Decyzją warszawskiego sądu, artykuły opublikowane w czerwcu w Super Expressie naruszyły dobra osobiste Jarosława Kaczyńskiego, ponieważ były pisane „w napastliwej formie”. Dodatkowo dobór fotografii do tekstów miał służyć wywołaniu skandalu i poniżeniu lidera PiS.
Sąd Okręgowy wezwał wydawcę tabloidu do przeproszenia Kaczyńskiego na łamach dziennika, stronach internetowych oraz w oficjalnym piśmie.
Mec. Artur Wdowczyk, pełnomocnik Super Expressu, zapowiedział apelację stwierdzając, że wyrok sądu jest „swoistą cenzurą” ponieważ „nie można komentować polityków”. Dodał również, że najwyraźniej Sąd Okręgowy w Warszawie nie wziął pod uwagę orzecznictwa trybunału w Strasburgu, z którego wynika, że politycy powinni mieć „grubszą skórę” niż przeciętni obywatele.
Kontrowersyjne artykuły były echem informacji, że warszawski sąd wystąpił o przeprowadzenie przez Kaczyńskiego badań psychiatrycznych w związku z prywatną sprawą karną wytoczoną politykowi przez byłego ministra spraw wewnętrznych, Janusza Kaczmarka. Kaczmarek został przez byłego premiera nazwany „agentem – śpiochem”. Gdy o sprawie dowiedziała się opinia publiczna, sąd wycofał się z wniosku o badania.
To nie pierwsza sprawa o ochronę dóbr osobistych Jarosława Kaczyńskiego. W listopadzie podobny proces odbył się przeciwko Radiu Zet, które w lipcu opublikowało zamówiony przez siebie sondaż, w którym 43 proc. respondentów poparło decyzję o przebadaniu szefa PiS, natomiast 41 proc. ankietowanych stwierdziło, że była ona zła. Informacja o wynikach badania została na stronie radia opatrzona fotografią Kaczyńskiego ze zdziwioną miną i uniesionymi rękami.
Polityk oskarżył rozgłośnię m.in. o naruszenie prywatności – ponieważ informacja Radia Zet nie miała związku z jego działalnością publiczną. Drugim zarzutem było naruszenie godności Kaczyńskiego – jego zdaniem umieszczone na stronie radia zdjęcie ukazało go „niefortunnie”. Prezes PiS nie wystąpił z roszczeniami finansowymi, natomiast żądał przeprosin na antenie Radia Zet oraz na łamach portalu Radiozet.pl.