„Jeden zły ruch i zginiesz. Nic nie zrobisz – to cię zabije” – nie pozostawiają wyboru krzykliwe litery na reklamach cyklu „O krok od śmierci”. Obecna w kablówkach telewizja Discovery Channel prezentuje w nim prawdziwe historie ludzi, którzy cudem uszli z życiem z ekstremalnych niebezpieczeństw. Przesłanie plakatu ma jednak niewiele wspólnego z ocaleniem życia. Kontrowersje wzbudza obficie lejąca się krew oraz gasnący wzrok śmiertelnie rannego mężczyzny, którego projektant umieścił w dole pracy. – pisze „Gazeta Wyborcza”.
– Niesmaczne i niepotrzebne – krzywi się pytana przez „GW”, Magdalena Bajer, przewodnicząca REM, której dziennikarze gazety pokazali zdjęcia rozwieszonych w całej Polsce billboardów. – Discovery to bardzo dobry kanał, ale tak reklamować się nie powinni. Nie może być tak, że na krew, kły dzikiej bestii i śmierć w oczach ofiary narażeni są postronni przechodnie.
Bajer przypomina liczne interwencje rady w sprawie przemocy w mediach. Krwawych reklam jednak sobie nie przypomina. – Ci, którzy protestują, nie oglądnęli uważnie „O krok od śmierci” – broni reklam Klaudiusz Gomerski, rzecznik prasowy z Discovery Channel. – W serialu pokazywane są wspomnienia tych, którzy przeżyli doświadczenia na pograniczu ludzkiej wytrzymałości. Kampania reklamowa została opracowana tak, aby odzwierciedlić widzom mocną akcję. Każda z osób występujących w filmach przeżyła, aby opowiedzieć swoją historię. – donosi „Gazeta Wyborcza”.
Zdaniem Gomerskiego o żadnym przekroczeniu granic etycznych nie może być mowy. – W tym odcinku lew nie rozszarpuje człowieka. To tylko jeden z kadrów. W większości kanałów telewizyjnych pokazywane są sceny bezsensownej przemocy i mnóstwo negliżu, gdzie drastyczność przekazu jest nieporównywalnie większa. Nasz cykl to mocny dokument dla określonego widza – słyszymy od pracowników stacji. – pisze dziennik.
Jak czytamy w „GW” premierowy odcinek cenionego cyklu „O krok od śmierci” Discovery Channel wyświetliła 17 kwietnia. Widzowie obejrzeli losy trzech przyjaciół, którzy zgubili się w amazońskiej dżungli. Inny odcinek opowiada historię szeregowca amerykańskiej armii, którego wraz z żoną i pięciomiesięcznym synem zaskakuje ogromna śnieżyca. Na ten z lwem widzowie muszą jeszcze poczekać.
Stacja zapewnia, że jeśli będzie taka wola, to usunie reklamy.