– Według Dziedzica nadużycia odbywały się pod okiem wiceprezesa TVP Piotra Gawła. Gaweł poczuł się pomówiony, zawiadomił prokuraturę i pozwał Dziedzica o ochronę dóbr osobistych. – donosi dziennik
Jak donosi „Rzeczpospolita”, Agencja Thomas Gottie kupuje od telewizji pakiety sponsorskie, np. przy konkursach audiotele, i sprzedaje je swoim klientom. W ramach umowy z TVP (agencja jest pełnomocnikiem klientów) firmy fundują nagrody pieniężne‚ a także nagrody dodatkowe‚ np. gry java do telefonów komórkowych tym, którzy np. wyślą SMS na numer podany na ekranie. Według Dziedzica to właśnie kupowanie gier java miało się stać sposobem na wyprowadzanie pieniędzy z publicznej telewizji.
Agencję Thomas Gottie obsługiwał Antoni Majda‚ pracownik Biura Reklamy TVP. – Dostałem od niego propozycję: jeśli chcę mieć wyłączność na sponsorowanie audiotele, muszę się zgodzić‚ by nagrodą dodatkową dla telewidzów były gry java – opowiada Tomasz Dziedzic. Zgodził się. Producenta gier miał wybrać Majda. Według Dziedzica sugerował‚ że o wszystkim wie wiceprezes TVP Piotr Gaweł. Dziedzic nie ma żadnego dokumentu, który by potwierdzał taką tezę.
– Pierwszą „wyłączną” umowę w sprawie gier java Dziedzic podpisał z TVP w maju 2004 r. Ale to nie jego firma dostarczała gry. Dziedzic twierdzi, że Majda stworzył siatkę niepotrzebnych pośredników, którzy zarabiali na sprzedawaniu gier java agencji Dziedzica po zawyżonych cenach. – informuje „Rzeczpospolita”