również będą inne. Natomiast ja siedząc tam, ani przez chwilę nie myślałem o Kubie Wojewódzkim, tylko myślałem o osobach, które stoją przede mną na scenie i pokazują czy mają talent.
Jakie talenty są w tej edycji popularne? Czy znowu program zostanie zdominowany przez piosenkarzy?
Nie, jest kilka osób, które bardzo dobrze śpiewają, ale nie brakuje osób, które wyróżniają się talentami muzycznymi. W tym roku jest bardzo dużo saksofonistów, ale jest też kilka osób, które robią bardzo ciekawe rzeczy ekwilibrystyczne w powietrzu.
Ma pan już swoich faworytów?
Oczywiście, ale nie mogę ich zdradzić. Jednak jest kilka takich osób, z którymi nawet chciałbym kiedyś współpracować zawodowo.
Największe zaskoczenie podczas castingów?
Jest jedna osoba w kategorii „dziecko”, która jest dla mnie ogromnym zaskoczeniem, ponieważ oczywiście kiedy na planie pojawiają się dzieci, naturalnie trochę zaniża się im poprzeczkę, a w tym przypadku nie trzeba było tego robić.
Rozmawiała Aleksandra Prejs