Sam Zalewski uważa się za osobę niewinną, jednak postanowił złożyć rezygnację, aby jego osoba nie była powodem „nagonki na media publiczne”. Stacja jest obecnie w trakcie przeprowadzki do nowej siedziby, dlatego też dyrektor będzie pełnił swą funkcję jeszcze przez kilka tygodni. W połowie maja zbiera się Walne Zgromadzenie, które ma przyjąć dymisję Zalewskiego.
Teoretycznie przedstawiciel mediów publicznych nie musi tracić funkcji, zależy to od woli powołujących go. Osoba prawomocnie uznana za „kłamcę lustracyjnego” przez 10 lat nie może pełnić niektórych funkcji publicznych – ale tylko tych, do których pełnienia są ustawowo wymagane wysokie kwalifikacje moralne (np. sędzia, prokurator).
Przypomnijmy: w marcu Sąd Lustracyjny II instancji uznał Zalewskiego ponownie „kłamcą lustracyjnym”, bo jego związki z SB dotyczyły opozycji. Sąd oddalił jako „całkowicie niezasadne” odwołanie Zalewskiego od wyroku I instancji z października 2001 r. W I instancji ustalono, że Zalewski zataił, iż wynajmował mieszkanie SB na spotkania z agentami, z czego „czerpał korzyści”. W listopadzie 2001 r. Rada Nadzorcza Radia Koszalin odrzuciła wniosek jednego z jej członków o zawieszenie prezesa po wyroku I instancji.
Wyrok sądu II instancji jest prawomocny, ale nie ostateczny – stanie się taki dopiero po rozpatrzeniu kasacji przez Sąd Najwyższy (chyba, że SN go uchyli). Zalewski zapowiedział, że kasację złoży.