Dark Mode Light Mode

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami!

Naciskając przycisk Subskrybuj, potwierdzasz, że przeczytałeś i zgadzasz się z naszymi zasadami Prywatność Prywatności oraz. Regulamin. Możesz się też z kontaktować z nami.
Obserwuj nas
Obserwuj nas

Tydzień spadków

Zachwianie indeksów na światowych giełdach odbiło się czkawką na rynku mediów. TVP nie płaci zwalnianym pracownikom, a Życie nie płaci w ogóle. Rząd zaproponował nadawcom autopoprawkę noweli Ustawy o Radiofonii i Telewizji, ale ci ostatni sceptycznie podchodzą do proponowanych zmian i chcą więcej. O tygodniu w mediach, jak co tydzień, rozmawiają Piotr Witkowski i Marcin Wypychowicz.

PW: Zawrzało na światowym rynku mediów. Ze stanowiska szefa wykonawczego Vivendi Universal, drugiej co do wielkości spółki medialnej na świecie, zrezygnował Jean-Marie Messier, obwiniany przez inwestorów o problemy finansowe konglomeratu. Zastąpił go wyrobiony francuski biznesmen, dotychczasowy prezes rady nadzorczej spółki Aventis, Jean-Rene Fourtou. Czy uda mu się uratować Vivendi przed rozpadem? Czy dojdzie do sprzedaży Canal Plus? Spekulacje na ten temat narastają.

Zapraszamy Ciebie na konferencję

HEALTH & BEAUTY DIGITAL & MARKETING TRENDS 2025

Marketingsummit.eu

16 KWIETNIA 2025 | Hotel RENAISSANCE - WARSZAWA


II Edycja konferencji dla liderów branży beauty & health!

🔹 AI i nowe technologie – jak zmieniają reguły gry w marketingu beauty?
🔹 e-Commerce 3.0 – personalizacja, która naprawdę sprzedaje!
🔹 Nowe pokolenia, nowe wyzwania – jak mówić do Gen Z i Alpha, żeby słuchali?
🔹 TikTok i influencer marketing – od viralowych hitów do realnych konwersji!
🔹 ESG czy greenwashing? Jak tworzyć autentyczne strategie zrównoważonego rozwoju?
🔹 Jak stworzyć społeczność wokół marki i budować lojalność klientów w digitalu?
🔹 Retail przyszłości – co musi się zmienić, aby sprzedaż stacjonarna przetrwała?


📅 Program i prelegenci - Marketingsummit.eu
🎟️ Bilety - Marketingsummit.eu
🎤 Zostań prelegentem - Marketingsummit.eu

Reklama

MW: To oczywiście dalekie i niesprecyzowane plany. Rupert Murdoch, potencjalny nabywca platform należących do Canal+ nie powiedział jeszcze ostatniego zdania. Ubiegły tydzień to tydzień wielkich spadków na światowych giełdach. Kurs Akcji Vivendi spadał nawet o 40 proc. Spadki na giełdach spowodowały również zachwianie na warszawskiej giełdzie, a krytycznego dnia miał się odbyć debiut oferty publicznej Grupy Medialnej ITI. Spółka jednak odłożyła go w czasie. Jak się spekuluje, do falstartu przyczyniła się również dymisja wicepremiera i ministra finansów Marka Belki.

PW: Jego sukcesor, Grzegorz Kołodko raczej nie spowoduje powrotu optymistycznych nastrojów na warszawski parkiet. Zagraniczni inwestorzy spoglądają na nasz rynek z niepokojem. Trudno się im dziwić, ministrem został człowiek, który zamiast współpracować Narodowym Bankiem Polskim w kwestii poprawy sytuacji gospodarczej kraju, najpewniej będzie z nią wojował – tak, jak miało to miejsce za jego poprzedniej kadencji. Recepty na sukces Kołodki? Dewaluacja złotówki, likwidacja, bądź przynajmniej ograniczenie niezależności Rady Polityki Pieniężnej. Miejmy nadzieję, że rządy Kołodki na stanowisku ministra finansów nie zakończą się powtórką tego, co stało się w Argentynie. Wracając do tematu Vivendi Universal, warto dodać, iż na piątkowej sesji – po zapewnieniach ze strony Fourtou, iż dogaduje się właśnie z bankami w kwestii pożyczek koniecznych do restrukturyzacji spółki – kurs akcji medialnego giganta powędrował w górę o ponad 16 proc. Tymczasem kryzys na rynku mediów coraz silniej daje się we znaki dziennikarzom Życia. Nie dość, że nie otrzymali pensji od kilku miesięcy, kolejne terminy wypłaty wynagrodzeń podawane przez szefa Domu Wydawniczego Wolne Słowo są jedynie pustymi obietnicami.

MW: Nie lepiej wygląda sytuacja zwalnianych pracowników TVP. Telewizja publiczna narzeka na brak pieniędzy z reklam i abonamentu i od miesięcy prowadzi istne czystki w swym sztabie. Najgorsze jest to, że, jak twierdzi Zarząd Koła Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w TVP S.A. odchodzący pracownicy są szantażowani – nie wypłaca im się należnych odpraw i proponuje rozwiązanie umowy „za porozumieniem stron”. Według Stowarzyszenia, biuro kadr TVP grozi pozbawieniem w okresie wypowiedzenia tzw. średniej honoracyjnej pracowników, którzy nie zgodzą się odejść na własną prośbę. Otrzymaliby oni jedynie „gołą” pensję, która wynosi ok. 500-600 zł. Jeżeli to prawda, to trzeba przyznać, że zachowanie władz TVP jest skandaliczne.

PW: To już nie skandal, a tradycja publicznego nadawcy. Od kilkudziesięciu lat w firmie tej żądzą kliki wzajemnej adoracji. Przed 1989 rokiem byli to komunistyczni dygnitarze, dziś są to ludzie z klucza partyjnego lewicy i stronnictwa ludowego. Nie dość, że podporządkowali sobie serwisy informacyjne TVP, nadając tam jedynie informacje wygodne dla koalicji rządzącej, teraz wzięli się za zwalnianie niewygodnych dziennikarzy i uznanych prezenterów. Jak inaczej można to nazwać? Wśród zwalnianych są m.in. Bożena Targosz, Iwona Maruszak i Beata Kolis.

MW: Tymczasem rząd dokonał autopoprawek w planowanej nowelizacji Ustawy o Radiofonii i Telewizji. Poprawki te nie wywołały zachwytu wśród przedstawicieli mediów prywatnych i ci ostatni będą jeszcze próbowali przeforsować swoje propozycje. Chodzi głównie o utrzymującą się przewagę mediów publicznych nad komercyjnymi. Przewaga ta to przede wszystkim abonament, na wpływy z którego publiczne media mogą liczyć. Pozostawiono również możliwość umieszczania w Polskim Radiu i Telewizji Polskiej reklam, z limitem do 12 minut na godzinę. Jedyny sposób, w jaki możemy „pomóc” mediom prywatnym w pozyskiwaniu reklamodawców jest… płacenie abonamentu. Jeżeli bowiem abonament zapłaci 75 proc. ludności limit na reklamy zmniejszy się w mediach publicznych do 9 minut na godzinę. Jak jednak podejrzewa Kazimierz Gródek z RMF FM, media publiczne znajdą rozwiązanie i będą stosować dumpingowe ceny na reklamy. Ponadto rząd chce złagodzić ograniczenia koncentracji mediów wobec niektórych podmiotów: zakaz posiadania ogólnopolskiej telewizji i radia obejmie tylko wydawców dzienników mających ponad 20 proc. w „rynku krajowym gazet codziennych”. Zakaz obejmie też wydawców dzienników regionalnych, których łączny udział w „krajowym rynku gazet codziennych regionalnych przekracza 20 proc.” Zakaz posiadania stacji w mieście powyżej 100 tys. mieszkańców obejmie tylko właścicieli ogólnopolskich stacji radiowych, a nie również telewizyjnych; również zakazy posiadania jednocześnie kilku stacji regionalnych na jednym terenie obejmą tylko radia, a nie telewizję. Wanda Rapaczynski, prezes Agory nazywa te zmiany „kosmetycznymi” i zapowiada składanie kolejnych wniosków racjonalizatorskich. Nowela Ustawy zakłada również ograniczenia kompetencji KRRiT – przede wszystkim Rada będzie nakładać na nadawców niższe kary, a jej członkowie nie będą mogli sprawować swej funkcji przez więcej niż jedną kadencję (w poprzedniej wersji nowelizacji zakładano możliwość dwóch kadencji w KRRiT).

PW: Zmiany rzeczywiście wydają się być kosmetyczne. Nowa ustawa powinna przygotować polskich nadawców do warunków wolnego rynku, panujących w Unii Europejskiej. Tymczasem w rzeczywistości osłabiamy rodzimych nadawców, osłabiając przez to samych siebie. Cały świat dąży w kierunku globalizacji. Owa globalizacja jest obecna także w dużych koncernach grupujących najróżniejsze media. Dobrym przykładem jest tutaj AOL Time Warner – właściciel m.in. jednego z największych na świecie dostawców Internetu, wytwórni filmowej Warner Bros, sieci telewizyjnej CNN, telewizji muzycznej Viva, współudziałowiec niemieckiej stacji informacyjnej n-tv. To proces, którego nie można powstrzymać żadnymi środkami. To, co można zrobić obecnie, to wzmocnić pozycję polskich mediów, usuwając wewnętrzne restrykcje. Czy to źle, że powstaną w Polsce 3 – 4 grupy medialne, skupiające wokół siebie stacje telewizyjne, radiowe, tytuły prasowe i portale internetowe? Komu to zaszkodzi? Jeśli chodzi o samą Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, jest ona organem zbędnym, trwoniącym bezproduktywnie co miesiąc pieniądze podatników. Polskim mediom pomoże jedynie likwidacja KRRiT i zmiana ustawodawstwa w kierunku stopniowej liberalizacji rynku. Na razie dzieje się niestety dokładnie odwrotnie – cofamy się.

MW: Miniony tydzień nie przyniósł rozwiązania patowej sytuacji w Polskim Radiu. Radio wciąż nie ma nowego zarządu, bo koalicjanci spierają się o stołki. Mamy do czynienia z ewidentnym rozdzielaniem stanowisk według klucza partyjnego, a co gorsza ci którzy deklarowali zgodność w podejmowaniu decyzji, teraz się ze sobą spierają w tak dziecinny i śmieszny sposób. Przypomina to nieco skecz Jana Pietrzaka, w którym satyryk opisuje mechanizm obsadzania stanowisk: „Pupiak za Maliniaka, Maliniak za Pupiaka…” itd, itp. Przykre jest to, że walka o stołki odbywa się w tak ewidentny i jawny sposób.

PW: Nie mamy także rozwiązania sytuacji krakowskiej rozgłośni Blue FM. Jej szef nadal toczy walkę słowną na łamach prasy, licząc iż dzięki temu zwiększy szanse na przedłużenie koncesji jego stacji. Z jednej z ostatnich wypowiedzi Andrzeja Lenarta dowiedzieliśmy się, że dotychczas w Blue FM zainwestowano aż milion dolarów. To dziwne, bo sprzęt jakim posługuje się rozgłośnia nie należy do tych najnowszej generacji, a pracownicy nie zarabiają grubych milionów. Chyba, że chodzi o dotychczasowe łączne koszty funkcjonowania stacji?

MW: Trudno określić o jakie konkretne straty chodzi prezesowi Blue FM. Nie mniej jednak nie można umniejszać strat jakie stacja poniesie. Rozgłośnia radiowa to ogromne przedsięwzięcie, to sprzęt, ludzie, opłaty koncesyjne, nadajnik, to również kapitał intelektualny. Szkoda, żeby jedną decyzją KRRiT to wszystko przepadło. Blue FM stoi teraz nad przepaścią i jedynie od KRRiT zależy czy w tę przepaść spadnie czy nie. Nie mniej jednak uważam, że Rada powinna ponieść konsekwencje całego zamieszania.

PW: Powinna, ale pewnie i tak nie poniesie. To bardzo dobrze, że Blue FM walczy, szuka sojuszników, ale wszystko ma swoje granice. Tak, jak szef Eski nie powinien wysyłać w swojej wypowiedzi stacji z powrotem do Gdowa, skąd wywodzi się Blue FM, tak przedstawiciele stacji z Kopca nie powinni obwiniać Eski za decyzję Rady. Jak już mówiłem, Rada powinna zniknąć z mapy polskich urzędów. Ewentualnymi kwestiami spornymi powinien zajmować się urząd antymonopolowy (UOKiK). We Włoszech takowy urząd zgodził się na monopolizację rynku płatnej telewizji przez Ruperta Murdocha. Czy było inne wyjście? Owszem, było – likwidacja obu istniejących na tamtym rynku pakietów cyfrowych.

MW: Nie ma znaczenia jak będzie nazywał się urząd odpowiedzialny za utrzymanie równowagi na rynku mediów. Znaczenie ma jedynie fakt, czy organ ten jest nominowany politycznie i czy zasiadają w nim ludzie obiektywni czy tacy, którzy przy wydawaniu decyzji kierują się własnymi korzyściami.

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami!

Naciskając przycisk Subskrybuj, potwierdzasz, że przeczytałeś i zgadzasz się z naszymi zasadami Prywatność Prywatności oraz. Regulamin. Możesz się też z kontaktować z nami.
Add a comment Add a comment

Dodaj komentarz

Previous Post

Komu WSiP

Next Post

Jakubowska odchodzi - co z nowelizacją?





Reklama